Alternatywy – dla Niemiec, ryzyka – dla Ukrainy

„Im bardziej Rosja stara się zdestabilizować Niemcy, tym ważniejsza dla Ukrainy staje się kwestia nie tylko utrzymania niemieckiej pomocy, ale także przekonującego przedstawienia Ukrainy jako części systemu bezpieczeństwa Niemiec i Europy” – uważa profesor Ihor Todorow

Wrzesień przyniósł nam niepokojące wiadomości z Niemiec – w wyborach do parlamentów krajów związkowych Saksonii-Anhalt i Meklemburgii-Pomorza Przedniego oraz w Berlinie Unia Chrześcijańsko-Demokratyczna (CDU) obecnego kanclerza Friedricha Merza poniosła dotkliwą porażkę. Natomiast w Saksonii-Anhalt historyczne zwycięstwo odniosła skrajnie prawicowa i prorosyjska Alternatywa dla Niemiec (AfD), która zdobyła 43,8% głosów i podwoiła swój wynik z poprzednich lat (CDU uzyskała 17,2%). W kraju związkowym Meklemburgia-Pomorze Przednie AfD zajęła pierwsze miejsce z wynikiem 38,2%. CDU uzyskała zaledwie 4,9% głosów i po raz pierwszy nie dostała się do landtagu tego kraju związkowego, ponieważ nie przekroczyła 5-procentowego progu wyborczego. W Berlinie najwięcej mandatów w stołecznej Izbie Deputowanych zdobyła Lewica (Die Linke) z wynikiem 25,7%, a drugie miejsce zajęła CDU (18,8%).

Dlaczego CDU traci tradycyjnie wysokie zaufanie swoich wyborców i jakie zagrożenia dla dalszego wsparcia Ukrainy może stanowić prawdopodobna zmiana układu sił politycznych w Niemczech? O odpowiedź na te pytania poprosiliśmy znanego politologa, który od dawna zajmuje się badaniem procesów politycznych w Niemczech, profesora Użhorodzkiego Uniwersytetu Narodowego Ihora Todorowa.

W skrócie:

  • Ma miejsce „potrójny kryzys” w partii CDU.
  • Alternatywa dla Niemiec może stopniowo zmienić strukturę rywalizacji o konserwatywnego wyborcę.
  • Rosyjska strategia wywierania wpływu ma na celu podważenie zaufania do instytucji demokratycznych, przywództwa politycznego oraz samego procesu podejmowania decyzji.
  • Największym zagrożeniem dla Kijowa nie jest jednorazowe wstrzymanie pomocy, lecz przejście od długoterminowej strategii do polityki ciągłego rewidowania pomocy.

Panie Ihorze! Co dzieje się z wiodącą niemiecką siłą polityczną?

Aby jak najbardziej obiektywnie odpowiedzieć na Pańskie pytanie, należy wskazać szereg powiązanych ze sobą przyczyn. Unia Chrześcijańsko-Demokratyczna traci monopol na rolę „partii porządku”. Przez dziesięciolecia CDU/CSU była naturalnym wyborem politycznym dla znacznej części elektoratu konserwatywnego, starszego, wywodzącego się z klasy średniej i ze środowisk przedsiębiorców. Jednak obecnie na prawo od CDU pojawił się potężny konkurent, który proponuje znacznie bardziej radykalną interpretację takich kwestii jak migracja, bezpieczeństwo, polityka społeczna, stosunek do UE, polityka energetyczna, wojna Rosji przeciwko Ukrainie, stosunki ze Stanami Zjednoczonymi oraz polityka kulturowa i tożsamościowa.

Wasyl Ilnycki i Ihor Todorow
Wasyl Ilnycki i Ihor Todorow

Nie chodzi więc tylko o ogólne rozczarowanie CDU – przemieszcza się jej tradycyjny elektorat. Federalną CDU coraz częściej postrzega się przez pryzmat Friedricha Merza. Jest to prawdopodobnie jeden z najważniejszych czynników w wyborach 2026 roku. Formalnie były to wybory do landtagów. Jednak w rzeczywistości znaczna część wyborców głosowała za rządem federalnym lub przeciwko niemu. W Saksonii-Anhalt jest to szczególnie widoczne. Według sondaży trzy czwarte respondentów uważało, że Merz zaszkodził wynikowi CDU, która znalazła się między AfD po prawej a SPD i Lewicą po lewej stronie. Oznacza to, że centrum jest ściskane z dwóch stron.

Oczywisty jest również potrójny kryzys CDU: kryzys reprezentacji – część konserwatywnych wyborców nie uważa już CDU za wystarczająco konserwatywną; kryzys zaufania – część wyborców centrowych nie uważa CDU za wystarczająco skuteczną w rozwiązywaniu problemów gospodarczych i społecznych; kryzys tożsamości federalno-krajowej – w wyborach do landtagów coraz trudniej jest oddzielić CDU od federalnej polityki Merza.

Właśnie ten ostatni punkt ma szczególne znaczenie dla wyjaśnienia przyczyn wyników z września 2026 roku. Nie jest to zwrot Niemiec w prawo, lecz kryzys tradycyjnego systemu partyjnego oraz jednoczesna polaryzacja przestrzeni politycznej na wschodzie i w stolicy. I to właśnie CDU znalazła się w epicentrum tej transformacji, ponieważ historycznie zajmowała znaczną część tej przestrzeni politycznej, która obecnie jest atakowana jednocześnie z prawej strony, a w Berlinie – z lewej.

Nie jest to zwrot Niemiec w prawo, lecz kryzys tradycyjnego systemu partyjnego oraz jednoczesna polaryzacja przestrzeni politycznej na wschodzie i w stolicy.

Czy lokalne zwycięstwo AfD we wschodnich landach świadczy o tym, że ich mieszkańcy nadal są nosicielami „wirusa postsowieckiej mentalności” i ulegają wpływom zmasowanej rosyjskiej propagandy?

Takie wyjaśnienie jest zbyt uproszczone. Wschodnie Niemcy funkcjonują w specyficznym kontekście społeczno-politycznym. Kraje związkowe na wschodzie mają do dziś niższe średnie dochody, większy odsetek ludności o niskich oszczędnościach, starszą populację, słabszą bazę przemysłową, większą zależność od transferów socjalnych oraz większą wrażliwość na ceny energii i paliw. Dane z wyborów w 2026 roku rzeczywiście dają podstawy do mówienia o zauważalnym wpływie prorosyjskich narracji oraz o specyfice postaw politycznych części wschodnioniemieckiego elektoratu, ale nie dowodzą, że mieszkańcy wschodnich landów są nosicielami jakiegoś „wirusa postsowieckiej mentalności” ani że to właśnie rosyjska propaganda jest główną przyczyną sukcesu AfD. Chodzi tu o dziedzictwo wschodnioniemieckich doświadczeń społecznych, specyficzne postawy polityczne, nieufność wobec instytucji, poczucie nierówności między Wschodem a Zachodem oraz szczególny charakter socjalizacji politycznej. Istnieje tam nawet pogląd, że w 1990 roku nie doszło do zjednoczenia Niemiec, lecz do „okupacji” Niemiec Wschodnich przez Niemcy Zachodnie…

Rzeczywiście, rosyjska propaganda ma tu wpływ, a rosyjska ingerencja w przestrzeń informacyjną jest udokumentowanym faktem. Nie wynika z tego jednak automatycznie, że rosyjska propaganda przysporzyła AfD głosów. Jednocześnie można mówić o zauważalnej korelacji między poparciem dla AfD a postawami zbliżonymi do rosyjskiej interpretacji wojny. AfD nie ogranicza się do „powielania rosyjskiej propagandy”, lecz ma własny program polityczny, który obejmuje ograniczenie migracji, bardziej rygorystyczną politykę azylową, krytykę polityki UE, krytyczne podejście do sankcji wobec Rosji, odmowę wsparcia wojskowego dla Ukrainy oraz koncepcję „pokoju” poprzez zaprzestanie dostaw broni na Ukrainę. Fakty z 2026 roku pokazują, że poparcie dla AfD wynika z bardzo szerokiego wachlarza przyczyn wewnętrznych. Nie Rosjanie przekonali mieszkańców wschodnich Niemiec do głosowania na Alternatywę, lecz wewnętrzne konflikty i frustracje tworzą środowisko, w którym zewnętrzni gracze w przestrzeni informacyjnej zyskują dodatkowe możliwości wywierania wpływu.

Nie Rosjanie przekonali mieszkańców wschodnich Niemiec do głosowania na Alternatywę, lecz wewnętrzne konflikty i frustracje tworzą środowisko, w którym zewnętrzni gracze w przestrzeni informacyjnej zyskują dodatkowe możliwości wywierania wpływu.

Czy istnieje niebezpieczeństwo, że skrajnie prawicowi populiści w najbliższym czasie znacznie zwiększą swoje poparcie również poza granicami byłej NRD, gdzie chrześcijańscy demokraci zawsze mieli największy wpływ?

AfD przestała już być wyłącznie zjawiskiem wschodnioniemieckim. Najlepszym przykładem są wybory do landtagu Badenii-Wirtembergii w 2026 roku, w których AfD uzyskała 18,8%, czyli prawie co piąty głos. To daleko od wyników rzędu 38–44% w Saksonii-Anhalt i Meklemburgii-Pomorzu Przednim, ale jednocześnie pokazuje, że poparcie dla AfD nie ogranicza się do wschodnich Niemiec. Sprzyjają temu wspólne tematy: migracja i azyl, inflacja i koszty życia, sytuacja przemysłu motoryzacyjnego, ceny surowców energetycznych, podatki, wydatki socjalne, problem mieszkaniowy, nieufność wobec rządu federalnego oraz poczucie, że tradycyjne partie nie reagują wystarczająco na codzienne problemy.

Jednak „rozprzestrzenianie się” nie oznacza automatycznej dominacji. Aktualne dane wskazują na potencjał ekspansji AfD, ale nie pozwalają stwierdzić, że w najbliższym czasie partia ta osiągnie we wszystkich zachodnich krajach związkowych wyniki porównywalne ze wschodnioniemieckimi. W RFN można umownie wyróżnić trzy koncentryczne strefy. Jądro poparcia AfD: Saksonia-Anhalt, Meklemburgia-Pomorze Przednie, Turyngia, Saksonia, Brandenburgia. Strefa ekspansji: Badenia-Wirtembergia, Nadrenia-Palatynat, część Nadrenii Północnej-Westfalii, Berlin. Strefa trudniejszej ekspansji: Bawaria, Hesja, Szlezwik-Holsztyn. Główne zagrożenie polega nie tyle na tym, że „AfD opanuje Zachód”, ile na tym, że AfD może stopniowo zmienić samą strukturę rywalizacji o konserwatywnego wyborcę. Ogólnokrajowe poparcie dla AfD sięgnęło około 29%, co pokazuje, że procesu tego nie da się już wyjaśnić wyłącznie specyfiką byłej NRD.

Jakie kroki może podjąć Rosja w tej sytuacji? W jaki sposób będzie „destabilizować” sytuację społeczno-polityczną w RFN?

Rosyjska strategia wywierania wpływu, sądząc po już udokumentowanych operacjach, w znacznym stopniu zmierza do podważenia zaufania do instytucji demokratycznych, przywództwa politycznego oraz samego procesu podejmowania decyzji. Niemiecki Federalny Urząd Ochrony Konstytucji opisuje rosyjski model wywierania wpływu jako wieloetapowy: przygotowanie środowiska informacyjnego, nasilenie działań w trakcie kampanii wyborczej, ataki na infrastrukturę wyborczą i legitymność wyniku, a po wyborach – próby wywierania wpływu na tworzenie rządu. Dlatego potencjalna strategiczna formuła Moskwy brzmi: nie trzeba koniecznie doprowadzić do zwycięstwa konkretnej partii – wystarczy zwiększyć konfliktowość, nieufność i niezdolność systemu politycznego do osiągania konsensusu.

Jednocześnie rosyjskie operacje informacyjne mogą wzmacniać narrację: „tradycyjne partie straciły kontakt ze społeczeństwem, a AfD to jedyna siła, która mówi prawdę”. Kreml nie musi dążyć do tego, by większość Niemców stała się zwolennikami Rosji. Wystarczy, by CDU nie mogła dojść do porozumienia z SPD, AfD radykalizowała dyskusję, Lewica zmobilizowała swój elektorat protestu, społeczeństwo spierało się o migrację, biznes domagał się normalizacji stosunków z Rosją, społeczeństwo spierało się o Ukrainę, obywatele przestali ufać mediom, a wyborcy wątpili w uczciwość wyborów. Oznacza to, że niekoniecznie trzeba przejąć kontrolę nad systemem politycznym – wystarczy utrudnić jego funkcjonowanie. Właśnie to łączy sukces AfD na wschodzie, kryzys tradycyjnych partii, kwestię ukraińską oraz rosyjską strategię hybrydową w jedną całość.

Oznacza to, że niekoniecznie trzeba przejąć kontrolę nad systemem politycznym – wystarczy utrudnić jego funkcjonowanie.

Jakie zagrożenia niesie to wszystko dla Ukrainy i dla dalszego wspierania jej przez Niemców w wojnie z rosyjskim okupantem?

Właśnie tutaj konsekwencje dla Ukrainy mogą być znacznie szersze niż samo ewentualne ograniczenie niemieckiej pomocy wojskowej. Polityka federalna Niemiec nie zmieniła się w kierunku zaprzestania wsparcia dla Ukrainy. Rząd Merza oficjalnie deklaruje kontynuację pomocy, a Niemcy pozostają jednym z kluczowych partnerów dwustronnych Ukrainy. Istnieje jednak co najmniej siedem potencjalnych ryzyk.

1. Stopniowy spadek gotowości społeczeństwa do wspierania Ukrainy. We wrześniu 2026 roku 52% Niemców uważało dostawy broni na Ukrainę za odpowiednie lub takie, które należy zwiększyć, ale już 42% było zdania, że pomoc wojskowa posunęła się za daleko. W landach wschodnich przeważało właśnie to drugie stanowisko. Wśród zwolenników AfD sprzeciw wobec wsparcia wojskowego dla Ukrainy jest szczególnie silny.

2. „Kwestia ukraińska” może stać się czynnikiem polaryzacji w polityce wewnętrznej. Dopóki wsparcie dla Ukrainy jest postrzegane jako część bezpieczeństwa niemieckiego i europejskiego, istnieje podstawa do szerokiego konsensusu politycznego. Jeśli jednak dyskurs przesunie się w kierunku stwierdzeń typu: „Ukraina kosztuje Niemców zbyt wiele”, „Niemcy powinny zająć się własnymi problemami”, „Ryzykujemy wciągnięcie w wojnę”, „Trzeba dogadać się z Moskwą”, wówczas Ukraina stanie się przedmiotem wewnątrzniemieckich sporów partyjnych. I właśnie to już się ujawnia: AfD otwarcie opowiada się za zaprzestaniem wsparcia dla Ukrainy, podczas gdy rząd federalny nadal uzasadnia je interesami bezpieczeństwa Niemiec.

3. Może pojawić się presja na zasadę „pomagać Ukrainie tak długo, jak będzie trzeba”. Największym zagrożeniem dla Kijowa nie jest nawet jednorazowe wstrzymanie pomocy, lecz przejście od długoterminowej strategii do polityki ciągłego rewidowania pomocy.

4. Ryzyko zmiany dyskursu ze „zwycięstwa Ukrainy” na „jak najszybsze zakończenie wojny”. Dla Ukrainy zakończenie działań wojennych samo w sobie niekoniecznie oznacza sprawiedliwy i trwały pokój. Jeśli pod rosyjskim wpływem informacyjnym utrwali się w Niemczech formuła: „Każdy pokój jest lepszy niż kontynuacja wojny”, to argumenty ukraińskie mogą stopniowo schodzić na dalszy plan. Dotyczy to już bezpośrednio architektury powojennego bezpieczeństwa europejskiego.

5. Potencjalnie bardzo poważne ryzyko – powrót do zależności energetycznej od Rosji. Dla Ukrainy jest to potencjalnie kwestia zasadnicza.

6. Groźba osłabienia presji sankcyjnej. Jeśli w Niemczech zyska na sile argument: „sankcje szkodzą nam bardziej niż Rosji”, może pojawić się presja polityczna. Dla Ukrainy jest to potencjalnie bardziej niebezpieczne niż samo ograniczenie pomocy wojskowej, ponieważ sankcje stanowią część kompleksowej strategii powstrzymywania Rosji.

7. Zagrożenie o najszerszym zasięgu: zmiana samej niemieckiej koncepcji bezpieczeństwa. Dlatego spór o Ukrainę w Niemczech jest w rzeczywistości sporem o odpowiedź na pytanie: czy Niemcy powinny traktować rosyjską agresję wobec Ukrainy jako bezpośrednie wyzwanie dla własnego bezpieczeństwa?

Nie należy stwarzać wrażenia, że społeczeństwo niemieckie zmierza już w kierunku odwrócenia się od Ukrainy. Byłoby to niezgodne z faktami. We wrześniu 2026 roku ponad połowa ankietowanych Niemców nadal opowiadała się za utrzymaniem obecnego poziomu pomocy wojskowej lub jej zwiększeniem, a ponad połowa uważała Rosję za zagrożenie dla bezpieczeństwa Niemiec. Poczucie zagrożenia jest przy tym silniejsze na zachodzie kraju niż na wschodzie. Ponadto rząd federalny nie ograniczył wsparcia, a wręcz przeciwnie – potwierdza jego długoterminowy charakter. Oznacza to, że obecnie nie mamy do czynienia z odwróceniem się Niemiec od Ukrainy, lecz z walką o przyszły model niemieckiej polityki wobec Ukrainy i Rosji.

Oznacza to, że obecnie nie mamy do czynienia z odwróceniem się Niemiec od Ukrainy, lecz z walką o przyszły model niemieckiej polityki wobec Ukrainy i Rosji.

Główne zagrożenie dla Ukrainy nie polega na tym, że AfD jutro dojdzie do władzy w RFN. Na szczeblu federalnym partia ta pozostaje na razie w opozycji, a inne partie utrzymują polityczną barierę ochronną. Jednak to stopniowa transformacja dyskursu, a nie nagłe dojście AfD do władzy, potencjalnie stanowi dla Ukrainy największe ryzyko strategiczne. Im bardziej Rosja stara się zdestabilizować Niemcy, tym ważniejsze staje się dla Ukrainy nie tylko utrzymanie niemieckiej pomocy, ale także przekonujące przedstawienie Ukrainy jako części samego systemu bezpieczeństwa Niemiec i Europy.

Dziękuję, panie Ihorze, za wyczerpujące i, jak zawsze, poparte konkretnymi faktami odpowiedzi!

Wasyl Ilnycki

Udostępnij w mediach społecznościowych