Wildberries: jak rodzinny biznes stał się strategicznym aktywem Rosji

Ukraina uderzyła w infrastrukturę logistyczną platformy handlowej Wildberries. W nocy na 18 lipca bezzałogowce zaatakowały centra logistyczne w podmoskiewskiej Elektrostali i w Kotowsku w obwodzie tambowskim. Następnego dnia celem ataku stały się centrum dystrybucyjne w podmoskiewskiej miejscowości Koledino oraz park przemysłowy Jużnyje Wrata w Domodiedowie, gdzie firma Wildberries, według niektórych doniesień, wynajmowała część powierzchni.

Prezydent Ukrainy Wołodymyr Zełenski oświadczył, że obiekty te „były wykorzystywane do zapewniania dostaw objętych sankcjami komponentów do produkcji dronów i urządzeń nawigacyjnych”. W mediach społecznościowych zwracano uwagę, że na Wildberries rzeczywiście można kupić wiele towarów wykorzystywanych na wojnie: kamizelki kuloodporne, hełmy bojowe, stroje maskujące oraz światłowody do dronów.

Dziennikarz Iwan Jakowina porównał uderzenie w magazyny Wildberries do ataków na sektor naftowy.

Wydobycie, transport, przetwarzanie i eksport ropy stanowią podstawę wielkiego rosyjskiego biznesu. Otóż magazyny mają mniej więcej takie samo znaczenie. Stały się logistycznym fundamentem całego rosyjskiego sektora małych i średnich przedsiębiorstw. Bez WB ogromna liczba ludzi straci pracę, pieniądze, przyszłość i jakiekolwiek perspektywy. Ci, którzy zapełniali restauracje i z rozbawieniem przekonywali, że „dzięki wojnie pieniędzy tylko przybyło”, znajdą się w sytuacji, w której nie będą mieli czym nakarmić swoich dzieci. Jednoczesne zniszczenie dziesiątek tysięcy małych firm to bardzo poważny cios w stabilność gospodarczą, społeczną i polityczną Rosji.

Na platformie Wildberries zarejestrowanych jest ponad milion sprzedawców, a liczba aktywnych kupujących przekracza 80 mln miesięcznie. Firma samodzielnie zarządza jedną z największych sieci logistycznych, obejmującą centra dystrybucyjne, kompleksy sortownicze, infrastrukturę transportową oraz punkty odbioru zamówień. Najważniejsze obiekty znajdują się w obwodzie moskiewskim — w Elektrostali, Koledinie i Podolsku. Według szacunków analityków branżowych przez platformę Wildberries przechodzi obecnie około 7–8% całego obrotu detalicznego w Rosji.

Kto stoi za tym imperium handlu elektronicznego? Kiedy rodzinny biznes stał się firmą, wokół której splotły się interesy państwa, wielkiego kapitału i wojny? — BlackSky przedstawia historię Wildberries.

W skrócie:

  • Wildberries zaczynało jako sklep internetowy założony przez Tatianę i Władisława Bakalczuków.
  • W 2010 roku firma zmieniła model działalności i stała się platformą handlową. Od tego czasu biznes szybko się rozwijał, a w 2021 roku majątek Tatiany osiągnął rekordowe 13 mld dolarów.
  • Władze i oligarchowie długo odnosili się do Wildberries obojętnie, ponieważ firma nie wkraczała na dobrze im znany teren: ropę, gaz i aktywa surowcowe.
  • Sytuacja zmieniła się w 2024 roku: o kontrolę nad firmą starli się Sulejman Kerimow i Ramzan Kadyrow.
  • W spór, który doprowadził do ogłoszenia krwawej zemsty, musiał zaangażować się Władimir Putin. Kerimow, który zachował kontrolę nad Wildberries, zapłacił Kadyrowowi niemal 2 mld dolarów rekompensaty.
  • Małżonkowie Bakalczukowie ostatecznie się rozwiedli. Tatiana wróciła do panieńskiego nazwiska Kim, a Władisław zrzekł się udziału w firmie — w zamian pozostał na wolności.
  • Obecnie Wildberries jest jedną z głównych platform, za pośrednictwem których do Rosji trafiają towary w ramach importu równoległego, w tym produkty podwójnego zastosowania.
  • Przedsiębiorcy współpracujący z platformą spodziewają się kolejnych ataków ukraińskich dronów na centra logistyczne Wildberries.

Rodzinny biznes

W przestrzeni publicznej Wildberries przez długi czas przedstawiano jako rodzinny biznes Tatiany i Władisława Bakalczuków. Tatiana, nauczycielka języka angielskiego, która zajmowała się w domu małym dzieckiem, na początku pierwszej dekady XXI wieku dorabiała, sprzedając odzież z niemieckich katalogów Otto i Quelle.

Tatiana i Władisław Bakalczukowie. Fot. Fundacja „Przyjaciele”
Tatiana i Władisław Bakalczukowie. Fot. Fundacja „Przyjaciele”

W 2004 roku Bakalczukowie uruchomili sklep internetowy Wildberries, a kilka lat później zarejestrowali spółkę o tej samej nazwie. W 2010 roku firma przeszła na model platformy handlowej, udostępniając ją innym sprzedawcom i poszerzając asortyment. Firma rozwijała własną sieć logistyczną, otwierała magazyny i punkty odbioru zamówień, dzięki czemu skróciła czas dostaw w całej Rosji i weszła na rynki państw WNP.

Wraz z rozwojem firmy rosły obroty. Na początku sklep internetowy przynosił minimalny zysk, ale już w 2010 roku jego przychody przekroczyły 1 mld rubli. Obecnie Wildberries jest największą platformą handlową w Rosji: w 2025 roku obroty firmy wyniosły około 6,1 bln rubli, a zysk netto — 175 mld rubli.

Tatiana Kim (Bakalczuk). Fot. Siergiej Pietrow/NEWS.ru
Tatiana Kim (Bakalczuk). Fot. Siergiej Pietrow/NEWS.ru

W 2018 roku Tatiana Bakalczuk znalazła się na liście Forbesa z majątkiem szacowanym na około 600 mln dolarów. W 2021 roku jego wartość osiągnęła rekordowe 13 mld dolarów, co uczyniło ją najbogatszą kobietą w Rosji i jedną z najbogatszych kobiet na świecie, które samodzielnie zbudowały swój majątek.

Zainteresowanie państwa

Państwo przez długi czas nie interesowało się Wildberries, ponieważ firma nie była związana z tradycyjnymi strategicznymi sektorami rosyjskiej gospodarki — ropą naftową, gazem i surowcami. Handel elektroniczny nie był postrzegany jako źródło wpływów gospodarczych i politycznych.

Sytuacja zmieniła się w 2024 roku, kiedy wokół Wildberries zderzyły się interesy właścicieli firmy, wpływowych grup biznesowych i elit politycznych. Konflikt korporacyjny szybko wykroczył poza ramy zwykłego sporu handlowego. Zaczęto mówić o wrogim przejęciu firmy. Władimir Putin musiał zaangażować się w sprawę.

Pożar magazynu w Petersburgu

Wszystko zaczęło się w styczniu 2024 roku, gdy w największym magazynie Wildberries w petersburskich Szuszarach wybuchł rozległy pożar. Pracowników zdążono ewakuować, dlatego nikt nie zginął, jednak ogień zniszczył miliony sztuk towaru. Za możliwą przyczynę pożaru uznawano awarię instalacji elektrycznej. Później okazało się, że magazyn nie został formalnie dopuszczony do użytkowania i faktycznie działał bez zezwolenia.

Firma Wildberries nie zaprzeczała, że nie ma pozwolenia na użytkowanie obiektu, twierdziła jednak, że przeszedł on wszystkie najważniejsze kontrole bezpieczeństwa i spełniał wymagane normy.

Komitet Śledczy Federacji Rosyjskiej początkowo wszczął postępowanie karne z artykułu dotyczącego nadużycia uprawnień, lecz rok później je umorzył, nie dopatrując się znamion przestępstwa. W 2025 roku odbudowany magazyn w Szuszarach oficjalnie uzyskał pozwolenie na użytkowanie.

Dramat rodzinno-korporacyjny

Kilka miesięcy po pożarze Tatiana Bakalczuk ogłosiła połączenie Wildberries z Russ, największym rosyjskim operatorem reklamy zewnętrznej. Jako cel wskazano stworzenie jednolitej cyfrowej platformy handlowej z własnymi usługami reklamowymi, logistycznymi i płatniczymi.

Utworzono nową spółkę z o.o. RWB, w której udziały rozdzielono następująco: 65% przypadło Wildberries, a 35% grupie Russ. Dyrektorem generalnym nowej spółki został szef grupy Russ Robert Mirzojan. Mimo pakietu kontrolnego należącego do Wildberries bieżące zarządzanie firmą znalazło się zatem w rękach przedstawiciela partnera.

Kwoty transakcji ani jej warunków nie ujawniono. Wiadomo jedynie, że strony wcześniej skierowały do Władimira Putina listy z prośbą o poparcie utworzenia wspólnej platformy cyfrowej. Prezydent opatrzył je adnotacją, polecając rządowi wesprzeć realizację projektu.

Władisław Bakalczuk, do którego należał 1% udziałów w Wildberries, nie tylko sprzeciwił się fuzji, lecz także oświadczył, że próbuje się mu odebrać rodzinny biznes. Zwrócił się o pomoc do Ramzana Kadyrowa. Szef Czeczenii określił sytuację jako wrogie przejęcie i obiecał Bakalczukowi odzyskać kontrolę nad firmą oraz „przywrócić żonę rodzinie”. Media wspominały o romansie, który miał łączyć Roberta Mirzojana i Tatianę Bakalczuk.

Władisław Bakalczuk na spotkaniu z Ramzanem Kadyrowem. Fot. @Kadyrov_95
Władisław Bakalczuk na spotkaniu z Ramzanem Kadyrowem. Fot. @Kadyrov_95

Dalsze wydarzenia przypominały scenariusz filmu gangsterskiego. Władisław Bakalczuk przyjechał 18 września 2024 roku wraz z towarzyszącymi mu osobami do moskiewskiego biura Wildberries w centrum biznesowym Romanow Dwor. Relacje obu stron różnią się co do tego, co dokładnie się tam wydarzyło. Według Władisława był umówiony na rozmowy z kierownictwem. Tatiana twierdziła natomiast, że żadnego spotkania nie zaplanowano, a jej mąż wraz z uzbrojonymi ludźmi próbował wtargnąć do biura. Doszło do strzelaniny: zginęło dwóch ochroniarzy, siedem osób zostało rannych, a 30 zatrzymano — w tym Władisława Bakalczuka. Początkowo zarzucono mu zabójstwo, samowolę, usiłowanie zabójstwa oraz zamach na funkcjonariusza organów ścigania, jednak później wszystkie zarzuty wycofano.

Równolegle z konfliktem korporacyjnym rozwijał się rodzinny konflikt Bakalczuków. Tego samego dnia, gdy Władisław spotkał się z Kadyrowem, jego żona poinformowała o rozpoczęciu postępowania rozwodowego, a pod koniec lipca 2024 roku formalnie złożyła pozew o rozwód. W kwietniu 2025 roku Sawiolowski Sąd Rejonowy w Moskwie orzekł o podziale majątku małżonków: jednoprocentowy udział Władisława w Wildberries przekazano Tatianie, która stała się jedyną właścicielką firmy. Tatiana zrezygnowała również z nazwiska męża i wróciła do panieńskiego nazwiska Kim.

Kerimow kontra Kadyrow

Nazwisko senatora reprezentującego Republikę Dagestanu i miliardera Sulejmana Kerimowa wielokrotnie pojawiało się w kontekście firmy Russ. Według części rosyjskich mediów może on być rzeczywistym beneficjentem grupy. W wyniku transakcji z Wildberries mógł zatem uzyskać wpływ na największą rosyjską platformę handlową. Kerimow nie komentował tych doniesień.

W lipcu 2024 roku dziennikarze telewizji Dożd, powołując się na swoje źródła, twierdzili, że to Kerimow przedstawił Tatianę Bakalczuk szefowi Administracji Prezydenta Rosji Antonowi Wajnie i zorganizował jej spotkanie z Władimirem Putinem.

Ponieważ Władisław Bakalczuk zyskał w konflikcie korporacyjnym poparcie Ramzana Kadyrowa, Sulejman Kerimow musiał w walce o Wildberries zmierzyć się z przywódcą Czeczenii. Stawką była połowa firmy, którą Władisław mógł otrzymać po rozwodzie z Tatianą. Taki rozwój sytuacji zdecydowanie nie leżał w interesie Kerimowa.

Bakalczuk ostatecznie przegrał walkę o firmę, ale Kadyrow nie ustąpił. Oskarżył Kerimowa o próbę zorganizowania zabójstwa i ogłosił wobec niego krwawą zemstę. Senator miał nawet ukryć się w tajnym bunkrze na Wzgórzach Worobiowych i unikać miejsc publicznych. Ostatecznie Kerimow wykupił się od zemsty Kadyrowa, płacąc mu 1,8 mld dolarów — pisała Nowaja Gazieta. Kwota odpowiadała zyskowi netto Wildberries za dwa lata. Źródło Nowej Gaziety potwierdziło również, że decyzję o „rekompensacie” podjął osobiście Putin, który w konflikcie Kadyrowa i Kerimowa wystąpił w istocie jako arbiter.

Ramzan Kadyrow i Sulejman Kerimow po pojednaniu. Fot. @Kadyrov_95
Ramzan Kadyrow i Sulejman Kerimow po pojednaniu. Fot. @Kadyrov_95

Publicznie Kreml dystansował się od konfliktu. Rzecznik prasowy Putina Dmitrij Pieskow kilkakrotnie oświadczał, że administracja prezydenta nie ingeruje w spór korporacyjny ani w rodzinny konflikt Bakalczuków, a połączenie firm jest procesem biznesowym, nie zaś sprawą należącą do kompetencji Kremla.

Import równoległy i towary podwójnego zastosowania

Po wycofaniu się wielu zachodnich marek z Rosji w 2022 roku rosyjski rząd zalegalizował import równoległy niektórych kategorii towarów, zezwalając na ich przywóz bez zgody właścicieli praw. Platforma Wildberries stała się jedną z głównych, za pośrednictwem których produkty zachodnich marek trafiały na rosyjski rynek. Do Tatiany Kim przylgnęło wówczas określenie „królowa szarego importu”, choć chodziło przede wszystkim o legalny import równoległy, a nie o towary podrobione.

Media wielokrotnie informowały, że na Wildberries można było znaleźć towary podwójnego zastosowania i elementy wyposażenia wojskowego, a także komponenty do dronów oraz światłowody.

Pośrednio potwierdziła to również strona ukraińska. Wołodymyr Zełenski wyjaśnił, że celem uderzeń z 18 lipca były centra logistyczne, w których znajdowały się części do produkcji dronów.

Pożar magazynu w Elektrostali. Fot. media społecznościowe
Pożar magazynu w Elektrostali. Fot. media społecznościowe

W wyniku tych ataków, według rosyjskich władz, zginęło osiem osób, a rannych zostało kilkadziesiąt. Kim nazwała wydarzenia straszną nocą. Obecnie organizuje pomoc dla rodzin ofiar śmiertelnych oraz osób rannych, a także przygotowuje pakiet wsparcia dla poszkodowanych przedsiębiorców, którzy przechowywali towary w magazynach Wildberries.

Firma dotąd nie podała wysokości strat. Według ekspertów odbudowa magazynów pochłonie 30 mld rubli, a straty przedsiębiorców wyniosą co najmniej 150 mld rubli. Formalnie Wildberries nie ma obowiązku ich rekompensować: kilka tygodni wcześniej zmieniono umowę, wprowadzając zapis, że platforma nie odpowiada za szkody spowodowane atakami dronów.

Przedsiębiorcy nie mają wątpliwości, że ataki ukraińskich dronów na infrastrukturę logistyczną Wildberries będą kontynuowane i obejmą nie tylko magazyny pod Moskwą.

Niektóre rosyjskie kanały telegramowe poinformowały, że Tatiana Kim szuka ochrony dla swoich obiektów na najwyższym szczeblu i proponuje wpisanie centrów logistycznych firmy na listę obiektów strategicznych, aby objąć je ochroną wojskowych jednostek obrony przeciwlotniczej.

Oficjalne źródła rosyjskie i białoruskie przytoczone w niniejszym tekście służą wyłącznie celom informacyjnym. Treści pochodzące z tych źródeł mogą stanowić dezinformację lub propagandę.

Udostępnij w mediach społecznościowych