„Piekielne sankcje” przeciwko Rosji: czy Zachód zdoła odciąć Kreml od pieniędzy na wojnę?

USA przygotowują się do nowego etapu presji sankcyjnej na Rosję. Po przyjęciu przez Senat projektu ustawy o sankcjach wobec Moskwy oczekuje się, że już we wrześniu zostanie on przyjęty przez Izbę Reprezentantów. Dokument przewiduje surowe środki wobec rosyjskich sektorów naftowego i gazowego, banków, urzędników i floty cieni, a także możliwość nałożenia ceł sięgających 100% na największych nabywców rosyjskich surowców energetycznych. Równolegle Unia Europejska wprowadziła już 21. pakiet sankcji, zwiększając presję na rosyjski sektor energetyczny, sektor finansowy, kryptowaluty i flotę cieni.

Czy nowe amerykańskie i europejskie sankcje mogą stać się momentem przełomowym? Jak skuteczne są ograniczenia dotyczące rosyjskiej ropy, „floty cieni” i banków? I najważniejsze – czy sankcje są w stanie zmusić Kreml do zmiany polityki i ograniczenia finansowania wojny przeciwko Ukrainie? Rozmawiamy o tym z Ołeną Jurczenko, dyrektorką ds. analiz, badań i dochodzeń w Radzie Bezpieczeństwa Ekonomicznego Ukrainy.

W skrócie:

  • USA szykują nowy, potężny cios w Rosję. Senat poparł już projekt ustawy o „piekielnych sankcjach”, a jego przyjęcie przez Izbę Reprezentantów jest oczekiwane we wrześniu. Dokument przewiduje sankcje wobec rosyjskiego kierownictwa, oligarchów, kompleksu wojskowo-przemysłowego i floty cieni, a także cła do 100% dla państw kupujących rosyjską ropę i gaz.
  • Waszyngton chce wywierać presję nie tylko na Rosję, lecz także na tych, którzy pomagają jej zarabiać na surowcach energetycznych. Chiny i Indie stały się kluczowymi nabywcami rosyjskiej ropy, dlatego potencjalne amerykańskie cła mogą skłonić je do ograniczenia zakupów albo żądania od Moskwy jeszcze większych rabatów.
  • Sankcje stopniowo przechodzą od uderzeń w poszczególne rosyjskie firmy do walki z całym systemem obchodzenia ograniczeń. Chodzi o banki, ubezpieczycieli, traderów, porty, pośredników, platformy kryptowalutowe i firmy w państwach trzecich.
  • Jednym z głównych celów jest rosyjska „flota cieni”. Setki starych tankowców o nieprzejrzystej strukturze własności pomagają Moskwie przewozić ropę z pominięciem zachodnich ograniczeń. Najskuteczniejsze jest objęcie sankcjami nie tylko samego statku, lecz całej powiązanej z nim infrastruktury – właścicieli, zarządców, ubezpieczycieli, banków i portów.
  • 21. pakiet sankcji UE stał się bardziej systemowy. Europa zwiększyła presję na rosyjskie banki, platformy kryptowalutowe, flotę cieni, sektor naftowy i kompleks wojskowo-przemysłowy, a także wpisała na listy sankcyjne szereg firm z państw trzecich, które pomagają Rosji obchodzić ograniczenia.
  • Główny problem nie tkwi w liczbie sankcji, lecz w ich egzekwowaniu. Rosja nadal znajduje nowe trasy, pośredników, banki i mechanizmy płatnicze. Dlatego skuteczność sankcji będzie zależała od tego, na ile Zachód będzie w stanie wykrywać i karać naruszycieli, szczególnie w państwach trzecich.
  • Same sankcje nie zatrzymają wojny, ale mogą ograniczyć zdolność Rosji do jej finansowania. Najbardziej podatny jest łańcuch „ropa – logistyka morska – płatności międzynarodowe”. Jeżeli jednocześnie ograniczy się dochody z ropy, dostęp do technologii oraz zaostrzy kontrolę nad finansami i logistyką, margines odporności gospodarczej Rosji będzie się stopniowo kurczył.

Zacznijmy od najważniejszej wiadomości. Senat USA poparł już nowy projekt ustawy o sankcjach wobec Rosji i oczekuje się, że Izba Reprezentantów przyjmie „piekielne sankcje” we wrześniu. Na ile taki scenariusz jest realny?

Zdjęcie – Ołena Jurczenko, dyrektorka ds. analiz, badań i dochodzeń w Radzie Bezpieczeństwa Ekonomicznego Ukrainy (z archiwum prywatnego)
Zdjęcie – Ołena Jurczenko, dyrektorka ds. analiz, badań i dochodzeń w Radzie Bezpieczeństwa Ekonomicznego Ukrainy (z archiwum prywatnego)

Szanse na przyjęcie są duże, ale nie stuprocentowe. Sprawne przyjęcie projektu przez Izbę Reprezentantów może się opóźnić, ponieważ daje on Trumpowi zbyt szerokie uprawnienia w zakresie ceł, co niepokoi demokratów. Demokraci są gotowi poprzeć takie uprawnienia w odniesieniu do Rosji, ale obawiają się analogicznych kompetencji wobec państw kupujących irańską ropę (przede wszystkim Chin), ponieważ mogłoby to wywołać jeszcze większy kryzys na międzynarodowych rynkach energii. Losy tego projektu są jednak skomplikowane i przez długi czas funkcjonował on raczej jako instrument nacisku w kontekście szerszego procesu pokojowego zmierzającego do rozwiązania konfliktu, mający skłonić Federację Rosyjską do bardziej kompromisowego stanowiska negocjacyjnego. Jego przyjęcie oznaczałoby ostateczne odejście USA od roli mediatora.

Co dokładnie przewiduje ten dokument? Co oznaczałyby dla Rosji i jej partnerów potencjalne 100-procentowe cła na towary z państw kupujących rosyjską ropę i gaz?

Przewiduje obowiązkowe sankcje wobec najwyższego kierownictwa Federacji Rosyjskiej (w tym Putina), oligarchów, przedsiębiorstw państwowych i firm wspierających rosyjski kompleks wojskowo-przemysłowy, a także cła do 100% (obniżone z pierwotnie proponowanych 500%) na import z pięciu państw będących największymi nabywcami rosyjskiej ropy lub gazu. Ponadto projekt obejmuje Shadow Fleet Sanctions Act – odrębną ustawę o sankcjach wobec floty cieni, ubezpieczycieli i armatorów.

Dlaczego tym razem uderzenie jest wymierzone nie tylko bezpośrednio w Rosję, lecz także w państwa kupujące rosyjskie surowce energetyczne? Na ile może to zmienić zachowanie Chin, Indii i innych dużych nabywców?

Najważniejszym zasobem Kremla nie jest sama ropa, lecz możliwość przekształcenia jej w dochód eksportowy. To właśnie nabywcy, banki i operatorzy logistyczni umożliwiają to przekształcenie.

Ponieważ sankcje wobec rosyjskiej firmy nie działają w pełni, jeśli jej produkty nadal są sprzedawane za pośrednictwem zagranicznego tradera, opłacane za pośrednictwem trzeciego banku i przewożone statkiem pod obcą banderą. Najważniejszym zasobem Kremla nie jest sama ropa, lecz możliwość przekształcenia jej w dochód eksportowy. To właśnie nabywcy, banki i operatorzy logistyczni umożliwiają to przekształcenie. Po 2022 r. Moskwa przekierowała eksport ropy do Chin, Indii, Turcji i ZEA. Nawet przy dość dużych rabatach wynikających z ryzyka sankcyjnego Rosja nadal zarabiała miliardy na eksporcie surowców energetycznych. Skala koncentracji jest ogromna. Według danych EIA w 2024 r. Chiny otrzymywały średnio 2,2 mln baryłek rosyjskiej ropy naftowej i kondensatu dziennie, a Indie – 1,7 mln. Na Chiny i Indie przypadało łącznie 81% rosyjskiego eksportu kierowanego do Azji i Oceanii. W czerwcu 2026 r., według szacunków KSE Institute, Indie zwiększyły zakupy rosyjskiej ropy do 2,6 mln baryłek dziennie, a Chiny – do 1,2 mln. Dla Indii zagrożenie jest szczególnie poważne: w 2025 r. USA zaimportowały towary z Indii o wartości 103,8 mld USD. W przypadku Chin rynek amerykański jest jeszcze większy – wartość importu towarów wyniosła 308,7 mld USD. Maksymalne cło grozi więc znacznie większą potencjalną stratą niż korzyść z rabatu na rosyjską ropę. Nie musi to jednak oznaczać całkowitej rezygnacji z rosyjskiej ropy. Indie mogą ograniczyć zakupy albo zażądać od Rosji znacznie większego rabatu. Chiny, które mają większe możliwości politycznej i handlowej odpowiedzi na działania USA, będą raczej próbowały uzyskać wyłączenia, korzystać z pośredników albo przenosić rozliczenia i logistykę do mniej przejrzystych kanałów. Dlatego decydujące będzie nie samo ogłoszenie stawki 100%, lecz rzeczywista stawka, brak szerokich wyłączeń oraz kontrola pochodzenia towarów, tak aby uniemożliwić prosty reeksport przez kraje czwarte.

Czy można powiedzieć, że USA przechodzą od sankcji wobec Rosji do sankcji wobec całego systemu, który pomaga Moskwie obchodzić ograniczenia?

Model stopniowo przechodzi więc od „objąć sankcjami rosyjskie przedsiębiorstwo” do „pozbawić je dostępu do międzynarodowej infrastruktury”. To znacznie skuteczniejsze.

Powiedziałabym, że do tego podejścia wracają. Za administracji Bidena USA najaktywniej stosowały tzw. sankcje wtórne wymierzone w pośredników w państwach trzecich – były to jednak punktowe, indywidualne sankcje wobec firm, a nie cła wobec całych państw czy towarów. Administracja Trumpa, przynajmniej w odniesieniu do Rosji, jest bardziej skłonna wykorzystywać cła jako instrument sankcyjny, choć wobec Iranu nadal stosuje tradycyjne instrumenty sankcyjne. Ogólnie są to sankcje wtórne w formie ceł, a ściślej – groźba ich zastosowania. Podobnie działa UE: 21. pakiet objął zagraniczne banki, platformy kryptowalutowe, traderów ropy, rafinerie, statki bunkrujące, a nawet agencję crewingową. Model stopniowo przechodzi więc od „objąć sankcjami rosyjskie przedsiębiorstwo” do „pozbawić je dostępu do międzynarodowej infrastruktury”. To znacznie skuteczniejsze, ponieważ rosyjska gospodarka może zmienić nazwę firmy, ale znacznie trudniej jednocześnie zastąpić bank, ubezpieczyciela, port, zarządcę statku, producenta sprzętu i rynek zbytu.

Jest jeszcze jeden kluczowy element – flota cieni. Czym jest dziś rosyjska „flota cieni” i jak dotkliwe dla Rosji mogą być sankcje wobec statków, właścicieli, firm ubezpieczeniowych, portów i innych uczestników tego systemu?

Flota cieni nie jest jedną formalnie zorganizowaną flotyllą, lecz siecią przede wszystkim starych tankowców o nieprzejrzystej strukturze własności, często zmieniających nazwy, bandery i zarządców, z ubezpieczeniem poza wiodącymi klubami International Group P&I Clubs, manipulacjami AIS, przeładunkami ship-to-ship i wykorzystaniem mało znanych traderów.

Według najnowszych danych KSE Institute tylko w czerwcu 2026 r. z rosyjskich portów wyszło lub uczestniczyło w przeładunku 180 załadowanych tankowców floty cieni; 94% z nich miało ponad 15 lat. Tankowce objęte międzynarodowym ubezpieczeniem IG P&I przewoziły zaledwie 35% rosyjskiej ropy naftowej. Według stanu na 27 lipca USA, UE, Wielka Brytania, Kanada, Australia i Nowa Zelandia objęły sankcjami łącznie 681 różnych tankowców przewożących ropę. Najlepszy efekt daje objęcie sankcjami nie tylko samego statku, lecz całego ekosystemu. Statek można przemianować albo przekazać nowej spółce fasadowej. Znacznie trudniej prowadzić działalność, gdy jednocześnie zablokowani są właściciel, zarządca, ubezpieczyciel, rejestr bandery, dostawca paliwa, firma crewingowa, bank i port docelowy. To właśnie porty oraz infrastruktura finansowa i ubezpieczeniowa są punktami krytycznymi: tankowiec może ignorować zachodnią listę sankcyjną, ale musi gdzieś załadować i wyładować ładunek, rozliczyć płatności oraz przejść przez cieśniny.

W lipcu UE przyjęła 21. pakiet sankcji. Obejmuje on nowe ograniczenia wobec ponad 40 statków floty cieni, banków, platform kryptowalutowych, rafinerii oraz rosyjskiego kompleksu wojskowo-przemysłowego. Czy europejskie sankcje stają się coraz skuteczniejsze?

Z każdym kolejnym pakietem UE coraz szerzej stosuje sankcje wtórne.

Tak, 21. pakiet stał się wyraźnie bardziej systemowy. 23 lipca UE dodała 218 indywidualnych pozycji sankcyjnych – 48 osób fizycznych i 170 podmiotów prawnych. Sankcjami objęto 94 banki i duże instytucje finansowe; zakaz transakcji rozszerzono na 33 rosyjskie instytucje finansowe; ograniczeniami objęto 14 platform kryptowalutowych w państwach trzecich; do listy 632 już objętych sankcjami statków dodano kolejne 41; sankcjami objęto też osiem firm i jedną osobę z ekosystemu floty cieni. Na listę ograniczeń eksportowych dodano 51 firm, z których 27 znajduje się poza Rosją: w Chinach i Hongkongu, Turcji, Kirgistanie, Indiach, Kazachstanie i ZEA. Osobno objęto sankcjami trzy rosyjskie rafinerie, dużą białoruską rafinerię oraz 56 podmiotów rosyjskiego kompleksu wojskowo-przemysłowego. Z każdym kolejnym pakietem UE coraz szerzej stosuje sankcje wtórne. Jednocześnie trzeba mieć świadomość, że skuteczność i efekty trudno mierzyć w krótkim okresie – rosyjska gospodarka zaczęła wykazywać krytyczne oznaki kryzysu dopiero w 2025 r., trzy lata po wprowadzeniu sankcji.

Jednocześnie Unia Europejska pozostawiła do lipca 2027 r. mechanizm pułapu cenowego dla rosyjskiej ropy bez automatycznego obniżania. Czy ten instrument nie traci skuteczności i czy potrzebne jest dalsze obniżenie pułapu cenowego?

Dalsze obniżanie ma sens tylko wraz z zaostrzeniem kontroli ubezpieczeń, płatności bankowych, zawyżonych kosztów transportu, dokumentacji cenowej i przeładunków między statkami.

UE nie zawiesiła pułapu cenowego ani nie utrzymała go na poziomie 60 USD. Obecny europejski pułap cenowy dla ropy naftowej wynosi 44,1 USD za baryłkę. Do lipca 2027 r. UE zawiesiła automatyczne korygowanie tego pułapu, aby wskutek wysokich cen światowych, wywołanych kryzysem wokół Cieśniny Ormuz, limit nie wzrósł automatycznie. Problem nie tkwi dziś tyle w wysokości pułapu, ile w jego egzekwowaniu. W czerwcu cena ropy Urals wynosiła około 61 USD za baryłkę – niemal 17 USD, czyli 38%, powyżej europejskiego pułapu. Jednocześnie tylko 35% ropy naftowej przewożono tankowcami z ubezpieczeniem IG P&I. Oznacza to, że znaczna część eksportu znajduje się już poza infrastrukturą, za pośrednictwem której można kontrolować przestrzeganie pułapu cenowego. Dalsze obniżanie ma sens tylko wraz z zaostrzeniem kontroli ubezpieczeń, płatności bankowych, zawyżonych kosztów transportu, dokumentacji cenowej i przeładunków między statkami. W przeciwnym razie niższa wartość na papierze po prostu zwiększy wykorzystanie floty cieni. Ponadto USA nadal stosują inny pułap – 60 USD – co osłabia spójność reżimu.

Na ile Rosja jest dziś uzależniona właśnie od dochodów z ropy? Jeśli uderzyć w eksport ropy, czy może to realnie wpłynąć na zdolność Kremla do finansowania wojny?

Bezpośredni udział dochodów z ropy i gazu w budżecie federalnym zmalał, ale nie oznacza to, że zależność zniknęła. W okresie styczeń–lipiec 2026 r. Rosja uzyskała 4,595 bln rubli dochodów z ropy i gazu oraz 17,518 bln rubli dochodów niezwiązanych z ropą i gazem. Łączne dochody wyniosły 22,112 bln rubli, zatem dochody z ropy i gazu stanowiły 20,78%. Wpływy z ropy i gazu spadły o 16,8% rok do roku. Jednocześnie deficyt budżetu za siedem miesięcy osiągnął 6,455 bln rubli, czyli 2,8% PKB – to już 1,7 raza więcej niż pierwotnie planowany deficyt na cały 2026 r., wynoszący 3,786 bln rubli. Rosyjskie Ministerstwo Finansów częściowo tłumaczy to wcześniejszym ponoszeniem wydatków, dlatego nie można mechanicznie ekstrapolować deficytu z siedmiu miesięcy na cały rok. Ropa jest ważna nie tylko ze względu na podatki bezpośrednie. Zapewnia wpływy dewizowe, wspiera kurs rubla, przynosi zyski spółkom państwowym, dywidendy i wpływy z podatków regionalnych, przyciąga inwestycje oraz umożliwia import krytycznych towarów. Dlatego spadek eksportu ropy lub jej ceny uderza szerzej, niż wskazywałby udział na poziomie 20,8%.

Rosja nauczyła się obchodzić sankcje przez państwa trzecie, pośredników, kryptowaluty i złożone schematy finansowe. Gdzie są dziś główne „dziury” w reżimie sankcyjnym?

Pierwsza to ogromny azjatycki rynek zbytu, przede wszystkim Chiny i Indie. Druga to flota cieni, nieprzejrzyści ubezpieczyciele, bandery państw o słabym nadzorze i przeładunki ship-to-ship. Trzecia to banki i pośrednicy płatniczy w państwach trzecich, rosyjski SPFS, platformy kryptowalutowe i sieci takie jak A7. Czwarta to reeksport zachodnich komponentów przez Chiny, Hongkong, Turcję, ZEA, Kazachstan, Kirgistan i inne jurysdykcje. Piąta to szybkie tworzenie nowych firm w miejsce objętych sankcjami, nominalni właściciele i niedostateczna przejrzystość beneficjentów rzeczywistych.

Czy same sankcje wystarczą? Co jeszcze musi zrobić Zachód, aby presja sankcyjna przełożyła się na realne straty gospodarcze Rosji?

Sankcje są zakazem prawnym; straty gospodarcze pojawiają się dopiero wtedy, gdy zakaz jest systematycznie egzekwowany.

Sankcje są zakazem prawnym; straty gospodarcze pojawiają się dopiero wtedy, gdy zakaz jest systematycznie egzekwowany. UE ma rozproszony system egzekwowania sankcji i niewielkie doświadczenie w tej dziedzinie, podczas gdy USA mają największe doświadczenie, a ze względu na daleki zasięg amerykańskiej jurysdykcji za sprawą dolara to na nie w dużej mierze spadła odpowiedzialność w tym zakresie. Egzekwowanie sankcji, czyli ściganie i karanie naruszycieli, jest piętą achillesową reżimu sankcyjnego. Warunkiem większej skuteczności jest powrót USA do koalicji sankcyjnej i do prac grup roboczych na szczeblu międzynarodowym, a także możliwie najbardziej skoordynowane, wspólne działania państw członkowskich. Ważne jest również zintensyfikowanie egzekwowania sankcji w tym obszarze, czyli podejmowanie wysiłków na rzecz wyszukiwania i identyfikowania naruszycieli, prowadzenia dochodzeń oraz ich karania, szczególnie w państwach trzecich. Potrzebna jest także dyplomacja wahadłowa wobec jurysdykcji trzecich, które są ośrodkami obchodzenia sankcji. Wreszcie, na rynkach międzynarodowych potrzebna jest alternatywa dla rosyjskich produktów, aby uniknąć niedoborów podaży, a w konsekwencji nadzwyczajnych zysków Federacji Rosyjskiej.

Jak skoordynowane powinny być działania USA i UE? Jeśli Waszyngton zaostrza sankcje, a poszczególne państwa nadal kupują rosyjskie surowce energetyczne, na ile osłabia to efekt sankcji?

Koordynacja jest kluczowa. USA kontrolują dostęp do systemu dolarowego i rynku amerykańskiego, a UE i Wielka Brytania – znaczną część usług ubezpieczeniowych, morskich, brokerskich i portowych. Jeśli instrumenty te są stosowane jednocześnie, pośrednik ryzykuje równoczesną utratą dostępu do finansowania, ubezpieczeń, logistyki i rynku zbytu; bez udziału USA sankcje innych jurysdykcji mają jedynie połowiczną siłę.

Czy widzi pani ryzyko zmęczenia sankcjami na Zachodzie? Rosja już piąty rok żyje pod ogromną liczbą ograniczeń – dlaczego sankcje nadal nie zmusiły Kremla do zakończenia wojny?

Ryzyko zmęczenia istnieje, zwłaszcza gdy sankcje wiążą się z kosztami dla zachodnich firm i konsumentów, a nie przynoszą natychmiastowego rezultatu politycznego. Błędem jest jednak ocenianie sankcji wyłącznie według kryterium „czy wojna się skończyła”. Sankcje mogą ograniczać dochody, zwiększać koszty importu, obniżać jakość komponentów i ograniczać inwestycje, nie zmuszając reżimu autorytarnego do natychmiastowej rezygnacji ze strategicznego celu. Rosja była w stanie kontynuować wojnę dzięki wysokim dochodom z ropy, przekierowaniu eksportu do Azji, przedwojennym rezerwom, kontroli przepływu kapitału, podwyżkom podatków, zadłużaniu się na rynku krajowym i przenoszeniu kosztów na gospodarkę cywilną. Ale jej bufor gospodarczy się kurczy.

Który sektor rosyjskiej gospodarki jest dziś najbardziej podatny na nowy cios sankcyjny – energetyka, system bankowy, kompleks wojskowo-przemysłowy czy logistyka?

Najbardziej podatny na szybki cios makroekonomiczny nie jest sam sektor energetyczny, lecz powiązany łańcuch „eksport ropy – logistyka morska – płatności międzynarodowe”. To on jednocześnie zapewnia dopływ walut, dochody budżetowe i zdolność finansowania importu. Są tu fizyczne wąskie gardła: tankowce, cieśniny, porty, ubezpieczenia, duzi nabywcy i banki. Sektor bankowy jest mechanizmem transmisji presji, ale w dużej mierze pozostaje zamknięty wewnątrz Rosji i może być czasowo podtrzymywany przez państwo. Kompleks wojskowo-przemysłowy jest strategicznie podatny ze względu na zależność od obrabiarek CNC, mikroelektroniki, czujników, komponentów chemicznych i oprogramowania przemysłowego, ale efekt narasta tam wolniej: Rosja korzysta z zapasów, kanibalizuje sprzęt i pozyskuje dostawy przez Chiny. Dlatego dla natychmiastowego efektu finansowego priorytetem są ropa i logistyka, a dla długofalowego osłabienia potencjału wojskowego – baza technologiczna kompleksu wojskowo-przemysłowego.

I najważniejsze pytanie: w jakich warunkach sankcje mogą stać się nie tylko narzędziem presji, lecz czynnikiem, który rzeczywiście zmusi Rosję do tego, by zasiadła przy stole negocjacyjnym na warunkach akceptowalnych dla Ukrainy?

Rosja musi stracić przekonanie, że będzie w stanie kompensować koszty gospodarcze sukcesami militarnymi. Dlatego sankcje bez stabilnego wsparcia wojskowego dla Ukrainy nie stworzą niezbędnej równowagi.

Po pierwsze, Rosja musi stracić przekonanie, że będzie w stanie kompensować koszty gospodarcze sukcesami militarnymi. Dlatego sankcje bez stabilnego wsparcia wojskowego dla Ukrainy nie stworzą niezbędnej równowagi. Po drugie, presja musi być długotrwała i przewidywalna: znacząco niższe dochody z ropy, ograniczony dostęp do technologii, wysoki koszt kredytu, deficyt budżetowy i zmniejszenie płynnych rezerw muszą działać jednocześnie. Po trzecie, łagodzenie sankcji może następować wyłącznie etapami, musi być odwracalne i powiązane ze sprawdzalnymi działaniami, a nie z deklaracjami o negocjacjach. Po czwarte, Rosja musi widzieć jedność USA, UE, Wielkiej Brytanii, Kanady, Japonii i innych partnerów. Jeśli Kreml zakłada, że po wyborach, kryzysie energetycznym lub zmianie rządu sankcje zostaną złagodzone, ma motywację, by przeciągać wojnę.

Autorka: Switłana Miałyk

Udostępnij w mediach społecznościowych