Deputowani czasu wojny: nowa Duma Państwowa rozpoczęła pracę

Nowy skład Dumy Państwowej zebrał się na pierwsze posiedzenie w rekordowo krótkim czasie – zaledwie dziesięć dni po wyborach. Nie jest to jedyny rekord tej kadencji – Jedna Rosja zdobyła największą w swojej historii liczbę mandatów i zachowuje większość konstytucyjną. W Dumie po raz pierwszy zasiedli deputowani wybrani na okupowanych terytoriach Ukrainy, a wśród nowicjuszy znalazł się były p.o. premiera Ukrainy Serhij Arbuzow.

Prześladowania partii Jabłoko trwają także po wyborach: lidera partii Nikołaja Rybakowa oskarżono o „uszkodzenie cudzego mienia” za antywojenne napisy na kartach do głosowania.

W skrócie:

  • Nowa Duma Państwowa zebrała się zaledwie dziesięć dni po wyborach – w rekordowo krótkim czasie.
  • Jedna Rosja zdobyła 349 mandatów i zachowała większość konstytucyjną
  • W skład nowej Dumy weszły dziesiątki uczestników wojny oraz deputowani wybrani na okupowanych terytoriach Ukrainy.
  • Wśród nowicjuszy znalazł się były p.o. premiera Ukrainy Serhij Arbuzow.
  • Partii Jabłoko nie dopuszczono do wyborów z listą federalną, a po głosowaniu wobec jej lidera Nikołaja Rybakowa sporządzono protokół administracyjny.

Duma Państwowa IX kadencji zebrała się na pierwszym posiedzeniu 30 września – zaledwie dziesięć dni po zakończeniu głosowania w wyborach parlamentarnych 20 września. Jest to najkrótszy odstęp między wyborami a rozpoczęciem pracy nowego składu izby niższej w historii współczesnej Rosji.

Zgodnie z konstytucją nowa Duma powinna zebrać się na pierwszym posiedzeniu 30. dnia po wyborach, jednak prezydent ma prawo zwołać ją wcześniej. Tak właśnie postąpił Władimir Putin. Na Kremlu tłumaczono to tym, że Duma ma „obszerny porządek obrad” i ważne jest, aby nie dopuścić do długiej przerwy w jej pracy.

W. Putin przemawia przed deputowanymi. Fot. Duma Państwowa FR
W. Putin przemawia przed deputowanymi. Fot. Duma Państwowa FR

Nietypowo przebiegło też samo otwarcie nowej kadencji. Zgodnie z konstytucją pierwsze posiedzenie powinien otworzyć najstarszy wiekiem deputowany – w obecnym składzie jest to 90-letni Władimir Riesin z Jednej Rosji. Riesin odstąpił jednak tę rolę 79-letniemu koledze partyjnemu Jurijowi Pietrowowi. Decyzję uzgodniono z pozostałymi najstarszymi deputowanymi – 89-letnią Walentiną Tierieszkową i 82-letnim liderem KPRF Giennadijem Ziuganowem. Obserwatorzy wiążą to przede wszystkim z wiekiem i stanem zdrowia parlamentarzystów, a w przypadku Ziuganowa znaczenie miała prawdopodobnie również przynależność partyjna: jest on przewodniczącym KPRF, a symboliczne otwarcie miał przeprowadzić przedstawiciel partii władzy, która w dodatku wygrała z rekordowym w historii wynikiem.

Na pierwszym posiedzeniu nowej Dumy osobiście przemówił Władimir Putin. Wezwał deputowanych do skupienia się na wzmacnianiu zdolności obronnych i suwerenności kraju, wspieraniu uczestników wojny i ich rodzin, a także na wypełnianiu zobowiązań socjalnych.

Putin wezwał również Jedną Rosję, by mimo większości konstytucyjnej uwzględniała stanowiska innych frakcji, za którymi stoją „głosy milionów wyborców”.

Historyczna większość

Po ostatecznym podliczeniu głosów Jedna Rosja uzyskała w Dumie Państwowej 349 z 450 miejsc – to rekordowa liczba mandatów tej partii. Z tego 140 mandatów partia zdobyła z list partyjnych, a kolejne 209 – w okręgach jednomandatowych. Tym samym zachowała większość konstytucyjną: ma znacznie więcej niż wymagane do tego 300 głosów.

Drugą co do liczebności frakcją została KPRF – 37 deputowanych. LDPR ma 23 mandaty, Nowi Ludzie – 19, a Sprawiedliwa Rosja – 17. Jeszcze jedno miejsce zdobyła Rodina, a cztery mandaty przypadły kandydatom niezależnym.

Po historycznym zwycięstwie Jednej Rosji członkowie jej listy federalnej zaczęli masowo rezygnować z mandatów. Centralna Komisja Wyborcza doliczyła się 57 „rezygnujących” – w większości gubernatorów, którzy stali na czele regionalnych grup partii. Zasiadać w Dumie nie chciały też „najważniejsze osobistości” z listy federalnej partii władzy – minister spraw zagranicznych Siergiej Ławrow, mer Moskwy Siergiej Sobianin, korespondent wojenny Jewgienij Poddubny i rzeczniczka praw dziecka Maria Lwowa-Biełowa. Ostatecznie z pierwszej piątki Jednej Rosji w Dumie zasiada tylko Władisław Gołowin – Bohater Rosji i szef sztabu głównego Junarmii.

Wiaczesław Wołodin został wybrany na przewodniczącego Dumy Państwowej po raz trzeci z rzędu. Fot. Duma Państwowa
Wiaczesław Wołodin został wybrany na przewodniczącego Dumy Państwowej po raz trzeci z rzędu. Fot. Duma Państwowa

Przywódcy pozostałych partii nie zrezygnowali z mandatów poselskich. W rezultacie w nowej Dumie zobaczymy przewodniczącego Komitetu Centralnego KPRF Giennadija Ziuganowa, lidera LDPR Leonida Słuckiego, przewodniczącego partii Nowi Ludzie Aleksieja Nieczajewa oraz lidera partii Sprawiedliwa Rosja Siergieja Mironowa. Z ramienia partii Rodina, która zdobyła jedyny mandat dzięki zwycięstwu w okręgu jednomandatowym, do Dumy ponownie dostał się przewodniczący partii Aleksiej Żurawlow.

Na przewodniczącego Dumy Państwowej ponownie wybrano Wiaczesława Wołodina. Kieruje izbą niższą od 2016 roku, więc jest to dla niego już trzecia z rzędu kadencja na stanowisku przewodniczącego. Jego kandydaturę osobiście poparł Władimir Putin.

Sprawiedliwa Rosja wprowadziła do Dumy byłego p.o. premiera Ukrainy Serhija Arbuzowa

W Dumie Państwowej po raz pierwszy zasiedli deputowani wybrani na okupowanych terytoriach obwodów donieckiego, ługańskiego, zaporoskiego i chersońskiego Ukrainy. Wszyscy reprezentują Jedną Rosję: siedmiu deputowanych wybrano bezpośrednio w utworzonych tam okręgach jednomandatowych, a kolejne 11 mandatów zdobyła wspólna grupa regionalna z listy partyjnej Jednej Rosji, w której skład weszli kandydaci ze wszystkich czterech terytoriów.

Jednym z najbardziej widocznych nowicjuszy w Dumie związanych z Ukrainą jest były p.o. premiera Serhij Arbuzow. Został wybrany z listy federalnej Sprawiedliwej Rosji. W wyborach Arbuzow stał na czele jej grupy regionalnej, obejmującej anektowane przez Rosję obwody doniecki, ługański, zaporoski i chersoński, a także Krym i Sewastopol.

Serhij Arbuzow. Fot. Wikipedia
Serhij Arbuzow. Fot. Wikipedia

Kariera Arbuzowa przypadła na czasy Wiktora Janukowycza. W latach 2010–2012 stał na czele Narodowego Banku Ukrainy, a następnie został pierwszym wicepremierem w rządzie Mykoły Azarowa. Po dymisji Azarowa w szczytowym momencie Euromajdanu Arbuzow pełnił obowiązki premiera Ukrainy.

Po zmianie władzy w Kijowie Arbuzow opuścił Ukrainę i trafił do Rosji. Ukraińskie organy ścigania wpisały go na listę poszukiwanych w sprawie domniemanego przywłaszczenia i sprzeniewierzenia środków państwowych. Teraz po raz pierwszy został deputowanym do Dumy Państwowej. Sprawiedliwa Rosja chętnie podkreśla ukraińską przeszłość polityczną swojego przedstawiciela.

Zamieszanie wokół bohaterów Specjalnej Operacji Wojskowej

Niejasności co do liczby uczestników wojny w nowej Dumie utrzymywały się aż do utworzenia frakcji. Tuż po wyborach sekretarz rady generalnej Jednej Rosji Władimir Jakuszew oświadczył, że deputowanymi z ramienia partii zostanie około 86 uczestników Specjalnej Operacji Wojskowej (SWO). Wkrótce informację z tą liczbą anulowano na prośbę biura prasowego Jednej Rosji „w związku z doprecyzowaniem danych”, a sam Jakuszew wymienił już 49 osób.

Po zatwierdzeniu wyników wyborów Centralna Komisja Wyborcza poinformowała, że do Dumy wybrano łącznie 46 uczestników i weteranów wojny. Jednak po rezygnacjach z mandatów i ich ponownym podziale Jedna Rosja ogłosiła, że w skład utworzonej przez nią frakcji weszło już 50 uczestników SWO.

Osobną kwestią stała się sama definicja „uczestnika SWO”. Serwis „Meduza”, analizując biografie kandydatów „Jednej Rosji”, odkrył wśród osób oznaczonych jako „uczestnicy wojny” obecnych deputowanych, urzędników i polityków, czyli cywilów. Sama Jedna Rosja nie zaproponowała publicznie wąskiej definicji tej kategorii, która oznaczałaby wyłącznie bezpośredni udział w walkach.

Władisław Gołowin. Fot. „Jedna Rosja”
Władisław Gołowin. Fot. „Jedna Rosja”

Jednym z najbardziej znanych uczestników wojny w nowym parlamencie jest Władisław Gołowin. W 2022 roku podczas walk w Mariupolu rosyjskie media wojskowe długo pokazywały dowódcę piechoty morskiej z czerwonym plecakiem, nie podając jego nazwiska i posługując się wyłącznie pseudonimem „Struna”. W tym samym roku Gołowin wszedł na minę, został ciężko ranny i stracił część prawej nogi, a później przyznano mu tytuł Bohatera Rosji.

Osobna grupa nowych parlamentarzystów jest związana z programem kadrowym Putina Czas bohaterów, stworzonym dla uczestników wojny. Mandaty poselskie otrzymało 19 jego uczestników.

Jabłoko jest prześladowane również po wyborach

Partii Jabłoko, która szła do wyborów z antywojennym programem, nie pozwolono wystartować do Dumy z listą federalną: 10 sierpnia Sąd Najwyższy unieważnił jej rejestrację z powództwa partii Rodina. Jabłoko próbowało zaskarżyć tę decyzję w Sądzie Najwyższym, ale bezskutecznie. Partia zwróciła się 15 września do Sądu Konstytucyjnego. Skarga jest tam rozpatrywana do dziś.

W tym samym czasie UE podjęła decyzję o nałożeniu sankcji na dziesięciu rosyjskich sędziów, prokuratorów i innych urzędników, którzy mieli związek z niedopuszczeniem Jabłoka do wyborów oraz ze sprawami sądowymi przeciwko przedstawicielom partii. Na liście sankcyjnej znaleźli się m.in. trzej sędziowie Sądu Najwyższego i pracownik Prokuratury Generalnej, którzy uczestniczyli w sprawie usunięcia federalnej listy Jabłoka z wyborów, a także sędziowie i prokuratorzy związani ze sprawami Nikołaja Rybakowa, Lwa Szlosberga i Maksima Krugłowa. UE uzasadniła te restrykcje udziałem tych osób w represjach wobec opozycji politycznej i w podważaniu procesów demokratycznych w Rosji.

Prześladowania samych członków Jabłoka w Rosji trwają również po wyborach. Wobec przewodniczącego partii Nikołaja Rybakowa 29 września sporządzono protokół administracyjny w sprawie drobnego chuligaństwa.

N. Rybakow głosuje w wyborach w Sankt Petersburgu. Fot. biuro prasowe „Jabłoka”
N. Rybakow głosuje w wyborach w Sankt Petersburgu. Fot. biuro prasowe „Jabłoka”

Powodem było jego głosowanie 20 września: Rybakow unieważnił karty do głosowania, zostawiając na nich m.in. napisy „Za pokojem” i „Za porozumieniem o zawieszeniu broni”. Policja uznała to za uszkodzenie mienia i drobne chuligaństwo. Sam Rybakow nie zgodził się z taką interpretacją, oświadczając w sądzie, że napisy na własnych kartach do głosowania nie są drobnym chuligaństwem. Rybakowowi grozi grzywna lub areszt administracyjny do 15 dni.

Oficjalne źródła rosyjskie i białoruskie przytoczone w niniejszym tekście służą wyłącznie celom informacyjnym. Treści pochodzące z tych źródeł mogą stanowić dezinformację lub propagandę.

Udostępnij w mediach społecznościowych