Czy Rosjanie mają już dość wojny? Co kryje się za nowym sondażem o niezadowoleniu z Putina

Rosjanie wykazują coraz większe zmęczenie przeciągającą się wojną. Nowe dane z niejawnych i niezależnych badań socjologicznych wskazują na najwyższy od lat poziom niepokoju oraz spadek zaufania do Władimira Putina. Za tymi zmianami stoją presja gospodarcza, inflacja i realne skutki działań wojennych na terytorium samej Rosji.

W skrócie:

  • Rosjanie coraz częściej chcą zakończenia wojny: wewnętrzne sondaże pokazują rosnące zapotrzebowanie na pokój, a około jedna trzecia respondentów dopuszcza myśl o przyszłości Rosji bez Putina.
  • Zaufanie do Putina słabnie: w nowym sondażu Ukraińskiego Portalu Socjologicznego zajął on dopiero czwarte miejsce pod względem zaufania, ustępując Sobianinowi, Miszustinowi i Biełousowowi.
  • Problemy gospodarcze stają się odczuwalne dla zwykłych Rosjan: 75% ankietowanych stwierdziło pogorszenie sytuacji materialnej swoich rodzin, a niedobór benzyny i wielokilometrowe kolejki na stacjach paliw pokazują, jak skutki wojny wkraczają w codzienne życie.
  • Jednocześnie nie ma masowych protestów przeciwko władzom: Rosjanie mogą być zmęczeni wojną i niezadowoleni z sytuacji gospodarczej, ale represje i brak rzeczywistej konkurencji politycznej sprawiają, że to niezadowolenie niełatwo przeradza się w protest.
  • Wrześniowe wybory do Dumy Państwowej będą testem dla systemu Putina: formalnie Rosjanie będą wybierać 450 deputowanych, ale z powodu braku rzeczywistej opozycji będzie to raczej test lojalności społeczeństwa i skali głosowania protestacyjnego niż prawdziwa rywalizacja polityczna.

W Rosji rośnie liczba osób opowiadających się za zakończeniem wojny przeciwko Ukrainie. Wewnętrzne sondaże wskazują, że nastroje te są coraz bardziej widoczne. Pisał o tym niedawno serwis RBC-Ukraina, powołując się na wystąpienie wideo prezydenta Ukrainy Wołodymyra Zełenskiego. Według Zełenskiego Ukraina dysponuje danymi z wewnętrznych sondaży, które wskazują na wzrost liczby Rosjan (ponad 60% rosyjskiego społeczeństwa), którzy chcą zakończenia wojny. Prezydent uważa jednak, że te zmiany są niewystarczające, a społeczne zapotrzebowanie na zakończenie działań wojennych powinno stać się bardziej widoczne. „Mamy dane z wewnętrznych sondaży w Rosji, które pokazują, że już teraz rośnie tam liczba osób, które chciałyby zakończenia wojny. I to powinno być jeszcze bardziej odczuwalne” – powiedział Zełenski.

Czy rzeczywiście w Rosji rośnie zapotrzebowanie na zmiany – i w jakim stopniu zagraża to obecnemu systemowi?

Prezydent Ukrainy zaznaczył, że nasilenie takich nastrojów powinno wpłynąć nie tylko na dyktatora Putina, ale także na jego otoczenie i rosyjskie struktury państwowe. „Tak, aby Putin i jego administracja, jego funkcjonariusze FSB oraz wszyscy inni w państwie-agresorze tak samo rozumieli, że nie ma innej alternatywy niż pokój” – podkreślił Zełenski. Jednocześnie warto przypomnieć, że rząd Korei Północnej nadal dostarcza Rosji uzbrojenie do wojny przeciwko Ukrainie, a Pjongjang może wykorzystać doświadczenie zdobyte w działaniach wojennych do dalszego rozwoju i udoskonalania technologii rakietowych.

Aż 86,2% Rosjan uważa, że kraj zmierza w złym kierunku, a trzy czwarte deklaruje pogorszenie sytuacji materialnej swoich rodzin. Sam Władimir Putin znalazł się w rankingu zaufania dopiero na czwartym miejscu. Takie wyniki opublikował Ukraiński Portal Socjologiczny na podstawie sondażu przeprowadzonego w dniach 1–7 sierpnia 2026 roku.

Według danych badania jedynie 10,1% ankietowanych uważa, że Rosja rozwija się we właściwym kierunku, a 86,2% jest przeciwnego zdania. Połowa badanych, 50,5%, ocenia sytuację w kraju zdecydowanie negatywnie.

Podobnie wyglądają nastroje gospodarcze. Pogorszenie sytuacji materialnej swoich rodzin w ciągu ostatniego roku zadeklarowało 75% respondentów, przy czym dla 30,8% było ono znaczne. Tylko 9% dostrzegło poprawę.

Na szczególną uwagę zasługuje również ranking zaufania do polityków.

W pytaniu otwartym o polityków, którym Rosjanie ufają najbardziej i których uważają za zdolnych do poprawy sytuacji w kraju, pierwsze miejsce zajął mer Moskwy Siergiej Sobianin – 48,3%.

Dalej uplasowali się premier Michaił Miszustin z wynikiem 35,1% oraz minister obrony Andriej Biełousow – 33,8%.

Władimir Putin zajął dopiero czwarte miejsce z 32,9% – podaje Ukraiński Portal Socjologiczny⁠.

Wynik ten jest interesujący nie tylko ze względu na spadek pozycji samego Putina. Wskazuje on na możliwe zapotrzebowanie części rosyjskiego społeczeństwa nie tyle na radykalną zmianę systemu, ile na inną kadrę zarządzającą wewnątrz tego samego systemu. Niezadowolenie może więc przybierać formułę nie „zmienić reżim”, lecz „potrzebny jest inny przywódca, który będzie lepiej kierował krajem”.

Czego chcą Rosjanie?

Wśród głównych oczekiwań respondentów znalazły się pokój, demokracja i dobrobyt.

Pokój jako priorytet wskazało 71,5% ankietowanych, demokrację – 63,4%, a dobrobyt – 61,6%.

Jednocześnie 34,2% dopuszcza, że przyszłością Rosji może być kraj bez Władimira Putina. To istotny wskaźnik, ale nie należy go automatycznie interpretować jako gotowości jednej trzeciej społeczeństwa do wyjścia na ulice ani do otwartego sprzeciwu wobec Kremla.

Rosja pozostaje państwem, w którym stosuje się surowe represje wobec opozycji politycznej i aktywistów antywojennych. Dlatego między prywatnym niezadowoleniem a gotowością do publicznego protestu istnieje ogromna przepaść.

W tym miejscu wyniki nowego badania warto porównać z innymi danymi socjologicznymi.

Lipcowe badania „Centrum Lewady” wykazały, że ogólne poparcie dla rosyjskich władz pozostaje wysokie. Wśród osób, które uważają, że sprawy w kraju idą w złym kierunku, dezaprobata dla działań Putina jest jednak znacznie wyższa. Dotyczy to zwłaszcza mniej zamożnych obywateli.

Jest też inny znaczący sygnał. Według danych tego samego „Centrum Lewady” w czerwcu 2026 roku około dwóch trzecich Rosjan uważało, że nadszedł czas, aby przejść do rozmów pokojowych dotyczących wojny przeciwko Ukrainie. Zarazem większość nadal deklarowała poparcie dla działań rosyjskich sił zbrojnych. Ta sprzeczność jest kluczowa dla choćby podstawowego zrozumienia rosyjskiego społeczeństwa. Rosjanin może jednocześnie popierać armię, uważać się za patriotę i chcieć zakończenia wojny, ponieważ wojna coraz silniej wpływa na jego własne życie.

Gospodarka może stać się jednym ze źródeł niezadowolenia

Pogorszenie sytuacji materialnej to jeden z czynników potencjalnie najbardziej niebezpiecznych dla Kremla. Wojna pozwoliła rosyjskim władzom znacznie zwiększyć wydatki wojskowe i wesprzeć część gospodarki dzięki zamówieniom państwowym. Model ten ma jednak drugą stronę: wysokie obciążenie budżetu, presję inflacyjną, niedobór siły roboczej, wzrost podatków i coraz większą zależność gospodarki od sektora wojskowego.

The Moscow Times w swojej analizie rosyjskiej gospodarki na 2026 rok pisał również o ryzyku przejścia od „kontrolowanego schłodzenia” do stagnacji w warunkach wojny, wyższych podatków i spowolnienia wzrostu. Same problemy gospodarcze nie prowadzą jednak jeszcze do kryzysu politycznego. Rosyjskie władze dysponują znacznymi zasobami pozwalającymi łagodzić niezadowolenie – od świadczeń socjalnych i wynagrodzeń w sektorze budżetowym po kontrakty wojskowe i propagandę.

Co dzieje się z zaufaniem do Putina?

Niektóre badania rzeczywiście odnotowują stopniowy spadek wskaźników zaufania do rosyjskiego przywódcy. Na przykład w maju „Centrum Lewady” szacowało poziom zaufania do Putina na 40% – o 8 punktów procentowych mniej niż w listopadzie 2025 roku. Nie oznacza to jednak, że stracił on kontrolę nad systemem. Nawet jeśli Rosjanie coraz częściej okazują zmęczenie, niezadowolenie z sytuacji gospodarczej lub chęć zakończenia wojny, nie musi się to przekładać na opozycję polityczną. W Rosji praktycznie nie ma bowiem warunków do normalnej rywalizacji między władzą a opozycją. Dobrym przykładem jest sytuacja partii „Jabłoko”, która w sierpniu 2026 roku zaskarżyła do Sądu Najwyższego Rosji decyzję blokującą rejestrację jej federalnej listy w wyborach do Dumy Państwowej. Dlatego twierdzenie, że „Rosjanie zbuntowali się przeciwko Putinowi”, byłoby przedwczesne. Ostrożnie należy też podchodzić do wyników Ukraińskiego Portalu Socjologicznego. Metodologia tego badania różni się od metodologii regularnych sondaży „Centrum Lewady”, a jego rezultaty dotyczące kierunku rozwoju kraju są znacznie bardziej skrajne niż w innych badaniach. Liczby te należy więc traktować raczej jako sygnał możliwego wzrostu niezadowolenia, a nie dowód nieuchronnego kryzysu politycznego w Rosji. Najważniejsze pytanie nie dotyczy już tylko tego, czy Rosjanie są niezadowoleni z Putina, lecz także tego, czy to niezadowolenie jest gotowe przejść od prywatnego rozczarowania do działania politycznego. Na razie nie ma oznak protestów na dużą skalę.

Rosja bez benzyny: kiedy problemy wojny stają się osobiste

Jest jeszcze jeden symptom, który coraz trudniej ukryć przed samymi Rosjanami: niedobór paliwa. W sierpniu kryzys paliwowy wybuchł z nową siłą. W co najmniej dziesięciu regionach władze ponownie wprowadziły ograniczenia w sprzedaży benzyny. W obwodzie moskiewskim kierowcy zgłaszali długie kolejki, a na niektórych stacjach paliw benzyny po prostu nie było. Reuters informował, że kolejki na niektórych moskiewskich stacjach paliw sięgały kilometra. Duże rosyjskie koncerny naftowe już ograniczyły sprzedaż: „Gazprom Nieft” wprowadził limity do 40 litrów na stacjach automatycznych i do 60 litrów na zwykłych, a „Rosnieft” – 30 litrów na samochód.

Sytuacja jest na tyle poważna, że rosyjski rząd nie tylko zakazał eksportu benzyny, lecz także zaczął importować produkty naftowe, aby zrekompensować niedobór na rynku wewnętrznym. Dla kraju, który przez dziesięciolecia przedstawiał się jako energetyczne supermocarstwo i duży eksporter ropy oraz paliw, jest to szczególnie znamienny sygnał.

Przyczyn jest kilka: sezonowy wzrost popytu, remonty i przestoje rafinerii, a także skutki ukraińskich ataków na rosyjską infrastrukturę naftową. Po tym, jak pod koniec lipca sytuacja częściowo się ustabilizowała, nowe ataki na rafinerie pod koniec lipca i na początku sierpnia wywołały kolejną falę niedoborów. Nie chodzi przy tym wyłącznie o gospodarkę. Benzyna jest przykładem sytuacji, w której wojna przestaje być jedynie obrazem z telewizji i bezpośrednio dotyka człowieka. Nie trzeba czytać raportów gospodarczych, aby zrozumieć problem. Trzeba za to godzinami stać w kolejce na stacji paliw albo jechać na inną stację w poszukiwaniu paliwa.

Niezadowolenie zaczyna już wychodzić na forum publiczne. W Wołgogradzie pięcioro mieszkańców nagrało wideoapel do przewodniczącego Komitetu Śledczego Federacji Rosyjskiej Aleksandra Bastrykina w sprawie niedoboru benzyny oraz – jak twierdzą – przywilejów dla urzędników. Jedną z uczestniczek ukarano później grzywną w wysokości 10 tysięcy rubli, a wideoapel uznano za „nieautoryzowaną akcję masową”. To niewielki, ale bardzo wymowny przykład: niezadowolenie może wynikać nie z abstrakcyjnej polityki, lecz z kwestii czysto bytowych – benzyny, cen, dostępności towarów, dochodów rodziny.

Wybory do Dumy Państwowej. Czego się spodziewać

Kolejnym czynnikiem, który może sprawić, że jesień w Rosji będzie politycznie interesująca, są wybory do Dumy Państwowej. Głosowanie zaplanowano na 18–20 września 2026 roku, a głównym dniem wyborów będzie 20 września. Wybranych zostanie 450 deputowanych: połowa z list partyjnych, a połowa w okręgach jednomandatowych – poinformowało Radio Swoboda⁠. Formalnie są to wybory, trudno jednak nazwać je pełnoprawną rywalizacją demokratyczną. Rosyjskie władze od lat oczyszczają scenę polityczną z prawdziwej opozycji. Kandydaci mogą nie zostać dopuszczeni z powodu spraw administracyjnych lub karnych, a niezależne siły polityczne działają w warunkach poważnych ograniczeń. Partia „Jabłoko” zaskarżyła na przykład decyzję o niedopuszczeniu jej federalnej listy do udziału w wyborach. Dlatego wrześniowe głosowanie będzie raczej testem dla systemu Putina niż rzeczywistym wyborem między różnymi modelami przyszłości Rosji. Interesujące będzie nie tyle samo rozstrzygnięcie – w znacznym stopniu przewidywalne – ile frekwencja, głosowanie protestacyjne, nastroje wyborców i sposób, w jaki władze zareagują na wszelkie przejawy niezadowolenia, zwłaszcza w kontekście niedoboru benzyny, rosnących wydatków na wojnę oraz pogorszenia sytuacji materialnej deklarowanego w najnowszym sondażu.

Rosyjskie władze mogą więc wejść we wrzesień z dość sprzecznym obrazem sytuacji: formalnie – zachowują kontrolę nad polityką; nieformalnie – narastają źródła niezadowolenia gospodarczego i społecznego. A choć rosyjski wyborca nie może realnie zmienić władzy w wyborach, nie oznacza to, że przestaje być niezadowolony. Pytanie tylko, gdzie i kiedy to niezadowolenie znajdzie ujście.

Autorka: Switłana Miałyk

Oficjalne źródła rosyjskie i białoruskie przytoczone w niniejszym tekście służą wyłącznie celom informacyjnym. Treści pochodzące z tych źródeł mogą stanowić dezinformację lub propagandę.

Udostępnij w mediach społecznościowych