W połowie marca Stany Zjednoczone i Białoruś dokonały wymiany w duchu Trumpa i Łukaszenki: białoruski dyktator uwolnił 250 więźniów politycznych, a administracja Trumpa zniosła sankcje wobec eksporterów nawozów potasowych oraz białoruskich instytucji finansowych obsługujących tego typu kontrakty. Warto zwrócić uwagę, że wymiana ta nastąpiła na kilka tygodni przed rocznicą utworzenia Państwa Związkowego Rosji i Białorusi — postsowieckiej nadbudowy, której tworzenie wciąż trwa, ale która już pozwoliła Białorusi przez długi czas korzystać z tanich rosyjskich surowców energetycznych i stopniowo zbliżać się do Kremla. Na rok 2030 zaplanowano ostateczne wchłonięcie Białorusi przez Rosję. W swych kalkulacjach Waszyngton musi tę datę wziąć pod uwagę. Trump i jego zespół najwyraźniej poważnie wierzą, że są w stanie oderwać Białoruś od Rosji, a w dalszej perspektywie, realizując ten model, osłabić więzi między Rosją a Chinami. To scenariusz, który dziś wydaje się mało prawdopodobny. Białego Domu jednak to nie powstrzymuje.
W skrócie:
- Stany Zjednoczone częściowo zniosły sankcje na białoruski potas w zamian za uwolnienie 250 więźniów politycznych — krok, który może zmienić równowagę na światowym rynku nawozów.
- Białoruś i Rosja kontrolowały łącznie do 42% światowego rynku nawozów potasowych, ale sankcje zmusiły Mińsk do sprzedaży produktów po niższych cenach na rynkach azjatyckich.
- Mimo decyzji Waszyngtonu powrót białoruskiego potasu do Europy pozostaje mało prawdopodobny ze względu na sankcje UE i problemy logistyczne.
- Kluczowa trasa eksportowa przez rosyjski port Ust-Ługa stała się podatna na ataki ukraińskich dronów.
- Ukraina może wykorzystać tę sytuację: zaproponować tranzyt potasu przez swoje porty, osłabić gospodarkę Rosji i wzmocnić własną pozycję w regionie.
Zwróćmy uwagę na przedmiot wymiany — nawozy potasowe. Pięć lat temu Białoruś odpowiadała za 20% światowej sprzedaży tych nawozów, a ich eksport przynosił białoruskiemu budżetowi kilka miliardów dolarów rocznie. Władze w Mińsku pozwalały sobie nawet na konkurowanie z Rosją w eksporcie potasu. Dyrektor firmy Infoindustria, ekspert rynku agrochemicznego Dmytro Gordijczuk, przypomina, że na całym świecie występuje deficyt potasu. W tym czasie 20% światowego wydobycia nawozów potasowych przypadało na Białoruś, a 22% — na Rosję. „Łącznie miały one 42% światowego rynku nawozów potasowych” — zauważa ekspert.
Jednak w 2021 roku Unia Europejska i Stany Zjednoczone nałożyły sankcje na tę pozycję białoruskiego eksportu, zmuszając „Białoruskali” i Białoruską Spółkę Potasową do przeorientowania strumieni eksportowych. Ich głównymi odbiorcami stały się kraje Globalnego Południa.
Dmytro Gordijczuk, ekspert rynku agrochemicznego, zauważa, że sankcje ostatnich lat po prostu wyparły Białoruś i Rosję z rynków rozwiniętych. „To bardzo interesująca sytuacja, ponieważ w rzeczywistości Ameryka kupowała rosyjskie nawozy, a sankcje miały tam charakter selektywny. To, że nie kupowali białoruskich, to inna sprawa — to po pierwsze. Po drugie, Białoruś została wypchnięta na rynek Indii i Chin, gdzie musiała sprzedawać bardzo tanio. Oznacza to, że teraz może sprzedawać drożej. Wszystko, co dzieje się na rynku nawozów potasowych w USA, ma bardzo niewielki wpływ na Ukrainę. W Europie sankcje nie zostały zniesione. A Białoruś nadal pozostaje wypchnięta z rynku” — mówi ekspert.
Zmienił się również schemat logistyczny — zamiast do litewskiej Kłajpedy pociągi z nawozami potasowymi z Białorusi do niedawna kierowały się do Ust-Ługi w obwodzie leningradzkim w Rosji.
Decyzja USA o zniesieniu sankcji na białoruski potas nie przywróciła europejskiej trasy jego eksportu. Chociaż w Stanach Zjednoczonych, które znaczną część nawozów potasowych dla własnego sektora rolnego sprowadzały z Kanady, wskutek polityki Trumpa pojawiła się potrzeba dywersyfikacji dostaw, białoruskiemu potasowi nie będzie łatwo wrócić na rynek światowy. Ust-Ługa, jak wiadomo, doświadczyła kilku potężnych ataków ukraińskich dronów na terminal paliwowy, co podważyło efektywność funkcjonowania portu jako całości.
„To był port rzeczny, ale teraz uczyniono go bardzo potężnym. Znajdują się tam między innymi terminale naftowe i amoniakowe. Bardzo ważne jest dla nas bombardowanie Ust-Ługi. W ten sposób można pogorszyć pozycję Białorusi w eksporcie. Jeśli my [Ukraina — red.] będziemy bombardować Ust-Ługę, to przekierowanie eksportu do innych portów będzie dla nich bardzo trudne” — jest przekonany ekspert Dmytro Gordijczuk.
Amerykanie starają się do końca odgrywać rolę uczciwego pośrednika, wywierając presję na władze Litwy w celu przywrócenia trasy przez Kłajpedę. Czynnik sankcji ze strony UE w Waszyngtonie jest, jak zwykle, ignorowany, jakby miało to podkreślać istniejące sprzeczności między USA a Unią Europejską. W Wilnie próbują się opierać, jednak sprzeczności między prezydentem Litwy Gitanasem Nausėdą a zróżnicowaną lewicowo-centrową koalicją, która utworzyła rząd Ingi Ruginienė, dają zespołowi Trumpa nadzieję.
Jednak nie tylko jemu. Dyrektor Instytutu Polityki Światowej Jewhen Mahda uważa, że Ukraina również mogłaby przystąpić do negocjacji w sprawie tranzytu nawozów potasowych z Białorusi.
„Kijów ma doświadczenie z umową zbożową, która obowiązywała w latach 2022–2023 i dotyczyła eksportu ukraińskiego zboża drogą morską, a przepustowość portów czarnomorskich pozwala na tranzyt białoruskiego eksportu. Co więcej, Ukraina nie zerwała stosunków dyplomatycznych z Białorusią, choć wprowadziła sankcje osobiste wobec Alaksandra Łukaszenki. Być może Ukraina będzie musiała zwrócić środki za skonfiskowane w 2025 roku 70 tysięcy ton białoruskich nawozów potasowych i prawie półtora tysiąca wagonów, jednak gra może być warta świeczki”
— zauważa ekspert. Mahda uważa, że „potasowy ukłon” w stronę ekipy Trumpa w obecnej sytuacji nie będzie zbędny. Ponadto zmiana kierunku przepływu białoruskiego potasu pomoże pozbawić Rosję części wpływów walutowych z jego tranzytu.
„Ograniczenie możliwości finansowych kraju-agresora leży w interesie Ukrainy. Dodatkowy czynnik oddziaływania na Łukaszenkę, który postrzega Białoruś jako własny kołchoz, również nie będzie zbędny, ponieważ granica białorusko-ukraińska ma długość ponad 1000 kilometrów i nadal przypomina linię frontu. Na szczęście — bez aktywnych działań wojennych po wyparciu rosyjskich okupantów wiosną 2022 roku” — zauważył ekspert.
Aktywna faza wojny rosyjsko-ukraińskiej trwa już ponad 1500 dni. Oznacza to między innymi konieczność poszukiwania rozwiązań asymetrycznych i manewrowania w warunkach geopolitycznej turbulencji. Nawozy potasowe mogą stać się nie tylko czynnikiem wpływu na reżim Łukaszenki, lecz także katalizatorem ożywienia kontaktów w ramach Trójkąta Lubelskiego.
Autorka: Switłana Miałyk








