Rosyjscy oligarchowie przekazali na wojnę ponad 200 mld rubli

Kwota ta ledwie wystarczy na tydzień wojny, a aby pokryć lukę budżetową wywołaną rosnącymi wydatkami wojskowymi, rosyjscy biznesmeni musieliby wpłacać 30 razy więcej. Jeśli oligarchowie odmówią dobrowolnych wpłat, rząd może wprowadzić dodatkowe podatki albo zdecydować się na nacjonalizację majątku. Władze już otwarcie dają do zrozumienia: w warunkach tzw. specjalnej operacji wojskowej bogactwo niektórych Rosjan wygląda nieprzyzwoicie, a nawet prowokacyjnie.

W skrócie:

  • W marcu odbyło się zamknięte spotkanie Putina z oligarchami, podczas którego pojawiła się idea „dobrowolnych wpłat” na tzw. specjalną operację wojskową.
  • Biznesmeni przekazali już 220 mld rubli, a pieniądze są księgowane jako bezzwrotne wpłaty.
  • Kwota ta nie wystarczy jednak na pokrycie deficytu budżetowego związanego z wydatkami wojskowymi, który obecnie wynosi około 6 bln rubli.
  • Ponadto proponuje się wprowadzenie podatku od nadzwyczajnych zysków oligarchów w celu zasilenia budżetu.
  • Biznesmeni, którzy nie będą utrzymywać dobrych relacji z Kremlem i nie będą płacić, mogą zostać objęci nacjonalizacją: po rozpoczęciu wojny w Rosji nasilił się proces przejmowania aktywów na rzecz państwa.

Z własnej woli

Propozycja, aby rosyjscy oligarchowie „dobrowolnie” sfinansowali tzw. specjalną operację wojskową, padła w marcu podczas zamkniętego spotkania prezydenta Władimira Putina z kierownictwem największych przedsiębiorstw w kraju. Rzecznik prasowy Putina, Dmitrij Pieskow, potwierdził później, że taka rozmowa rzeczywiście się odbyła, ale według niego inicjatywa pomocy ojczyźnie wyszła nie od Putina, jak początkowo twierdzono, lecz od samych biznesmenów.

Prawda jest taka, że jeden z uczestników spotkania rzeczywiście mówił o tym, że uważa za konieczne przeznaczenie na rzecz państwa pewnej dużej, bardzo dużej kwoty pieniędzy, i była to jego rodzinna decyzja.

Według Pieskowa biznesmen wyjaśnił ten krok tym, że „zdecydowana większość uczestników spotkania rozpoczynała swoją działalność właśnie w latach 90. i oczywiście w większości przypadków początki te były w taki czy inny sposób związane z państwem”. „Wielu uważa za swój obowiązek wniesienie takich wkładów” – zauważył Pieskow i dodał, że „Putin z zadowoleniem przyjął tę inicjatywę”.

Według informacji serwisu The Bell co najmniej dwóch biznesmenów bezpośrednio podczas spotkania wyraziło gotowość do przekazania pieniędzy na wojnę. Jednym z nich był Sulejman Kerimow; w jego przypadku mowa była o 100 mld rubli. Drugim był Oleg Deripaska, wysokość jego darowizny nie została podana.

Według danych pisma Ekspert wpłaty od oligarchów zaczęły już napływać do budżetu. Przekazywane są transzami po kilka miliardów rubli z kont spółek zależnych miliarderów i księgowane jako bezzwrotne wpłaty.

Według danych rządowego portalu Elektroniczny Budżet na koniec maja suma takich transakcji przekazanych do skarbu państwa przez organizacje niepaństwowe wyniosła 220 mld rubli. To 130 razy więcej niż suma bezzwrotnych wpłat przewidzianych w budżecie: z tego źródła planowano uzyskać zaledwie 1,7 mld rubli.

Darowizny przekazane Rosji przez biznes wystarczą jednak na mniej niż tydzień wojny, która według szacunków niezależnych mediów w 2025 roku kosztowała około 260 mld rubli tygodniowo.

Aby pokryć obecny deficyt budżetowy, który powstał wskutek wydatków wojskowych, rosyjscy oligarchowie musieliby wpłacać 30 razy więcej.

Wojna kosztuje więcej, niż prognozowano

Na obronę narodową w 2026 roku w rosyjskim budżecie przewidziano 12,9 bln rubli – to jedna trzecia wszystkich wydatków państwa. Jednak w tym roku wojna kosztuje Rosję znacznie więcej, niż zakładały władze. Jeszcze w lutym minister finansów Anton Siłuanow wysłał do rządu pismo, w którym oszacował deficyt wywołany dodatkowymi wydatkami wojskowymi na 2 bln rubli. W scenariuszu negatywnym do końca roku może on wzrosnąć do 4 bln rubli – ostrzegało Ministerstwo Finansów, proponując zamrożenie wydatków niewojskowych o kilka bilionów rubli. Decyzji o cięciu wydatków nie podjęto.

Po zaostrzeniu się sytuacji na Bliskim Wschodzie i wynikającym z tego znacznym wzroście cen surowców energetycznych w Rosji uznano, że deficyt uda się zmniejszyć dzięki dodatkowym dochodom ze sprzedaży ropy i produktów ropopochodnych. Na razie nie widać jednak pozytywnej dynamiki: według najnowszych danych Ministerstwa Finansów deficyt budżetu federalnego w okresie styczeń–maj 2026 roku wyniósł 6,01 bln rubli, czyli 2,6 proc. PKB. To największa luka budżetowa od początku wojny. Kwota ta niemal dwukrotnie przewyższa prognozowany wskaźnik na cały rok – 3,786 bln rubli. Jeśli ta dynamika się utrzyma, wydatki budżetowe na wojnę przekroczą nawet najbardziej pesymistyczne prognozy Ministerstwa Finansów.

Nieprzyzwoicie bogaci

Nie podano, którzy z wielkich rosyjskich biznesmenów byli obecni na marcowym spotkaniu z Władimirem Putinem. Treść takich spotkań zazwyczaj nie jest ujawniana, a po rozpoczęciu wojny na Ukrainie utajniono nawet listę ich uczestników. Sądząc po doświadczeniach z poprzednich lat, w tego typu wydarzeniach zazwyczaj biorą udział właściciele największych firm, z których wielu figuruje w rankingach Forbesa.

W 2025 roku rosyjskim oligarchom, mimo wojny i sankcji, powodziło się nawet bardzo dobrze. Przybyło miliarderów posiadających rosyjskie obywatelstwo: było ich 146 wobec 125 rok wcześniej. Ich łączny majątek wzrósł z 577 mld dolarów w 2024 roku do rekordowej kwoty 625,5 mld dolarów. To więcej, niż wszyscy Rosjanie trzymają w bankach na terminowych lokatach rublowych; na 1 lutego 2026 roku suma oszczędności obywateli wynosiła 587 mld dolarów.

Pierwsze miejsce na liście Forbesa zajmuje obecnie właściciel Nordgoldu, dyrektor generalny holdingu Severgroup Aleksiej Mordaszow z rekordową kwotą 30 mld dolarów. Umocnienie jego pozycji wynikało głównie ze wzrostu cen złota – w ciągu roku o niemal 80 proc. Do podzielenia się pieniędzmi z państwem oligarchę wezwała już przewodnicząca Rady Federacji Walentina Matwijenko. W praktyce zaapelowała ona do Mordaszowa, aby przeznaczył część swojego majątku na potrzeby rosyjskich regionów, proponując mu „ściągnięcie czegoś z offshore’ów” do Rosji.

Bloomberg Billionaires Index potwierdza, że majątek najbogatszych rosyjskich biznesmenów rośnie również w 2026 roku: od początku roku zwiększył się o 19,392 mld dolarów. W rankingu obejmującym 500 najbogatszych ludzi świata znajduje się 20 Rosjan.

Zdjęcie: rosyjscy oligarchowie w rankingu Billionaires Index, dane na 11.06.2026
Zdjęcie: rosyjscy oligarchowie w rankingu Billionaires Index, dane na 11.06.2026

Deputowany Dumy Państwowej Siergiej Mironow również zwrócił uwagę na ranking miliarderów i stwierdził, że szybki wzrost majątków najbogatszych obywateli Rosji w warunkach prowadzenia tzw. operacji specjalnej wygląda nieprzyzwoicie i prowokacyjnie.

„Najwyższy czas podzielić się nadzwyczajnymi zyskami z eksploatacji ogólnonarodowego majątku, wykupionego niegdyś za grosze”.

Podatek od nadzwyczajnych zysków

Aby zasilić budżet, rząd rozważa możliwość wprowadzenia podatku od nadzwyczajnych zysków, tzw. windfall tax.

Podatek od nadzwyczajnych zysków to jednorazowa lub tymczasowa danina, którą państwo nakłada na firmy, których zysk w określonym okresie znacznie przekroczył historyczny poziom bazowy. Takie dochody wynikają zazwyczaj z okoliczności zewnętrznych: koniunkturalnych skoków cen, osłabienia waluty lub tymczasowego niedoboru na rynku.

Rosja zastosowała już ten środek w 2023 roku. Wówczas dodatkowym podatkiem objęto firmy, których średni zysk w latach 2021–2022 przekroczył 1 mld rubli. Stawka wynosiła 10 proc. lub 5 proc. w przypadku przedterminowej płatności. Rzeczywiste wpływy do budżetu okazały się wyższe od prognozowanych: zamiast oczekiwanych 300 mld rubli rosyjski skarb państwa otrzymał 318 mld.

Obecnie rząd nie tylko przypomniał sobie o tej skutecznej praktyce uzupełniania budżetu, lecz także zaproponował podwojenie stawki – do 20 proc. Według stanu na czerwiec oficjalnej decyzji w sprawie podatku od nadzwyczajnych zysków jeszcze nie podjęto.

Szef RSPP [Rosyjskiego Związku Przemysłowców i Przedsiębiorców – red.] Aleksandr Szochin twierdzi, że nie uda się powtórzyć sytuacji z 2023 roku, ponieważ wówczas nadzwyczajne zyski wielu firm były związane „zarówno z dewaluacją waluty krajowej, jak i z dobrą koniunkturą zewnętrzną w przypadku wielu towarów eksportowych”, podczas gdy obecnie takich warunków nie ma. Według jego oceny firmy nie mają obecnie zysków, a „wiele z nich ponosi straty”.

Bardzo emocjonalnie na temat podatku wypowiedział się gubernator obwodu magadańskiego Siergiej Nosow. Jego zdaniem wprowadzenie takiego podatku może całkowicie zniszczyć wydobycie złota:

Myślę, że takie środki po prostu nie uratują budżetu, nie uratują gospodarki jako całości. Ale sygnał, że nie należy inwestować, nie należy się wzbogacać, nie należy się rozwijać – będzie bardzo jasnym, a przy tym długoterminowym przekazem. I bardzo dobrze bym się zastanowił, zanim zdecydowałbym się to zrealizować.

Jako alternatywę dla podatku od nadzwyczajnych zysków gubernator wymienił „dobrowolne składki” przedsiębiorstw na budżet państwa.

Widmo nacjonalizacji

Instytut Studiów nad Wojną (ISW), po spotkaniu Władimira Putina z oligarchami oraz po późniejszym komentarzu Dmitrija Pieskowa na temat prywatyzacji rosyjskiego przemysłu w latach 90. i jego powiązań z państwem, uznał, że Kreml może przygotowywać się do nacjonalizacji aktywów rosyjskich biznesmenów na potrzeby wojny.

Chociaż Władimir Putin wielokrotnie twierdził, że władze nie popierają nacjonalizacji, praktyka pokazuje, że w Rosji na tle wojny coraz aktywniej konfiskuje się majątek biznesmenów i przedstawicieli elity.

Bezpośrednio konfiskatą aktywów zajmuje się Prokuratura Generalna. Z jej danych wynika, że tylko w 2025 roku na własność państwa przeszło mienie o wartości ponad 4 bln rubli, w tym przedsiębiorstwa strategiczne o łącznej kapitalizacji rzędu dwóch bilionów rubli.

Rosimuszczestwo, które zarządza znacjonalizowanym majątkiem, poinformowało, że od 2022 roku około 805 firm przeszło na własność państwa.

Państwo konfiskuje aktywa z powodu zaległości podatkowych albo naruszenia przepisów antykorupcyjnych. Podstawą do nacjonalizacji przedsiębiorstwa strategicznego może być posiadanie przez właściciela obywatelstwa zagranicznego, a nawet zezwolenia na pobyt. Czasami biznesmenowi można postawić zarzuty działalności ekstremistycznej lub finansowania organizacji zakazanych w Rosji. Państwo może również zakwestionować wyniki prywatyzacji z poprzednich lat.

Wśród „nacjonalizowanych” w 2025 roku znajdują się osoby z listy Forbesa.

Dmitrij Kamienszczik stracił lotnisko Domodiedowo na tej podstawie, że posiadając obok rosyjskiego także obywatelstwa innych państw, był właścicielem strategicznego aktywa. Sąd uznał Denisa Sztengelowa i jego ojca Nikołaja za ekstremistów, przekazując na rzecz państwa aktywa KDV Group, do której należą m.in. marki Jaszkino, Calve i Tri Koroczki. W 2026 roku głośna stała się sprawa miliardera Wadima Moszkowicza, założyciela holdingu rolnego Rusagro. Prokuratura twierdzi, że wcześniej wykorzystywał on stanowisko senatora, aby pomagać swojej firmie. Sąd zamroził jego aktywa, w tym udziały w Rusagro.

Jeśli chodzi o kwestionowanie wyników prywatyzacji z poprzednich lat, władze w końcu zastosowały wobec biznesu „marchewkę” i przyjęły ustawę, która ogranicza do dziesięciu lat okres przedawnienia naruszeń dotyczących transakcji prywatyzacyjnych. Oznacza to, że oligarchowie otrzymali gwarancje, iż wyniki prywatyzacji z lat 90. nie zostaną zrewidowane, nawet w przypadku, „gdyby nie wszystkie procedury zostały przeprowadzone zgodnie z prawem” – jak stwierdzono w uzasadnieniu.

Nowe zasady dotyczą jednak tylko tych, którzy utrzymują dobre relacje z Kremlem i wykonują jego zalecenia, ponieważ przepisy ustawy nie obejmują pozwów w sprawach antykorupcyjnych i antyekstremistycznych.

Olga Siemaszko

Oficjalne źródła rosyjskie i białoruskie przytoczone w niniejszym tekście służą wyłącznie celom informacyjnym. Treści pochodzące z tych źródeł mogą stanowić dezinformację lub propagandę.

Udostępnij w mediach społecznościowych