Na nieco ponad dwa tygodnie przed zaplanowanymi na 3 listopada wyborami śródokresowymi w USA aktywiści MAGA naciskają na Donalda Trumpa, by w razie „fałszerstwa” sięgnął po środki nadzwyczajne – od stanu wojennego po zawieszenie wyborów. Stawką jest zaufanie do demokratycznych procedur – to samo, w które celuje rosyjska operacja dezinformacyjna Doppelgänger.
W skrócie
- Jak opisuje Axios, Peter Ticktin chce stanu wojennego i rekwizycji kart oraz sprzętu wyborczego, Gregory Stenstrom – zawieszenia wyborów, a Tina Peters – ręcznego wypełniania i liczenia kart.
- Tina Peters, skazana w 2024 r. za przestępstwa związane z ingerencją w sprzęt wyborczy, wyszła na wolność w 2026 r., gdy gubernator Kolorado Jared Polis złagodził jej wyrok. W październiku ponownie spotkała się z Trumpem.
- Ukraina nie przeprowadza wyborów, ponieważ od 2022 r. obowiązuje w niej stan wojenny, a Trump nazwał w lutym 2025 r. Zełenskiego „dyktatorem bez wyborów”.
- Zgodnie z art. I, sekcją 4 Konstytucji USA czas, miejsce i sposób wyborów do Kongresu określają legislatury stanowe, a zmienić je może Kongres. W sprawie Ex parte Milligan (1866) Sąd Najwyższy USA orzekł, że stan wojenny nie może istnieć tam, gdzie działają sądy cywilne.
- Według firmy Alethea, na którą powołuje się The New York Times, w operacji Doppelgänger od 7 października uczestniczy na X ponad 50 fałszywych kont i ponad 1000 kont wrzucających wpisy do popularnych dyskusji, a liczba postów sięga ok. 150 tys. Operację prowadzi objęta sankcjami USA i UE Agencja Projektowania Społecznego.
- Rosyjskie media (Lenta.ru) podały pomysły MAGA jako „W USA zapragnięto stanu wojennego”. Komentarza Pieskowa ani Zacharowej nie znalazłem, a Dmitrij Miedwiediew zawczasu zapowiedział republikanom porażkę i wskazał winnych: Kijów i Europę.
Program naprawczy obozu MAGA
Do wyborów śródokresowych w USA (3 listopada) zostały nieco ponad dwa tygodnie, a w obozie MAGA już wiedzą, że będą sfałszowane. Skąd? Z tego samego źródła co zawsze: z obawy, że mogą je przegrać.
Axios opisuje, jak aktywiści naciskają na Trumpa, by w razie „fałszerstwa” sięgnął po środki nadzwyczajne. Swój program naprawczy przedstawili na wideokonferencji z 30 września i w rozmowach z mediami:
Peter Ticktin, adwokat Tiny Peters i przyjaciel Trumpa z dzieciństwa, chce stanu wojennego i rekwizycji kart oraz sprzętu wyborczego, „zanim wydarzy się coś jeszcze”. Na przykład zanim ktoś policzy głosy.
Gregory Stenstrom, świadek „nieprawidłowości” w Pensylwanii z 2020 r., najchętniej zawiesiłby wybory. Najlepsza ochrona przed fałszerstwem to brak wyborów.
Tina Peters chce ręcznego wypełniania kart i ręcznego liczenia, gdzie się da. W kraju, w którym w wyborach połówkowych oddaje się ponad sto milionów głosów.

Peters to osobny rozdział. W 2024 r. została skazana za przestępstwa związane z ingerencją w sprzęt wyborczy. Na wolność wyszła w tym roku, bo wyrok złagodził jej demokrata, gubernator Kolorado Jared Polis. Pod koniec czerwca była z Ticktinem w Białym Domu, a w tym miesiącu znów spotkała się z Trumpem. Osoba skazana za majstrowanie przy maszynach doradza dziś w sprawie bezpieczeństwa maszyn. To kasiarz, który konsultuje alarm w banku.
Ukraina pod rakietami, Ameryka przed wyborami

Mała uwaga ze Lwowa: Ukraina nie głosuje, bo od 2022 r. obowiązuje u nas stan wojenny, a na miasta spadają rakiety i Szahedy. Trump nazwał za to Zełenskiego w lutym 2025 r. „dyktatorem bez wyborów”. W ostatnich tygodniach ponownie nawoływał do wymiany Zełenskiego. Dziś w obozie Trumpa mówi się o stanie wojennym i zawieszeniu wyborów w kraju, na który nie spada nic poza sondażami.
Co mówią Konstytucja i Sąd Najwyższy USA?
Sprawdźmy, co na to prawo. Art. I, sekcja 4 Konstytucji USA: czas, miejsce i sposób wyborów do Kongresu określają legislatury stanowe, a zmienić je może Kongres. Prezydenta w tym zdaniu nie ma. Derek Tisler z Brennan Center przypomina, że uprawnienia nadzwyczajne to nie „czek in blanco”. Stan wojenny nie daje też prawa do przejmowania materiałów wyborczych. Sąd Najwyższy wiedział to już w 1866 r. (Ex parte Milligan): stan wojenny nie może istnieć tam, gdzie działają sądy cywilne.
Operacja Doppelgänger na platformie X
Tymczasem Moskwa robi swoje. Według firmy Alethea (za The New York Times) operacja Doppelgänger, prowadzona przez objętą sankcjami USA i UE Agencję Projektowania Społecznego, od 7 października zalewa X tezami o rozpadzie ponadpartyjnego poparcia dla Izraela. To trzecia rocznica ataku Hamasu. Liczby:
- ponad 50 fałszywych kont, często „izraelskich kobiet”,
- ponad 1000 kont, które wrzucają te wpisy do popularnych dyskusji,
- ok. 150 tys. postów,
- linki do klonów renomowanych serwisów.

Żaden wpis nie stał się viralem. Nie musiał. „Włamanie się do czyjegoś systemu jest bardzo trudne, a kłamanie w internecie – bardzo łatwe” – mówi Lisa Kaplan, założycielka Alethei.
Moskwa: im gorzej w Ameryce, tym lepiej
W Moskwie historię Axiosa podano jeszcze tego samego dnia. Lenta.ru zatytułowała ją „W USA zapragnięto stanu wojennego” („В США захотели ввести военное положение”). Kilku aktywistów z wideokonferencji na Rumble urosło w tytule do rozmiarów państwa. Część za całość – klasyka gatunku.
Kreml – przynajmniej oficjalnie – milczy. Do chwili oddania tego tekstu nie znalazłem komentarza Dmitrija Pieskowa ani Marii Zacharowej do pomysłów Ticktina i Stenstroma. Odezwał się za to Dmitrij Miedwiediew. 16 października w komunikatorze Max i na Telegramie zapowiedział republikanom możliwą porażkę w wyborach do Kongresu i od razu wskazał winnych: Zełenskiego, którego „pamiętliwy” Trump nie wybaczy, i Europę, która według niego namawia Kijów, żeby przeczekał republikanów. Do wyborów zostało wtedy 18 dni. Obóz MAGA szuka winnych w komisjach wyborczych, Miedwiediew – w Kijowie i Brukseli. Metoda ta sama: porażkę tłumaczy się, zanim nastąpi.
Wątek nie jest nowy. Latem 2022 r. Andriej Sidorow, wicedziekan Wydziału Polityki Światowej Uniwersytetu Moskiewskiego, mówił w państwowej telewizji, że Rosji potrzebny jest „całkowity rozpad wewnętrzny” Ameryki, a Trump to właściwy człowiek, by do niego doprowadzić. Ekspert wojskowy Aleksandr Artamonow ujął to krócej: „im gorzej, tym lepiej” – relacjonował Raw Story za Daily Beast. We wrześniu 2024 r. Miedwiediew ogłosił w Pierwszym Kanale, że w USA „nieuchronna jest nowa wojna domowa”. Rozmowy o stanie wojennym w Ameryce to dla tej narracji gotowy materiał dowodowy.
Rosja potrafi taki materiał także wyprodukować. 25 października 2024 r. ODNI, FBI i CISA ogłosiły, że nagranie, na którym ktoś drze w Pensylwanii korespondencyjne karty z głosami na Trumpa, wyprodukowały i rozpowszechniły rosyjskie podmioty; analitycy łączyli je z siecią Storm-1516. Pensylwania to stan „nieprawidłowości” Stenstroma. W tym roku – według Bloomberga – rosyjska armia botów nabija wyświetlenia wygenerowanym przez AI klipom, w których „Robert De Niro” czy „Cher” atakują demokratów i promują hasło #AllDemocratsAreCriminals. Od „przestępczych demokratów” do „skradzionych wyborów” jest jeden krok.
Ocena: nie ma dowodów, że Peters, Ticktin czy Stenstrom grają z rosyjskich nut. I to jest najgorsza wiadomość: nie muszą. Kremlowi nie chodzi o zwycięstwo któregoś kandydata, tylko o porażkę zaufania. A to zaufanie podkopuje się dziś także w Ameryce, za darmo i pod gwiaździstym sztandarem.
Moskwa nie musi fałszować amerykańskich wyborów. Wystarczy, że ktoś ogłosi je sfałszowanymi, zanim się odbędą.
Autor: Artur Żak
Oficjalne źródła rosyjskie i białoruskie przytoczone w niniejszym tekście służą wyłącznie celom informacyjnym. Treści pochodzące z tych źródeł mogą stanowić dezinformację lub propagandę.








