Bez niespodzianek: wybory do Dumy Państwowej zakończyły się historycznym zwycięstwem Jednej Rosji

Partia rządząca po wyborach do Dumy Państwowej ponownie uzyskuje większość konstytucyjną i może utworzyć największą frakcję w swojej historii. Według wstępnych danych Centralnej Komisji Wyborczej Jedna Rosja zdobywa około 58% głosów, a jej kandydaci prowadzą w ponad 200 okręgach jednomandatowych. Pięcioprocentowy próg wyborczy przekracza pięć partii, w tym Sprawiedliwa Rosja, która jeszcze rano po wyborach pozostawała poza nową Dumą.

Centralna Komisja Wyborcza nazwała kampanię parlamentarną „maksymalnie uczciwą i spokojną”, podczas gdy partie opozycyjne i niezależni obserwatorzy informowali o licznych naruszeniach.

W skrócie:

  • Według najnowszych danych Jedna Rosja zdobywa 57,96% głosów oddanych na listy partyjne, jej kandydaci wygrywają w 209 okręgach jednomandatowych, a partia może liczyć na 350 mandatów w Dumie Państwowej
  • Pięcioprocentowy próg wyborczy przekracza obecnie pięć partii: Jedna Rosja, KPRF, LDPR, Nowi Ludzie i Sprawiedliwa Rosja, przy czym ta ostatnia jeszcze rano nie miała wymaganej liczby głosów
  • Frekwencja w tegorocznych wyborach wyniosła 59,32%, czyli więcej niż podczas dwóch poprzednich kampanii
  • W ciągu dnia wstępnie szacowana liczba przyszłych deputowanych partii rządzącej – uczestników SWO – spadła z 86 do 49 osób
  • Jabłoka nie wpuszczono do Dumy Państwowej, ale partia wstępnie wchodzi do Nowogrodzkiej Dumy Obwodowej
  • Na terytoriach okupowanych wszystkie mandaty w Dumie Państwowej przypadają deputowanym Jednej Rosji
  • CKW obstaje przy tym, że wybory były maksymalnie uczciwe, obserwatorzy odnotowali setki naruszeń

Wybory w liczbach

CKW Rosji opublikowała wstępne wyniki wyborów do Dumy Państwowej po podliczeniu 97,37% protokołów. Według najnowszych danych Jedna Rosja zdobywa 57,96% głosów, KPRF – 13,67%, LDPR – 8,96%, Nowi Ludzie – 7,91%, Sprawiedliwa Rosja – 5,1%. Tym samym pięcioprocentowy próg przekracza obecnie pięć partii.

Połowa z 450 mandatów w Dumie Państwowej jest rozdzielana według list partyjnych, a pozostałych 225 deputowanych wybiera się w okręgach jednomandatowych. Obecnie kandydaci Jednej Rosji prowadzą w 209 okręgach, KPRF – w pięciu, zarówno Sprawiedliwej Rosji, jak i kandydaci niezależni – w czterech, LDPR – w dwóch, a Rodiny – w jednym.

Jeśli obecne wyniki się utrzymają, Jedna Rosja może zdobyć około 350 mandatów w nowej Dumie Państwowej i zachować większość konstytucyjną, do której potrzeba co najmniej 300 mandatów. Dokładny podział mandatów będzie zależał od ostatecznych wyników głosowania, które CKW zamierza zatwierdzić 25 września.

Jeśli ostateczna liczba deputowanych Jednej Rosji przekroczy 343, partia pobije własny rekord: tyle mandatów uzyskała w wyborach w 2016 roku. Po wyborach w 2021 roku Jedna Rosja miała 324 mandaty.

Frekwencja w tegorocznych wyborach wyniosła 59,32% – w głosowaniu wzięło udział ponad 62,6 mln wyborców. To wyraźnie więcej niż w poprzednich kampaniach do Dumy: w 2021 roku frekwencja wyniosła 51,72%, a w 2016 roku – 47,88%. Tegoroczne wybory nie osiągnęły jednak poziomu z 2007 roku, kiedy głosowało 63,71% wyborców.

Szczególnie wysoka okazała się aktywność uczestników zdalnego głosowania elektronicznego. Na federalnej platformie tego głosowania zagłosowało około 3,65 mln spośród mniej więcej 4 mln zarejestrowanych uczestników – 90,88%. Moskwa korzystała z własnego systemu głosowania elektronicznego.

Frekwencja wyraźnie różniła się także w zależności od regionu. Najwyższe wskaźniki odnotowano na Kaukazie Północnym: w Czeczenii frekwencja zbliżyła się do 94%, w Dagestanie – do 87%, a w Inguszetii i Osetii Północnej przekroczyła 83%. Na przeciwległym biegunie znalazły się obwód irkucki i Karelia, gdzie głosowało około 39% wyborców.

Kazus Sprawiedliwej Rosji

Jeszcze w poniedziałek rano, po podliczeniu 96,91% protokołów, Sprawiedliwa Rosja nie wchodziła do Dumy Państwowej, ponieważ nie przekraczała wymaganego pięcioprocentowego progu. Partia Siergieja Mironowa miała 4,95%, a w miarę liczenia głosów jej wynik stopniowo spadał. Jednak już po południu CKW poinformowała, że Sprawiedliwa Rosja mimo wszystko zdobyła wymaganą liczbę głosów.

W obliczu niepewności co do wejścia partii do Dumy Państwowej pierwszy zastępca przewodniczącego Sprawiedliwej Rosji Aleksandr Babakow osobno skomentował stan zdrowia szefa partii Siergieja Mironowa. Oświadczył, że lider partii jest „w normalnym stanie”, aktywnie uczestniczy w jej życiu i organizacji pracy, a wszyscy chętni będą mogli spotkać się z Mironowem w najbliższym czasie.

Z powodu problemów zdrowotnych 73-letni Mironow praktycznie nie uczestniczył w końcowej fazie kampanii parlamentarnej. Pod koniec sierpnia, podczas podróży po Syberii, doznał – według oficjalnej wersji partii – urazu, po czym zrezygnował z dalszych wystąpień publicznych i udziału w debatach. Później pojawiły się niepotwierdzone doniesienia o poważnych problemach zdrowotnych. Mironow im zaprzeczył, potwierdził jednak, że przebywa w szpitalu i stamtąd nadal kieruje partią.

Jedno z ostatnich publicznych zdjęć Siergieja Mironowa – 21 sierpnia spotkał się z załogą Barnaułskiej Fabryki Pras Mechanicznych. Źródło: kanał Siergieja Mironowa na Telegramie @mironovonline
Jedno z ostatnich publicznych zdjęć Siergieja Mironowa – 21 sierpnia spotkał się z załogą Barnaułskiej Fabryki Pras Mechanicznych. Źródło: kanał Siergieja Mironowa na Telegramie @mironovonline

Polityczna przyszłość Mironowa zależy bezpośrednio od wyniku Sprawiedliwej Rosji w tych wyborach. Czterech kandydatów partii wstępnie zdobyło mandaty dzięki zwycięstwom w okręgach jednomandatowych, jednak Mironowa nie było wśród nich: startował z pierwszego miejsca listy federalnej. Dlatego przy wyniku poniżej 5% sam lider partii nie wszedłby do nowej Dumy Państwowej.

Dla Mironowa oznaczałoby to koniec ponad dwóch dekad nieprzerwanej pracy w parlamencie federalnym. W latach 2001–2011 stał na czele Rady Federacji, a od 2011 roku jest deputowanym do Dumy Państwowej.

Zresztą sama Sprawiedliwa Rosja od chwili utworzenia ani razu nie znalazła się poza Dumą Państwową. Partia powstała w 2006 roku z połączenia Rodiny, Rosyjskiej Partii Emerytów i Rosyjskiej Partii Życia. Projekt tworzono między innymi jako kontrolowaną przez Kreml siłę na lewym skrzydle: ówczesny zastępca szefa administracji prezydenta Władisław Surkow mówił o potrzebie „drugiej nogi”, na której mógłby się opierać system partyjny. Za jedno z politycznych zadań nowego ugrupowania uznawano rywalizację z KPRF o lewicowy elektorat.

Z uczestnikami SWO także doszło do zamieszania

Początkowo zapowiadano, że jedną z cech nowej Dumy Państwowej będzie wyraźnie większa reprezentacja uczestników wojny na Ukrainie. Jako kandydatów zarejestrowano 186 uczestników i weteranów „specjalnej operacji wojskowej” – 110 z list partyjnych i 76 w okręgach jednomandatowych.

Zdjęcie: zrzut ekranu ze strony RIA Nowosti. W komunikacie czytamy: „Anulowanie. Depesza, która ukazała się na taśmach agencji pod tytułem «Jakuszew: 86 uczestników SWO otrzyma mandaty w Dumie Państwowej we frakcji ER», zostaje anulowana na prośbę służby prasowej ER w związku z doprecyzowaniem danych”.
Zdjęcie: zrzut ekranu ze strony RIA Nowosti. W komunikacie czytamy: „Anulowanie. Depesza, która ukazała się na taśmach agencji pod tytułem «Jakuszew: 86 uczestników SWO otrzyma mandaty w Dumie Państwowej we frakcji ER», zostaje anulowana na prośbę służby prasowej ER w związku z doprecyzowaniem danych”.

W poniedziałek rano sekretarz Rady Generalnej Jednej Rosji Władimir Jakuszew oświadczył na konferencji prasowej, że do Dumy Państwowej wejdzie 86 uczestników wojny.

Jeśli chodzi o uczestników specjalnej operacji wojskowej, będzie ich u nas około 86 osób. Jeśli mówimy o Dumie Państwowej, to jest to poważny wkład. (…) Ale na razie mówimy o wstępnych wynikach.

Wkrótce potem służba prasowa Jednej Rosji poprosiła jednak agencję RIA Nowosti o anulowanie tej depeszy.

Później agencja TASS, powołując się na Jakuszewa, podała już inną liczbę: według wstępnych danych mandaty deputowanych z ramienia Jednej Rosji otrzyma 49 uczestników wojny w Ukrainie.

Jabłoka nie wpuszczono do Dumy

Według wstępnych wyników z 21 września żaden kandydat Jabłoka w okręgach jednomandatowych nie wchodzi do Dumy Państwowej. Lista federalna partii została wykluczona z wyborów, dlatego partia nie może też uzyskać mandatów z listy.

Jednocześnie do dnia głosowania dotrwało 98 kandydatów Jabłoka w okręgach jednomandatowych spośród 135 pierwotnie zarejestrowanych.

Za to na szczeblu regionalnym odnotowano wyraźny wynik: Jabłoko wchodzi do Nowogrodzkiej Dumy Obwodowej – po podliczeniu 96,86% protokołów partia uzyskała 6,2%.

Nikołaj Rybakow. Zdjęcie: służba prasowa partii
Nikołaj Rybakow. Zdjęcie: służba prasowa partii

Przewodniczący Jabłoka Nikołaj Rybakow oświadczył, że obecna kampania wyborcza pokazała duże zapotrzebowanie obywateli na antywojenny program partii, mimo wykluczenia listy federalnej. A gdyby lista została dopuszczona do głosowania, Jabłoko mogłoby zająć drugie miejsce.

Mogę powiedzieć, że to wydarzenie polityczne na skalę światową, ponieważ partia, której od 23 lat nie ma w parlamencie kraju, zajęła według sondaży drugie miejsce w wyborach – w takich warunkach, w jakich funkcjonujemy. I władze nic nie mogły z tym zrobić poza wykluczeniem tej partii z wyborów.

Jak głosowano za granicą…

Dla Rosjan przebywających za granicą zorganizowano 326 lokali wyborczych w 152 krajach. Początkowo CKW informowała o 333 lokalach, jednak tuż przed wyborami ich liczba zmniejszyła się do 326. Według danych MSZ Rosji za granicą zagłosowało ponad 212 tys. osób, wliczając głosowanie przedterminowe i trzydniowe.

Według wstępnych danych CKW w lokalach zagranicznych pierwsze miejsce zajmuje Jedna Rosja z wynikiem 39,58% głosów, jednak jej wynik okazał się znacznie niższy od ogólnokrajowego. Drugie miejsce za granicą zajęli Nowi Ludzie – 24,49%, a trzecie KPRF – 16,99%.

Wyniki wyraźnie różniły się przy tym w zależności od kraju. W części dużych ośrodków rosyjskiej emigracji pierwsze miejsce zajęli Nowi Ludzie.

W niektórych krajach głosowanie wiązało się z trudnościami organizacyjnymi. Na przykład z powodu zmniejszenia liczby rosyjskich konsulatów część wyborców musiała jechać do innych miast. Po zamknięciu konsulatu generalnego Rosji w Bonn jedyny lokal wyborczy w Niemczech działał w Berlinie. W Gruzji lokali w ogóle nie otwarto, a władze Mołdawii zgodziły się na działanie tylko jednego – przy ambasadzie Rosji w Kiszyniowie. W części miast tworzyły się kolejki, a w krajach bałtyckich głosowaniu towarzyszyły dodatkowe kontrole.

Rzeczniczka MSZ Rosji Maria Zacharowa poinformowała, że strona rosyjska odnotowała w czasie głosowania przypadki gróźb, prowokacji i aktów przemocy za granicą.

Nie wszyscy Rosjanie za granicą mogli zagłosować. Rosyjskiego polityka opozycyjnego, wiceprezesa Free Russia Foundation Władimira Kara-Murzę nie wpuszczono do lokalu wyborczego w rosyjskiej ambasadzie w Waszyngtonie. Jak napisał na swoim kanale na Telegramie, powodem był brak odpowiedniego paszportu.

Planowałem skreślić wszystkie partie prowojenne i wpisać na karcie Jabłoko, ale przewodniczący obwodowej komisji wyborczej osobiście wyszedł do bramy i powiedział, że nie pozwolą mi zagłosować.

– Ma pan tylko paszport wewnętrzny, a potrzebny jest zagraniczny – mówi do mnie z uśmiechem.

– Przecież sami odmówiliście mi paszportu zagranicznego – odpowiadam mu.

– To nie my, to Moskwa – i uśmiech rozlewa się jeszcze szerzej.

A jabłka i tak im zostawiliśmy.

…i na terytoriach okupowanych

Władimir Kara-Murza przed rosyjską ambasadą w Waszyngtonie. Zdjęcie: media społecznościowe W. Kara-Murzy
Władimir Kara-Murza przed rosyjską ambasadą w Waszyngtonie. Zdjęcie: media społecznościowe W. Kara-Murzy

Jedna Rosja zajęła pierwsze miejsce w głosowaniu na listy partyjne na wszystkich czterech okupowanych terytoriach Ukrainy, a jej kandydaci wygrywają we wszystkich siedmiu utworzonych tam okręgach jednomandatowych. W obwodzie donieckim Irina Kuksienkowa uzyskała 69,53% głosów, Aleksandr Borodaj – 60,35%, a Siergiej Makarow – 62,38%. W obwodzie ługańskim wygrywają Dienis Kolesnikow i Iwan Sanajew, w zaporoskim – Aleksiej Tichomirow, a w chersońskim – Jelena Dmitruk.

Komisje wyborcze poinformowały też o frekwencji znacznie wyższej od średniej krajowej: około 81% w DRL, 79,33% w ŁRL, ponad 79% w obwodzie zaporoskim i 74,61% w chersońskim.

Po zakończeniu głosowania Unia Europejska oświadczyła, że nie uznaje ani przeprowadzenia rosyjskich wyborów na okupowanych terytoriach Ukrainy, ani ich wyników. UE uznała głosowanie za naruszenie prawa międzynarodowego oraz suwerenności i integralności terytorialnej Ukrainy i zapowiedziała, że osoby zaangażowane w organizację wyborów, a także kandydaci, którzy tam startowali, zostaną objęci sankcjami.

Osobne oświadczenia wydały też państwa UE. W ocenie Polski wyniki głosowania nie mają skutków prawnych i nie mogą legitymizować próby aneksji okupowanych terytoriów. Litwa również oświadczyła, że nigdy nie uzna wyników przeprowadzonych tam wyborów, a Estonia wezwała do wyciągnięcia międzynarodowych konsekwencji za ich zorganizowanie.

Wspólne oświadczenie wydały Wielka Brytania, Kanada, Australia, Nowa Zelandia i Norwegia. Państwa te nazwały przeprowadzenie wyborów na terytoriach okupowanych rażącym naruszeniem suwerenności Ukrainy i podkreśliły, że głosowanie nie może zmienić statusu tych terytoriów w świetle prawa międzynarodowego.

Ukraińskie MSZ osobno oświadczyło, że włączenie do nowego składu Dumy Państwowej deputowanych wybranych na terytoriach okupowanych podaje w wątpliwość legitymację całej izby niższej rosyjskiego parlamentu.

CKW: maksymalnie uczciwe i spokojne wybory

Przewodnicząca CKW Ełła Pamfiłowa oceniła zakończoną kampanię wyborczą jako maksymalnie uczciwą i spokojną.

Według danych CKW w trakcie głosowania z lokali wyborczych usunięto 15 obserwatorów, w tym po sześciu przedstawicieli Jabłoka i KPRF. Jako powód wskazano ingerowanie w pracę komisji wyborczych i prowokowanie konfliktów.

Kolejnych 17 członków komisji wyborczych w czterech regionach zostało odsuniętych od pracy” – poinformowała Pamfiłowa. Sześciu z nich reprezentowało Jabłoko. Wśród przyczyn odsunięcia przewodnicząca CKW wymieniła m.in. umyślne niszczenie kart do głosowania.

Według Pamfiłowej w czasie wyborów CKW odnotowała dwa przypadki dorzucania kart do urn, a materiały w tych sprawach przekazano do dalszego wyjaśnienia.

Jeden z takich przypadków miał miejsce w Republice Mari El. Deputowany do Dumy Państwowej z ramienia KPRF Siergiej Kazankow opublikował nagranie, na którym członek obwodowej komisji wyborczej wrzuca do urny kilka kart naraz po tym, jak obserwatorzy opuścili salę. Regionalna komisja wyborcza potwierdziła naruszenie: przewodniczącego, zastępcę przewodniczącego oraz jeszcze jednego członka komisji obwodowej odsunięto od pracy, a odnośne karty postanowiono uznać za nieważne.

Zastrzeżenia do przebiegu wyborów zgłosiła KPRF. Po pojawieniu się pierwszych wyników lider partii Giennadij Ziuganow poinformował o problemach, z jakimi borykali się obserwatorzy komunistów. Według niego partia zamierza porównać kopie protokołów otrzymanych w lokalach wyborczych z oficjalnymi wynikami.

W trakcie kampanii wyborczych ujawniły się tendencje, które przyszły dziś z dzikich lat 90. Na to w żadnym razie nie wolno pozwolić – oświadczył Ziuganow.

Według danych projektu „Wybory 2026 – Obserwujemy razem!”, do 21 września na jego mapie opublikowano 1048 zgłoszeń o możliwych naruszeniach z 64 regionów.

Krytyczną ocenę rezultatów głosowania przedstawił politolog Boris Owczinnikow. Na podstawie własnej analizy statystycznej wyników szacuje on odsetek sfałszowanych głosów oddanych na Jedną Rosję na około 55% wszystkich głosów przypisanych tej partii, a wśród papierowych kart do głosowania odsetek głosów, które uważa za sfałszowane – na około 31%.

Według obliczeń Owczinnikowa, bez uwzględnienia około 3 mln wyborców zarejestrowanych do zdalnego głosowania elektronicznego, faktyczna frekwencja mogła wynieść mniej niż 40%. Twierdzi on również, że poza Moskwą oznaki sztucznego zawyżania frekwencji widoczne są w około 69% lokali wyborczych.

W Moskwie nie zawyżano frekwencji w głosowaniu stacjonarnym, za to najwyraźniej na dużą skalę sfałszowano rozkład głosów między kandydatami – czegoś podobnego nie było od 2011 roku – pisze Owczinnikow.

Oficjalne źródła rosyjskie i białoruskie przytoczone w niniejszym tekście służą wyłącznie celom informacyjnym. Treści pochodzące z tych źródeł mogą stanowić dezinformację lub propagandę.

Udostępnij w mediach społecznościowych