Mroczna przyszłość czy nowa technokracja? Neoreakcjonizm i wizje mrocznego oświecenia między Doliną Krzemową, Rosją i Ukrainą

Neoreakcjonizm i mroczne oświecenie nie są już wyłącznie internetową prowokacją garstki blogerów z pogranicza filozofii, technologii i radykalnej prawicy. To język, którym część amerykańskich elit technologicznych, środowisk alt-rightowych i konspiracyjnych opisuje demokrację liberalną jako system zużyty, nieefektywny i skazany na zastąpienie przez hierarchiczną władzę ekspertów, właścicieli kapitału i technologicznych suwerenów.

Największe ryzyko nie polega jednak na istnieniu jednej tajnej centrali, która steruje neoreakcją, QAnonem, alt-rightem i rosyjską propagandą. Bardziej precyzyjny opis to warstwowa sieć rezonansu: idei, mediów, platform, kontaktów osobistych, środowisk technologicznych, radykalnych ruchów politycznych i operacji wpływu. Rosja nie musi kontrolować całego ekosystemu, aby z niego korzystać. Wystarczy, że wzmacnia gotowe narracje: antyliberalne, antydemokratyczne, antyukraińskie, antyinstytucjonalne i konspiracyjne.

W skrócie:

  • Neoreakcjonizm odrzuca demokrację liberalną na rzecz hierarchicznego porządku zarządzanego jak korporacja lub technokratyczna monarchia.
  • Najmocniejsze rosyjskie powiązania dotyczą alt-rightu, QAnon i prawicowego konspiracjonizmu, a nie samego rdzenia neoreakcjonizmu (NRx).
  • QAnon nie był od początku prostym rosyjskim projektem, ale rosyjska propaganda skutecznie wykorzystywała jego kanały i język.
  • na Ukrainie najlepiej udokumentowane są kontakty transnarodowych środowisk białych supremistów z historycznym otoczeniem ruchu Azow/Korpus Narodowy.
  • Powiązania NRx z Ukrainą mają głównie charakter pośredni: ideowy, komentatorski i technologiczny, a nie organizacyjny.

Czym jest mroczne oświecenie?

Mroczne oświecenie, znane jako Dark Enlightenment, to radykalny nurt antydemokratyczny, który wyrósł na styku blogowej kontrkultury technologicznej, libertarianizmu Doliny Krzemowej, antyegalitaryzmu i skrajnie prawicowej krytyki nowoczesności. Jego zwolennicy twierdzą, że demokracja liberalna nie jest mechanizmem wolności, lecz systemem rozproszonej kontroli, w którym media, uniwersytety, administracja, kultura popularna i organizacje pozarządowe utrwalają dominację progresywnego konsensusu.

W tej optyce problemem nie jest wyłącznie jakość elit politycznych czy niewydolność konkretnych instytucji. Problemem ma być sama zasada demokratycznej równości. Neoreakcjoniści odrzucają przekonanie, że ludzie mają jednakową zdolność uczestnictwa w polityce, że większość może sprawować kontrolę nad władzą, a instytucje liberalne ograniczają arbitralność rządzących. Ich odpowiedź brzmi odwrotnie: im więcej demokracji, tym więcej chaosu; im więcej równościowego języka, tym mniej skutecznego zarządzania; im więcej kontroli obywatelskiej, tym słabsze państwo.

To właśnie dlatego mroczne oświecenie wraca dziś do debaty publicznej. Nie dlatego, że stworzyło masową partię polityczną albo jednolity program rządzenia. Jego znaczenie polega na czymś innym: dostarcza języka radykalnej krytyki demokracji części środowisk, które mają pieniądze, technologię, dostęp do platform komunikacyjnych i rosnącą ambicję polityczną.

Curtis Yarvin, Nick Land i rdzeń neoreakcji

Centralną postacią amerykańskiego neoreakcjonizmu pozostaje Curtis Yarvin, piszący wcześniej pod pseudonimem Mencius Moldbug. To on na blogu Unqualified Reservations rozwinął wizję, w której współczesna demokracja jawi się jako system pozorny: formalnie oparty na wyborach, w praktyce podporządkowany temu, co nazywa „Katedrą”.

Zdjęcie profilowe Curtisa Yarwina na platformie X.
Zdjęcie profilowe Curtisa Yarwina na platformie X.

Katedra nie oznacza jednej organizacji. To pojęcie opisujące domniemany blok instytucjonalno-kulturowy: uniwersytety, media głównego nurtu, biurokrację, Hollywood, organizacje eksperckie i liberalne partie. Według Yarvina to one narzucają społeczeństwu aksjomaty progresywne: równość, inkluzywność, antyrasizm, feminizm, wielokulturowość i liberalny konstytucjonalizm. Neoreakcjonista widzi w tym nie pluralizm, lecz mechanizm dominacji.

Nick Land wniósł do tego obiegu inny język: akceleracjonizm, fascynację rozpadem nowoczesnych form politycznych, technologiczną intensyfikacją i wyjściem poza humanistyczne ograniczenia liberalizmu. U Landa kapitalizm, technologia i inteligencja nie są narzędziami podporządkowanymi człowiekowi. Są siłami, które mogą przekroczyć człowieka, demokrację i moralność nowoczesnego egalitaryzmu.

Fot. Three Billion Nances / Wikimedia Commons, „Nick Land in 2025.jpg”, CC BY 3.0.
Fot. Three Billion Nances / Wikimedia Commons, „Nick Land in 2025.jpg”, CC BY 3.0.

Yarvin i Land różnią się stylem, temperamentem i środowiskiem oddziaływania. Pierwszy buduje quasi-ustrojowe projekty i język politycznej inżynierii. Drugi dostarcza bardziej filozoficznej, zimnej i momentami katastroficznej wizji przyspieszenia. Łączy ich przekonanie, że liberalna demokracja jest konstrukcją słabą, zakłamaną i niezdolną do realnej kontroli nad przyszłością.

Państwo jako korporacja: technomonarchia zamiast republiki

Najbardziej rozpoznawalna idea Yarvina brzmi prowokacyjnie: państwo powinno być zarządzane jak firma. W tej wizji prezydent, parlament, sądy, opinia publiczna i media nie tworzą systemu kontroli władzy, lecz przeszkody w sprawnym zarządzaniu. Państwo-korporacja miałoby mieć właściciela lub suwerena, odpowiednik dyrektora generalnego, który ponosi pełną odpowiedzialność za wynik i nie jest blokowany przez demokratyczny rytuał.

Zdjęcie: Wikimedia Commons / „Circuit (70680553).jpeg”, CC BY 3.0
Zdjęcie: Wikimedia Commons / „Circuit (70680553).jpeg”, CC BY 3.0

To nie jest zwykła tęsknota za silnym przywódcą. Neoreakcja próbuje przepisać język polityki na język własności, zarządzania i efektywności. Obywatel staje się klientem albo udziałowcem. Prawa polityczne ustępują miejsca możliwości „wyjścia” z systemu. Jeśli dane państwo-korporacja źle działa, jednostka może przenieść się do innego. Mechanizm kontroli nie polega więc na wyborach, lecz na rynku i konkurencji między porządkami politycznymi.

W tej logice łatwo rozpoznać wyobraźnię Doliny Krzemowej. Start-up jest przedstawiany jako organizm zdolny do szybkiej decyzji, gwałtownej ekspansji i podporządkowania zasobów jednej wizji założyciela. Demokracja wygląda przy nim jak przestarzały system operacyjny: wolny, podatny na zakłócenia i zbyt mocno związany procedurami.

Peter Thiel nie jest prostym ideologiem NRx, ale jego wypowiedzi i działalność uczyniły go ważnym punktem odniesienia dla środowisk technopolitycznej prawicy. W 2009 roku pisał, że nie wierzy już, iż wolność i demokracja są kompatybilne. W innym kontekście mówił o start-upie jako strukturze bliskiej monarchii. Dla neoreakcyjnej wyobraźni to nie są drobne prowokacje. To sygnały, że część elit technologicznych zaczyna traktować demokrację nie jako warunek wolności, lecz jako koszt transakcyjny.

Fot. Gage Skidmore / Wikimedia Commons, „Peter Thiel rozmawia z uczestnikami szczytu technologicznego Converge Tech Summit 2022”, CC BY-SA 2.0.
Fot. Gage Skidmore / Wikimedia Commons, „Peter Thiel rozmawia z uczestnikami szczytu technologicznego Converge Tech Summit 2022”, CC BY-SA 2.0.

Ideologia kalifornijska i język nowej hierarchii

Neoreakcjonizm nie wyrasta z klasycznej europejskiej nostalgii monarchistycznej, choć chętnie sięga po obrazy króla, suwerena i hierarchii. Jego nowoczesność polega na połączeniu radykalnego wolnorynkowego libertarianizmu, kultury start-upowej, transhumanizmu i przekonania, że przyszłość należy do tych, którzy szybciej adaptują się do technologicznego przyspieszenia.

Tak powstaje specyficzna mieszanka: antypaństwowa nieufność wobec biurokracji łączy się z marzeniem o państwie zarządzanym jak prywatna platforma; język wolności jednostki przechodzi w pochwałę hierarchii; fascynacja inteligencją i innowacją staje się argumentem przeciw politycznej równości.

Grafika: Wikimedia Commons / Pixabay, „Artificial-Intelligence.jpg”, CC0.
Grafika: Wikimedia Commons / Pixabay, „Artificial-Intelligence.jpg”, CC0.

Transhumanizm wnosi do tej układanki przekonanie, że człowiek jest bytem przejściowym. Sztuczna inteligencja, biotechnologia, inżynieria poznawcza i cyfrowa kontrola środowiska mają otworzyć epokę, w której dawne instytucje polityczne okażą się zbyt wolne i zbyt ludzkie. Akceleracjonizm dodaje do tego myśl bardziej brutalną: nie należy zatrzymywać procesów rozpadu, lecz je przyspieszać, bo dopiero kryzys odsłoni nowy porządek.

W praktyce ten język często prowadzi do technokratycznego antyegalitaryzmu. Nierówność nie jest wtedy problemem do ograniczania, lecz rzekomym faktem natury, który trzeba uznać politycznie. Demokracja przestaje być mechanizmem pokojowego rozstrzygania konfliktów, a staje się błędem poznawczym: systemem, który pozwala większości blokować tych, którzy „wiedzą lepiej”.

Alt-right i QAnon: od metapolityki do mobilizacji

Neoreakcjonizm nie jest tym samym co alt-right ani QAnon. To rozróżnienie jest konieczne. NRx to przede wszystkim nurt intelektualny i blogowo-filozoficzny, z silnym zapleczem w języku technologii, libertarianizmu i antydemokratycznej teorii państwa. Alt-right jest szerszym ruchem polityczno-kulturowym, obejmującym białych nacjonalistów, mizoginiczne subkultury internetowe, antyimigrancką prawicę, środowiska memiczne i radykalnych influencerów. QAnon to z kolei konspiracyjny system wierzeń w deep state, satanistyczne elity, tajne operacje i zbawczy konflikt z deep state’em.

Symbol QAnon oraz symbol alt-rightu zaproponowany przez Bretta Stephensa.
Symbol QAnon oraz symbol alt-rightu zaproponowany przez Bretta Stephensa.

Te środowiska nie są jedną organizacją, ale ich języki na siebie nachodzą. NRx dostarcza elitarnych uzasadnień dla odrzucenia demokracji. Alt-right przekłada antyliberalizm na konflikt rasowy, kulturowy i tożsamościowy. QAnon mobilizuje emocje, tworząc prostą mapę świata: zdradzieckie elity kontra przebudzony lud.

W efekcie powstaje ekologia polityczna, w której abstrakcyjna krytyka demokracji spotyka się z memem, spiskiem, gniewem przeciw instytucjom i kultem silnego przywódcy. To ważniejsze niż formalne członkostwo. Współczesne radykalne ruchy nie zawsze potrzebują legitymacji, statutów i biur. Często wystarczają im platformy, influencerzy, wspólne kody językowe i ciągłe przekonanie, że oficjalna rzeczywistość jest kłamstwem.

Rosyjski wymiar: operacje wpływu i gotowe narracje

Rosyjskie państwo od lat wykorzystuje zachodnie pęknięcia polityczne, ale nie każde pęknięcie jest skutkiem kreacji służb FR. W przypadku neoreakcjonizmu, alt-rightu i QAnonu kluczowa jest właśnie ta różnica. Nie ma podstaw, aby twierdzić, że rdzeń amerykańskiego NRx został zaprojektowany, sfinansowany lub centralnie sterowany przez rosyjskie instytucje państwowe. Są natomiast mocne podstawy, aby mówić o rosyjskim wykorzystywaniu szerszej prawicowo-konspiracyjnej infrastruktury informacyjnej.

Fot. sfmission.com / Wikimedia Commons, „Donald Trump i rosyjscy trolle Putina”, CC BY 2.0.
Fot. sfmission.com / Wikimedia Commons, „Donald Trump i rosyjscy trolle Putina”, CC BY 2.0.

Najlepiej udokumentowane działania dotyczą rosyjskich operacji wpływu wymierzonych w odbiorców podatnych na antyelitaryzm, natywizm, spiskowe myślenie i wrogość wobec liberalnych instytucji. Agencja Badań Internetowych (Агентство интернет-исследований/Internet Research Agency), RT (Russia Today), struktury powiązane z rosyjskim aparatem państwowym oraz operacje przypisywane GRU i FSB działały w przestrzeni, w której alt-right i QAnon były użytecznymi przekaźnikami. Nie zawsze jako świadomi partnerzy. Często jako wzmacniacze treści, które pasowały do ich własnych uprzedzeń.

Mechanizm jest prosty. Rosyjski przekaz nie musi przekonać odbiorcy do Rosji. Wystarczy, że pogłębia nieufność wobec własnego państwa, mediów, sądów, wyborów, nauki, NATO, Unii Europejskiej albo Ukrainy. Im silniejszy chaos poznawczy, tym łatwiej Moskwie przedstawiać liberalny Zachód jako system obłudny, dekadencki i skazany na rozpad.

Dugin, RT, Agencja Badań Internetowych, FSB, GRU: dowody i rezonans

Aleksandr Dugin bywa opisywany jako „mózg Kremla”, co czyni obraz bardziej rozmytym, niż przejrzystym . Jego realna rola polega raczej na funkcji brokera ideologicznego: osoby łączącej rosyjski imperialny antyliberalizm z zachodnimi środowiskami radykalnej prawicy, tradycjonalistami, monarchistami, antyglobalistami i częścią konspiracyjnego Internetu.

Aleksandr Dugin działa raczej jako ideologiczny broker i węzeł medialny niż jako bezsprzeczny architekt polityki Kremla. Platformy związane z duginowskim obiegiem pokazywały kontakty z postaciami zachodniej prawicy, w tym z Nickiem Landem, Alexem Jonesem, Davidem Knightem, Lauren Southern, Brittany Pettibone czy Auronem MacIntyre’em. To są powiązania medialne i ideologiczne, czasem personalne. Nie należy ich automatycznie opisywać jako finansowanie, agenturę albo organizacyjne podporządkowanie. Są jednak istotne, bo tworzą pas transmisyjny pojęć: antyliberalizm, imperium, krytyka nowoczesności, odrzucenie egalitaryzmu, pochwała cywilizacyjnej konfrontacji.

Aleksandr Dugin, Nick Land, Alex Jones, David Knight, Lauren Southern, Brittany Pettibone i Auron MacIntyre.
Aleksandr Dugin, Nick Land, Alex Jones, David Knight, Lauren Southern, Brittany Pettibone i Auron MacIntyre.

Twardszy materiał dotyczy operacji państwowych. Agencja Badań Internetowych budowała przekazy dostosowane do amerykańskich sporów kulturowych. Rosyjskie boty i konta wpływu wzmacniały materiały uderzające w zachodnie procesy wyborcze. GRU prowadziło operacje hackersko-informacyjne, w których zachodni influencerzy alt-rightowi mogli pełnić rolę wczesnych wzmacniaczy, nawet jeśli nie ma dowodu, że działali w porozumieniu z rosyjskim wywiadem. FSB i RT pojawiały się w osobnych wątkach dotyczących infrastruktury medialnej, farm botów i finansowania treści politycznych korzystnych dla rosyjskich celów.

Najuczciwszy opis brzmi więc: Rosja dysponowała i dysponuje narzędziami państwowej operacji wpływu; zachodnia radykalna prawica dostarcza jej podatnego środowiska odbioru; między tymi polami istnieją punkty styku, współwzmocnienia i w niektórych przypadkach relacje finansowo-medialne. Nie wynika z tego, że każdy autor NRx jest częścią rosyjskiej operacji.

QAnon jako przekaźnik, nie projekt założycielski Moskwy

QAnon jest dla rosyjskiej propagandy szczególnie użyteczny, ponieważ nie wymaga spójnej doktryny. Jego siłą jest zdolność wchłaniania dowolnego wątku: deep state’u, handlu dziećmi, tajnych laboratoriów, szczepionek, Sorosa, Ukrainy, NATO, satanizmu, globalnego rządu. To system otwarty, który działa bardziej jak matryca interpretacyjna niż organizacja.

На зображенні — офіційний інформаційний бюлетень Агентства з питань зменшення військової загрози Міністерства оборони США (DTRA), присвячений реалізації Програми зменшення біологічної загрози (BTRP) на території України.
Oficjalny biuletyn informacyjny Agencji Redukcji Zagrożeń Obronnych (DTRA) Departamentu Obrony Stanów Zjednoczonych, poświęcony realizacji Programu Redukcji Zagrożeń Biologicznych (BTRP) na Ukrainie.

Właśnie dlatego rosyjskie narracje mogły łatwo przechodzić przez kanały QAnon. Przykład “biolaboratoriów” na Ukrainie pokazuje ten mechanizm wyjątkowo dobrze. Rosyjskie media państwowe i prorosyjskie kanały wprowadzały tezę o rzekomych amerykańskich laboratoriach biologicznych, a obieg QAnon nadawał jej własny sens: tajny eksperyment elit, dowód na zbrodnie deep state’u, element ukrytej wojny przeciw ludzkości. Potem przekaz trafiał do skrajnie prawicowych mediów, influencerów i szerszego internetu.

To nie dowodzi, że QAnon powstał jako rosyjski projekt. Dowodzi czegoś innego: że konspiracyjny ekosystem stworzony w USA stał się podatną infrastrukturą dystrybucji rosyjskiej dezinformacji. Dla operacji wpływu to często wystarczy. Moskwa nie musi pisać scenariusza od pierwszej strony, jeśli może dopisać własny rozdział do narracji, w którą odbiorcy już wierzą.

Ukraina w optyce alt-rightu: Azow, Korpus Narodowy

Ukraiński wymiar tematu wymaga szczególnej precyzji. Rosyjska propaganda od lat próbuje przedstawiać całe państwo ukraińskie jako projekt skrajnej prawicy. To fałszywa i politycznie użyteczna narracja Kremla. Jednocześnie nie można ignorować faktu, że w latach po 2014 roku część ukraińskich środowisk skrajnie prawicowych rzeczywiście utrzymywała kontakty z ponadnarodową siecią alt-rightu i zwolennikami supremacji białej rasy.

Najlepiej udokumentowany kanał nie dotyczy NRx sensu stricto, lecz relacji amerykańskich i europejskich białych suprematystów z historycznym otoczeniem ruchu Azow, Korpusu Narodowego i środowiskiem Ołeny Semeniaki. Chodzi o konferencje, wzajemną promocję, podróże, próby rekrutacji, obecność zachodnich działaczy w Kijowie oraz aspirację do budowy prawicowej międzynarodówki.

Ołena Semeniaka – ukraińska działaczka prawicowa, badaczka i filozofka. Przed wybuchem wojny na pełną skalę odpowiadała za kontakty międzynarodowe środowisk politycznych „Azowa” i „Korpusu Narodowego”. W 2026 roku występuje w przestrzeni publicznej przede wszystkim jako wolontariuszka, przedstawicielka organizacji charytatywnej „Fundacja Patronacka Aniołów” (The Angels Charity Fund) oraz komentatorka ds. bezpieczeństwa europejskiego, Intermarium i rosyjskich wpływów w Europie. Monitoring źródeł otwartych nie potwierdza, aby obecnie oficjalnie pełniła funkcję sekretarza międzynarodowego „Ruchu Azowa” lub zagranicznego przedstawiciela „Korpusu Narodowego”.
Ołena Semeniaka – ukraińska działaczka prawicowa, badaczka i filozofka. Przed wybuchem wojny na pełną skalę odpowiadała za kontakty międzynarodowe środowisk politycznych „Azowa” i „Korpusu Narodowego”. W 2026 roku występuje w przestrzeni publicznej przede wszystkim jako wolontariuszka, przedstawicielka organizacji charytatywnej „Fundacja Patronacka Aniołów” (The Angels Charity Fund) oraz komentatorka ds. bezpieczeństwa europejskiego, Intermarium i rosyjskich wpływów w Europie. Monitoring źródeł otwartych nie potwierdza, aby obecnie oficjalnie pełniła funkcję sekretarza międzynarodowego „Ruchu Azowa” lub zagranicznego przedstawiciela „Korpusu Narodowego”.

Przypadek Roberta Rundo i Rise Above Movement należy do najwyrazistszych przykładów. Amerykańscy ekstremiści podróżowali do Europy, w tym na Ukrainę, szukając kontaktów, szkoleń i symbolicznego zakorzenienia w środowiskach, które przedstawiali jako bardziej bojowe niż zachodnia prawica. Podobnie pojawiały się wątki Atomwaffen Division, Jarretta Williama Smitha i innych osób, dla których Ukraina była wyobrażonym miejscem zdobycia doświadczenia lub wejścia do transnarodowej sieci radykalnej prawicy.

Kolaż przedstawiający Roberta Rundo (kadr z filmu „Documenting Hate: Charlottesville”) oraz symbole Rise Above Movement i Atomwaffen Division.
Kolaż przedstawiający Roberta Rundo (kadr z filmu „Documenting Hate: Charlottesville”) oraz symbole Rise Above Movement i Atomwaffen Division.
Розсекречений аналіз прецеденту від Центру передового досвіду в галузі безпеки (CDSE) США, що фіксує етапи саморадикалізації в армійських структурах на прикладі справи рядового Джаретта Вільяма Сміта (Jarrett William Smith).
Ujawniona analiza przypadku przeprowadzona przez amerykańskie Centrum Rozwoju Najlepszych Praktyk w zakresie Bezpieczeństwa (CDSE), przedstawiająca etapy samoradykalizacji w strukturach wojskowych na przykładzie sprawy szeregowego Jarretta Williama Smitha.

To nie znaczy, że Ukraina jako państwo jest projektem alt-rightowym. Skrajna prawica jest słaba wyborczo, nie przejęła centralnej władzy, a jej wpływy mają charakter nierówny. Jest bardziej widoczna w tzw. polityce ulicznej, symbolice, mobilizacji młodzieżowej, propagandzie internetowej i niektórych niszach instytucjonalnych niż w realnej kontroli nad państwem. To rozróżnienie jest konieczne, bo bez niego moja analiza zacznie pracować na rzecz rosyjskiej dezinformacji.

QAnon i Ukraina: “biolaboratoria”, Telegram i deep state

QAnon na Ukrainie nie miał wiarygodnie potwierdzonej formalnej organizacji porównywalnej z partią, ruchem czy zarejestrowaną strukturą. Jego wpływ przejawiał się raczej przez przenikanie narracji: o deep state, tajnych laboratoriach, handlu dziećmi, globalistach, Chabad-Lubawicz, Sorosie, światowym rządzie, szczepionkach i wojnie jako zasłonie dla ukrytych operacji elit.

Szczególną rolę odegrał Telegram. W rosyjskiej i prorosyjskiej przestrzeni informacyjnej kanały Telegrama łączyły narracje wojenne, antyukraińskie, antyzachodnie i konspiracyjne. Część z nich była skierowana do ukraińskiego odbiorcy, część do zachodniego, część działała w kilku językach naraz. W tym ekosystemie opowieść o Ukrainie jako terenie tajnych eksperymentów, korupcji elit i „globalistycznej wojny” mogła krążyć między rosyjskimi kanałami, amerykańskim QAnon i lokalnymi “siewcami” konspirologii.

Wątek ukraińskiej „ingerencji” w wybory USA w 2016 roku, oskarżenia o biolaboratoria czy narracje o Ukrainie jako zapleczu deep state’u służyły temu samemu celowi: odwróceniu obrazu agresji. Rosja przestawała być państwem prowadzącym wojnę napastniczą, a Ukraina miała jawić się jako podejrzany obszar zarządzany przez tajne zachodnie sieci. To klasyczny mechanizm wojny informacyjnej: nie trzeba udowodnić alternatywnej rzeczywistości, wystarczy zanieczyścić poznawczo rzeczywistość istniejącą.

NRx i Ukraina: Palantir, technologia wojny i granice interpretacji

Powiązania neoreakcjonizmu z Ukrainą są znacznie słabsze niż kanał alt-right. Nie ma bezsprzecznych dowodów, że Curtis Yarvin, Nick Land albo zorganizowane środowiska NRx stworzyły na Ukrainie trwałą strukturę polityczną, think tank, partię, fundację lub realny program ustrojowy. Są natomiast widoczne trzy zjawiska: obieg idei, komentatorskie zainteresowanie mrocznym oświeceniem oraz pośrednie styki technologiczne.

Najbardziej konkretny styk prowadzi przez Palantir, firmę współzałożoną przez Petera Thiela. Palantir odgrywał rolę w ukraińskim ekosystemie danych, projektów rozminowania, odbudowy, analityki pola walki i narzędzi opartych na sztucznej inteligencji. Jest to ważne, bo pokazuje realną obecność amerykańskiego sektora technologiczno-wojennego na Ukrainie. Nie jest to jednak dowód na transfer neoreakcyjnej doktryny do ukraińskiego państwa.

Mychajło Fedorow przedstawia strategię obronną Ukrainy dyrektorowi generalnemu Palantir Technologies Alexowi Karpowi. Fot. Ministerstwo Obrony Ukrainy.
Mychajło Fedorow przedstawia strategię obronną Ukrainy dyrektorowi generalnemu Palantir Technologies Alexowi Karpowi. Fot. Ministerstwo Obrony Ukrainy.

Tu trzeba uważać na pokusę nadinterpretacji. Palantir może być analizowany jako element wojennej infrastruktury danych, partner technologiczny, aktor Big Tech i firma powiązana z szerszym światem amerykańskiej technopolityki. Nie można jednak uczciwie twierdzić, że współpraca Ukrainy z Palantirem oznacza przyjęcie idei Yarvina, technomonarchii albo mrocznego oświecenia. To byłoby pomieszanie poziomów: technologicznego, ideowego i ustrojowego.

Kontrtezy i zastrzeżenia

Pierwsze zastrzeżenie dotyczy Rosji. Nie ma podstaw, aby twierdzić, że cały rdzeń amerykańskiego neoreakcjonizmu jest finansowany lub sterowany przez rosyjskie instytucje państwowe. Curtis Yarvin może powielać tezy zbieżne z rosyjskim imperialnym językiem wobec Ukrainy, a Nick Land może pojawiać się w duginowskim obiegu medialnym. To nadal nie jest dowód agenturalności, finansowania ani organizacyjnej kontroli.

Drugie zastrzeżenie dotyczy QAnonu. Nie był on od początku prostym rosyjskim projektem. Był amerykańskim ekosystemem konspiracyjnym, który rosyjska propaganda potrafiła skutecznie wykorzystać. Różnica jest zasadnicza: geneza nie jest tym samym co eksploatacja.

Trzecie zastrzeżenie dotyczy Ukrainy. Nie wolno utożsamiać całego państwa ukraińskiego, ukraińskiego społeczeństwa ani ukraińskich Sił Zbrojnych ze środowiskami skrajnej prawicy. Skrajna prawica na Ukrainie była słaba wyborczo i nie przejęła centralnej władzy. Jej wpływ był realny w wybranych niszach, ale nierówny i ograniczony.

Czwarte zastrzeżenie dotyczy Azowa. Obecna struktura wojskowa nie może być mechanicznie utożsamiana z całym dawnym polityczno-ideologicznym otoczeniem Korpusu Narodowego, czy międzynarodówką Alt-rightu. Istnieją ciągłości personalne, symboliczne i historyczne, ale ich opis wymaga oddzielania formacji wojskowej od dawnych projektów politycznych i sieciowych.

Piąte zastrzeżenie dotyczy języka. Podobieństwo pojęć nie jest dowodem zależności organizacyjnej. Antyliberalizm Dugina, antydemokratyzm Yarvina, konspiracjonizm QAnon i białonacjonalistyczna wyobraźnia alt-rightu mogą się wzmacniać bez jednej komendy. Relacje medialne, ideowe, finansowe i operacyjne trzeba opisywać osobno.

Dlaczego to ma znaczenie dla bezpieczeństwa informacyjnego?

Problem z neoreakcjonizmem, alt-rightem i QAnonem nie polega wyłącznie na radykalnych poglądach. Demokratyczne państwo może przetrwać obecność ideologicznych marginesów. Groźniejszy jest moment, w którym radykalny język zaczyna przenikać do elit technologicznych, kanałów masowej komunikacji, infrastruktury platform i transnarodowych operacji wpływu.

Neoreakcjonizm dostarcza uzasadnienia dla odebrania większości społeczeństwa sprawczości politycznej. Alt-right przekłada kryzys liberalizmu na walkę tożsamościową. QAnon zmienia politykę w spisek, w którym przeciwnik nie jest konkurentem, lecz częścią ukrytego zła. Rosyjska propaganda wykorzystuje te mechanizmy, ponieważ osłabiają one zaufanie do instytucji i zwiększają podatność społeczeństw na manipulację.

W tym sensie najważniejsza nie jest odpowiedź na pytanie, czy istnieje jedna centralnie sterowana sieć. Bardziej istotne jest to, że powstało środowisko, w którym wiele różnych aktorów może korzystać z tych samych narracji. Technologiczny antyegalitaryzm, konspiracyjna mobilizacja, antyukraińska propaganda i rosyjski imperialny rewizjonizm nie muszą mieć wspólnego sztabu, aby działać w tym samym kierunku: przeciw zaufaniu, pluralizmowi i zdolności demokracji do obrony samej siebie.

Mroczne oświecenie nie jest masowym ruchem politycznym, ale nie jest też niewinną grą intelektualną. Jego znaczenie polega na tym, że nadaje elitarny, technologiczny i pozornie racjonalny język projektowi antydemokratycznemu. Alt-right i QAnon robią coś innego: przenoszą gniew, strach i spiskowe interpretacje do masowego obiegu. Rosja korzysta z tej architektury tam, gdzie może: wzmacnia, zniekształca, podłącza własne narracje i wykorzystuje gotowe kanały dystrybucji.

Najuczciwsza diagnoza nie brzmi więc: Moskwa stworzyła neoreakcję. Należałoby raczej skonstatować inaczej: rosyjskie państwo nauczyło się działać w świecie, w którym antyliberalne idee, platformowy chaos, technologiczne ambicje i konspiracyjna polityka tworzą wspólne pole podatności. Właśnie to pole jest dziś problemem dla demokracji, bezpieczeństwa informacyjnego i odporności państw.

Autor: Artur Żak 

Udostępnij w mediach społecznościowych