Amerykanie do Łukaszenki, a Cichanouska do Kijowa. Czy Łukaszenka wychodzi z międzynarodowej izolacji i czego można się spodziewać po wizycie białoruskiej opozycjonistki w Ukrainie?

Łukaszenka powoli wychodzi z międzynarodowej izolacji ze strony państw zachodnich. Rozmowy z nim prowadzi administracja Trumpa. Zadzwonił do niego prezydent Francji Emmanuel Macron. W Mińsku odbył się wielki festiwal protestancki z udziałem amerykańskich kaznodziejów. Jednocześnie, w odpowiedzi na sugestię Łukaszenki dotyczącą konieczności spotkania prezydentów Ukrainy i Białorusi, Zełenski przyjął w Kijowie liderkę białoruskich sił demokratycznych Swiatłanę Cichanouską. Dlaczego państwa cywilizowanego świata zaczęły rozmawiać z Łukaszenką i jakich rezultatów można oczekiwać po wizycie Cichanouskiej w Kijowie?

Swiatłana Cichanouska z Wołodymyrem Zełenskim. Zdjęcie: Biuro Swiatłany Cichanouskiej.
Swiatłana Cichanouska z Wołodymyrem Zełenskim. Zdjęcie: Biuro Swiatłany Cichanouskiej.

W SKRÓCIE:

  • Zachodni politycy coraz częściej próbują rozmawiać z Łukaszenką.
  • Dla przywódcy Białorusi ważne jest wznowienie dostaw potasu.
  • Litwa, Polska i Ukraina powinny postawić Łukaszence warunki, dzięki którym potas wróci do ich portów.
  • Zełenski nie odpowiada na pytanie, dlaczego spotkanie z Cichanouską nie odbyło się wcześniej.
  • Wizyta Cichanouskiej to jeszcze nie historyczne spotkanie, lecz początek kruszenia lodów.
  • Za wcześnie mówić, jakie będą rezultaty tej wizyty.

W sprawie tranzytu potasu można stawiać warunki

Niemal natychmiast po swoim drugim dojściu do władzy w USA Donald Trump zaczął nawiązywać stosunki z Mińskiem. Mianował swojego specjalnego przedstawiciela ds. Białorusi – Johna Cole’a, który przeprowadził kilka rund rozmów z Łukaszenką. Ich rezultatem było uwolnienie kilkuset więźniów politycznych, choć w tym czasie z powodów politycznych uwięziono jeszcze więcej osób. Czarne Niebo opowiadało o tym, jak Łukaszenka handluje więźniami politycznymi.

John Cole at a meeting with Lukashenko. Photo: president.gov.by.
John Cole na spotkaniu z Łukaszenką. Zdjęcie: president.gov.by.

Ponadto Łukaszenka po raz pierwszy od trzech dekad swoich rządów zezwolił na zorganizowanie w Mińsku ogromnego festiwalu protestanckiego, na który pozwolił przyjechać znanemu amerykańskiemu kaznodziei, przyjacielowi rodzin Trumpa i Cole’a – Franklinowi Grahamowi. Wcześniej władze Białorusi uważały kościoły protestanckie za narzędzie wrogiego amerykańskiego wpływu i zakazywały wszelkich ich wydarzeń na dużą skalę. Teraz Łukaszenka osobiście przyjął Grahama, a ten w podziękowaniu wezwał do modlitwy za Łukaszenkę i Putina.

O ile jednak działania Trumpa wielu próbuje tłumaczyć próbami oderwania Białorusi od Rosji i przekazania za pośrednictwem Łukaszenki pewnych komunikatów Putinowi, o tyle telefon od przywódcy jednego z państw europejskich – Emmanuela Macrona – stał się oznaką uznania Łukaszenki za podmiot polityczny, z którym znów próbuje się rozmawiać.

Czy rzeczywiście okres „niepodawania ręki” Łukaszence minął i państwa zachodnie zaczynają z nim rozmawiać? W Paryżu telefon Macrona wyjaśniono tym, że prezydent Francji ostrzegł Łukaszenkę przed dalszym pogłębianiem udziału Białorusi w wojnie rosyjsko-ukraińskiej.

Jednocześnie propaganda Łukaszenki przedstawiła ten telefon jako dowód, że Europa zaczęła zdawać sobie sprawę, iż bez Białorusi Łukaszenki będzie jej ciężko, dlatego błaga go o przywrócenie stosunków.

Dlaczego z Łukaszenką znów zaczęto rozmawiać i co on sam chce na tym zyskać? Dyrektor ukraińskiego Instytutu Polityki Światowej Jewhen Mahda uważa, że Łukaszenka gra z Trumpem bez poczucia własnej godności, które cechuje europejskich polityków:

Jewhen Mahda
Jewhen Mahda

Trumpowi to być może odpowiada. Ale pozycji Łukaszenki wyrządza to raczej niedźwiedzią przysługę, ponieważ osłabia jego wpływy. Uważam, że dla Łukaszenki organizacja sprzedaży potasu ma teraz kluczowe znaczenie. Dlatego jest gotów przyjmować protestanckich kaznodziejów i kogokolwiek. Jeśli Trump powie, żeby przyjąć objazdowy cyrk skądś z Miami, przyjmie i ten objazdowy cyrk.

Jewhen Mahda uważa, że kraje sąsiadujące z Białorusią powinny rozważyć możliwość tranzytu białoruskiego potasu, ale na warunkach korzystnych dla tych państw:

Mówiłem o tym jeszcze przed pojawieniem się propozycji ze strony Amerykanów, aby Litwa, Polska i Ukraina rozważyły jednak perspektywę udziału w tranzycie białoruskiego potasu, ale oczywiście na określonych warunkach. Jest zupełnie oczywiste, że nie będzie tu nic bezwarunkowego. Uważam, że Ukraina powinna szukać dialogu z państwami Trójkąta Lubelskiego w celu sformułowania wspólnej polityki wobec Białorusi. Jednak fakt, że Łukaszenka jest na krótkiej smyczy u Putina, znacznie ogranicza możliwości takich działań”.

Łukaszenka nie ma czego szukać w stosunkach z Kijowem

Jednocześnie, podczas gdy Stany Zjednoczone, a obecnie także Francja, próbują nawiązać dialog z Łukaszenką, Kijów w końcu dał mu jasny sygnał, że nie zamierza rozmawiać z przywódcą Białorusi. W Kijowie w dniach 25–26 maja gościła główna przeciwniczka Łukaszenki – liderka białoruskich sił demokratycznych Swiatłana Cichanouska.

Do Kijowa zaprosił ją Wołodymyr Zełenski jeszcze zimą. Sama Cichanouska początkowo liczyła na przyjazd na Ukrainę z okazji białoruskiego święta narodowego – Dnia Wolności, 25 marca. Wtedy jednak wizyta nie doszła do skutku. I właśnie w okresie ocieplenia stosunków między niektórymi państwami zachodnimi a dyktatorem Białorusi Cichanouska została przyjęta w Kijowie na najwyższym szczeblu.

Kiedy Zełenski twierdzi, że już dawno powinien był spotkać się z Cichanouską, z jakiegoś powodu nie odpowiada na pytanie, dlaczego to spotkanie nie odbyło się wcześniej. Najwyraźniej przez długi czas Kijów nie miał własnej wizji Swiatłany Cichanouskiej w systemie swoich politycznych współrzędnych. Czy coś się zmieniło w związku z dymisją Andrija Jermaka – trudno powiedzieć. Mogą tu mieć znaczenie różne czynniki

– uważa Jewhen Mahda.

Politolog zgadza się, że jest w tym pewien przekaz dla Łukaszenki:

W każdym razie obecność Cichanouskiej w Kijowie z pewnością irytuje Łukaszenkę. A to świadczy o tym, że Łukaszenka nie ma czego szukać w stosunkach z oficjalnym Kijowem.

To, czy wizyta w Kijowie przyniesie jakieś rezultaty dla samej Cichanouskiej i białoruskich sił demokratycznych, zdaniem Jewhena Magdy będzie zależało od niej samej:

Po raz pierwszy przyjechała do kraju ogarniętego wojną i musi zrozumieć, że nie tylko znalazła się na pierwszych stronach gazet piszących o tej wizycie, ale jej przesłania i działania muszą być inne niż w jakimkolwiek kraju europejskim. Oczywiście jedna wizyta nie zmieni stosunków, nie wywróci ich do góry nogami. Ale może stać się impulsem do dalszego rozwoju dialogu i porozumienia między Ukrainą a białoruskimi siłami demokratycznymi.

Під час зустрічі у Києві. Фото:  Офіс Світлани Ціхановської.
Podczas spotkania w Kijowie. Zdjęcie: Biuro Swiatłany Cichanouskiej.

Podczas swojej wizyty w Kijowie Swiatłana Cichanouska oficjalnie otworzyła przedstawicielstwo białoruskich sił demokratycznych w Kijowie, a także wręczyła odznaczenia wojskowym i cywilom za zasługi dla Białorusi oraz złożyła kwiaty na grobach Białorusinów poległych za Ukrainę. Odbyła rozmowy z prezydentem Wołodymyrem Zełenskim oraz ministrem spraw zagranicznych Andrijem Sybihą, wzięła udział w szczycie krajów i regionów, który zgromadził przedstawicieli 24 państw świata.

Od 2020 roku, kiedy – jak wskazują dane obserwatorów niezależnych od władz Białorusi – zdecydowanie pokonała Łukaszenkę w wyborach prezydenckich, ale Łukaszenka nie przekazał jej władzy, Cichanouska spotykała się z wieloma światowymi przywódcami. Jednak do tej pory nie doszło do oficjalnego spotkania z Zełenskim, mimo że na Ukrainie mieszkają setki tysięcy Białorusinów, wielu z nich walczy przeciwko rosyjskiej agresji, a ponad 90 osób oddało życie w tej wojnie.

Jednak zdaniem Jewhena Mahdy mówienie o historycznym znaczeniu wizyty Cichanouskiej w Kijowie jest przedwczesne:

Uważam, że mówienie o wizycie Swiatłany Cichanouskiej w Kijowie jako o wydarzeniu historycznym jest na razie przedwczesne. To raczej moment kruszenia lodu. Jest książka pochodzącego z Białorusi dziennikarza, który pracuje w Polsce: Lodołamacz. Swiatłana Cichanouska. Nie wiem, na ile będzie to potężny lodołamacz. Z oczywistych powodów dokumenty nie zostały podpisane. Teraz będziemy obserwować, na ile skuteczny okaże się model współpracy i na ile skutecznie uda się przekazywać informacje. To właśnie te kwestie będą w przyszłości decydować o charakterze relacji między Ukrainą a białoruskimi siłami demokratycznymi.

Andruś Hajowy

Udostępnij w mediach społecznościowych