Ameryka wstrzymuje rozmowy pokojowe: czy należy spodziewać się zmian w negocjacjach między Ukrainą a Rosją?

Stany Zjednoczone zawieszają swój udział w negocjacjach między Rosją a Ukrainą, które odbywały się w formacie trójstronnym. Sekretarz stanu USA Marco Rubio oświadczył, że Ameryka nie jest zainteresowana udziałem w niekończącym się cyklu spotkań, które do niczego nie prowadzą. Dyrektor Ukraińskiego Instytutu Polityki Rusłan Bortnik w rozmowie z Czarnym Niebem wyjaśnił, czy USA mogą przerwać dialog pokojowy i jakie mogłyby być tego konsekwencje dla Ukrainy.

Krótko:

  • W trakcie  spotkania ministrów spraw zagranicznych państw NATO 22 maja w Szwecji, sekretarz stanu USA Marco Rubio oświadczył, że trójstronny proces negocjacyjny między Ukrainą a Rosją został obecnie zawieszony z powodu braku dynamiki.
  • Zełenski określił wypowiedzi strony amerykańskiej dotyczące zawieszenia udziału w procesie negocjacyjnym jako „niezbyt dobry sygnał”.
  • USA nie będą w stanie wycofać się z procesu negocjacyjnego, ponieważ oznaczałoby to porażkę Trumpa, choć groźby będą nadal się pojawiać.
  • Trump może manipulować dostawami uzbrojenia, aby wywierać presję na Ukrainę i Europę.
  • Szef Biura Prezydenta Ukrainy Kyryło Budanow informuje, że negocjacje trwają pomimo braku konkretnych wydarzeń.
  • Zełenski napisał list otwarty do Putina z propozycją osobistego spotkania.

Dlaczego trójstronne negocjacje nie zakończyły się sukcesem

W swojej kampanii wyborczej Trump oświadczył, że może zakończyć wojnę na Ukrainie w ciągu 24 godzin, jednak pierwsze spotkanie trójstronnej grupy roboczej ds. bezpieczeństwa udało się zorganizować dopiero 18 lutego 2025 roku w Abu Zabi w Zjednoczonych Emiratach Arabskich.

Negocjacje rozpoczęły się po tym, jak przedstawiciele Białego Domu — specjalny wysłannik prezydenta Donalda Trumpa Steve Witkoff oraz doradca polityczny Jared Kushner — spotkali się z prezydentem Rosji Władimirem Putinem na Kremlu. Doradca Putina Uszakow określił wówczas te rozmowy jako „wyjątkowo merytoryczne, konstruktywne i, powiedziałbym, niezwykle szczere oraz poufne” — podaje CNN.

Nadzieje na zawarcie pokoju podczas spotkania w Abu Zabi bardzo szybko rozbiły się jednak o kwestię terytorialną. W szczególności nierozwiązana pozostaje sprawa kluczowa — kontrola nad Doniecczyzną.

Dyrektor Ukraińskiego Instytutu Polityki Rusłan Bortnik uważa, że proces negocjacji znalazł się w impasie przede wszystkim dlatego, że żadna ze stron nie ma znaczącej przewagi militarnej:

Директор Українського інституту політики, Руслан Бортнік під час розмови із журналісткою «Чорного неба»
Dyrektor Ukraińskiego Instytutu Polityki Rusłan Bortnik podczas rozmowy z dziennikarką Czarnego Nieba

Po powrocie Trumpa, od 2025 roku, widzieliśmy co najmniej 16 rund negocjacji na wysokim szczeblu, uwzględniając rozmowy rosyjsko-amerykańskie i ukraińsko-amerykańskie. Odbyło się również kilka rund spotkań bezpośrednio między Ukrainą a Rosją na poziomie delegacji negocjacyjnych.

Nie przyniosło to jednak sukcesu, ponieważ obecnie nie ma decydującej przewagi. W tej wojnie nikt nie zwyciężył, a oceny prawne i polityczne pozostają skrajnie rozbieżne między stronami. Również stanowisko głównego mediatora i negocjatorów ze Stanów Zjednoczonych ma w tej wojnie charakter hybrydowy.

Negocjacje bez rezultatu: czy proces zostanie wstrzymany?

W trakcie  spotkania ministrów spraw zagranicznych państw NATO 22 maja w Szwecji, sekretarz stanu USA Marco Rubio oświadczył, że trójstronne rozmowy między Ukrainą a Rosją z udziałem Stanów Zjednoczonych zostały obecnie zawieszone z powodu niemożności osiągnięcia rezultatów.

„W ciągu ostatnich kilku miesięcy mieliśmy poczucie, że nie widać żadnego szczególnego postępu. Być może jednak dynamika się zmieni, a jeśli tak się stanie, jesteśmy gotowi odegrać każdą konstruktywną rolę, jaką możemy. […] Nie jesteśmy również zainteresowani uczestnictwem w niekończącym się cyklu spotkań, które do niczego nie prowadzą” — powiedział Rubio.

Sekretarz stanu USA podkreślił, że Ameryka przyjęła na siebie rolę negocjatora, ponieważ była jedyną stroną, z którą zgodziły się rozmawiać zarówno Ukraina, jak i Rosja. Dodał jednak: „Jeśli ktoś inny chce się tym zająć, niech tak będzie. Obecnie wydaje się jednak, że nikt inny na świecie nie jest w stanie sobie z tym poradzić”.

Rusłan Bortnik zwraca uwagę, że Ameryka nie jest pełnoprawnym uczestnikiem negocjacji:

Logika USA wobec tej wojny ma charakter transakcyjny. Oznacza to, że jest to element budowania relacji z głównymi siłami i graczami geopolitycznymi: Rosją, Europą, a częściowo także Chinami.

Jak zauważa politolog, Stany Zjednoczone nie chcą bezpośrednio angażować się w żadne wydarzenia, zwłaszcza te, które stanowią zagrożenie dla amerykańskich interesów i mogą skutkować koniecznością realizacji amerykańskich zobowiązań.

Prezydent Ukrainy Wołodymyr Zełenski nazwał wypowiedzi USA o możliwej przerwie w negocjacjach złym sygnałem:

Bardzo nie chcielibyśmy, aby Ameryka wycofała się z tej pomocy, ponieważ nie chodzi tu tylko o pomoc, lecz także o dane wywiadowcze, o balistykę i o życie. Zasadniczo uważam, że oznaczałoby to utratę strategicznego partnera dla Ukrainy. Bo my jesteśmy strategicznym partnerem — podkreślił Zełenski, jak podaje UNIAN.

Czy USA naprawdę mogą wycofać się z procesu negocjacyjnego?

Dyrektor Ukraińskiego Instytutu Polityki Rusłan Bortnik uważa, że USA nie będą w stanie wycofać się z procesu negocjacyjnego, ponieważ oznaczałoby to porażkę administracji Trumpa:

Przede wszystkim wycofanie się USA z tego procesu negocjacyjnego oznaczałoby przyznanie się przez Stany Zjednoczone do własnej bezradności. A Trump nie lubi wyglądać na słabego. Trump bardzo nie lubi uchodzić za osobę, której coś się nie udało. Właśnie dlatego, niezależnie od tego, co będzie się działo w procesie negocjacyjnym, USA pozostaną w nim, ale będą nieustannie grozić utratą zainteresowania, wycofaniem się, wstrzymaniem dostaw wojskowych i tak dalej. Groźby i presja będą stale obecne w tle.

Na początku kwietnia pojawiły się już wypowiedzi Trumpa dotyczące wstrzymania dostaw broni w ramach PURL [Lista Priorytetowych Potrzeb Ukrainy — red.] — inicjatywy NATO dotyczącej zakupu uzbrojenia dla Ukrainy. Wówczas szef Białego Domu wykorzystał groźby wstrzymania dostaw, aby zmusić europejskich sojuszników do przyłączenia się do jego koalicji na rzecz przywrócenia przepływu przez Cieśninę Ormuz.

Politolog Rusłan Bortnik podkreśla, że tego typu groźby są nie tylko sposobem wywierania presji na Europę czy Ukrainę, aby skłonić je do ustępstw terytorialnych, lecz także grą wobec Rosji, mającą pokazać próby wpływania na sytuację.

To nie tylko element nacisku na Ukrainę z żądaniem kapitulacji. Nie, w żadnym wypadku. Stany Zjednoczone nie chcą kapitulacji Ukrainy. Stany Zjednoczone nie chcą powrotu Ukrainy do strefy wpływów Rosji. Byłaby to katastrofa geopolityczna dla Trumpa. Dlatego ten dialog i nacisk ze strony Trumpa to między innymi gra wobec rosyjskiego kierownictwa. W kontekście: „Spójrzcie, próbujemy na nich wywierać presję” — zauważa politolog.

Czy Trump zrealizuje groźby dotyczące ograniczenia dostaw?

Dyrektor Ukraińskiego Instytutu Polityki Rusłan Bortnik uważa, że ograniczenie dostaw jest całkiem realne.

Trump już wcześniej uciekał się do wstrzymania dostaw niektórych rodzajów uzbrojenia i amunicji, a wiosną 2025 roku wstrzymał także przekazywanie danych wywiadowczych o kluczowym znaczeniu dla Ukrainy. Rusłan Bortnik podkreśla, że takie działania Trumpa prawdopodobnie kosztowały wówczas Ukrainę Kursk.

Wstrzymanie dostaw jest możliwe. Istnieją ku temu zarówno obiektywne, jak i subiektywne powody. Obiektywne powody to oczywiście wojna na Bliskim Wschodzie oraz wyczerpanie amerykańskich rezerw. Stany Zjednoczone nie przygotowywały się do tak długotrwałych wojen. Wojna na Ukrainie wyczerpuje nie tylko naszych przeciwników, lecz także naszych sojuszników. Istnieje jednak również czynnik subiektywny. Gdy Stany Zjednoczone będą oczekiwać pewnych ustępstw ze strony Ukrainy albo będą chciały, aby Ukraina działała zgodnie z celami i zadaniami Białego Domu, wspierając je w określonym momencie, wówczas takie decyzje również są możliwe. Pamiętamy też, że taka decyzja już miała miejsce.

Jak Ukraina reaguje na prowokacje

Szef Biura Prezydenta Ukrainy Kyryło Budanow 1 czerwca podczas konferencji prasowej podkreślił, że kontakty z udziałem USA nadal trwają, mimo braku wydarzeń publicznych.

Na początku czerwca Zełenski podczas konferencji prasowej wyraził niezadowolenie z powodu odłożenia wizyty amerykańskiej delegacji w Kijowie, planowanej po świętach wielkanocnych. Prezydent ubolewał również, że Ukraina nie znajduje się w centrum uwagi Ameryki.

Rzeczywiście pozostajemy w stałym kontakcie ze stroną amerykańską w sprawie naszych negocjatorów. Oczekujemy na przybycie grupy negocjacyjnej. Moim zdaniem czekamy jednak zbyt długo — oświadczył prezydent, jak podaje Ukraińska Prawda.

Zełenski napisał 4 czerwca list otwarty do Putina z prośbą o osobiste spotkanie w celu zakończenia wojny. Prezydent Ukrainy zaproponował zorganizowanie spotkania na terytorium kraju gotowego ich przyjąć, a także podkreślił, że Europa lub Stany Zjednoczone mogą pełnić rolę mediatorów, jeśli wyrażą taką chęć.

Ponadto Zełenski zaznaczył w liście, że Stany Zjednoczone poświęcają całą swoją uwagę kwestii Iranu i że nie należy po prostu czekać, aż przyjdzie kolej na wojnę w Europie — podaje Suspilne Nowyny.

Na Kremlu odpowiedziano, że list otrzymano, ale Putin zostanie o nim poinformowany później.

Julia Derdiuk

Oficjalne źródła rosyjskie i białoruskie przytoczone w niniejszym tekście służą wyłącznie celom informacyjnym. Treści pochodzące z tych źródeł mogą stanowić dezinformację lub propagandę.

Udostępnij w mediach społecznościowych