Ukraina przygotowuje się do nowej rundy rozmów z Rosją i USA w październiku. Moskwa deklaruje gotowość powrotu do formatu trójstronnego, Waszyngton mówi o poszukiwaniu „właściwej formuły”, a Kijów nalega na konieczność systemowego procesu negocjacyjnego. Jednocześnie główny punkt sporny wojny rosyjsko-ukraińskiej pozostaje niezmienny – terytoria oraz warunki, na jakich wojna może się zakończyć.
W skrócie:
- Ukraina przygotowuje się do nowej rundy negocjacji w październiku. Kijów deklaruje gotowość do rozmów w formacie trójstronnym – Ukraina, USA i Rosja. Moskwa również nie wyklucza powrotu do negocjacji.
- USA zintensyfikowały dyplomację. Po spotkaniach Steve’a Witkoffa i Jareda Kushnera z Putinem i Zełenskim Waszyngton próbuje ponownie posadzić strony przy jednym stole i znaleźć formułę zakończenia wojny.
- Główna przeszkoda – terytoria. Rosja obstaje przy swoich żądaniach terytorialnych, a Ukraina nie jest gotowa na nie przystać. Właśnie to Kushner nazywa najtrudniejszą kwestią negocjacji.
- Negocjacje nie oznaczają jeszcze, że pokój się zbliża. Nawet ewentualne przerwanie działań wojennych nie gwarantuje zakończenia wojny. Dla Ukrainy kwestiami zasadniczymi są gwarancje bezpieczeństwa oraz mechanizmy, które nie pozwolą Rosji wznowić agresji.
- Październik może stać się początkiem nowego etapu dyplomatycznego, ale niekoniecznie końcem wojny. Jeśli do rozmów dojdzie, ich głównym rezultatem może być stworzenie stałego mechanizmu negocjacyjnego. Czy Rosja jest gotowa na realne kompromisy – na razie nie wiadomo.
Po kilkumiesięcznej przerwie proces negocjacyjny dotyczący zakończenia wojny rosyjsko-ukraińskiej ponownie znalazł się w centrum międzynarodowej dyplomacji. Szef Biura Prezydenta Ukrainy Kyryło Budanow oświadczył 12 września, że Ukraina przygotowuje się do nowej rundy rozmów pokojowych w październiku. Według niego chodzi właśnie o format trójstronny – Ukraina, USA i Rosja. Miejsce spotkania na razie nie jest ujawniane.
Niemal równocześnie przewodniczący frakcji parlamentarnej Sługa Narodu i członek ukraińskiej grupy negocjacyjnej Dawyd Arachamia oświadczył, że jest niemal pewien powrotu Rosji do stołu negocjacyjnego na początku października – po wyborach do Dumy Państwowej FR, zaplanowanych na 18–20 września. W ten sposób październik po raz pierwszy zaczyna wyglądać nie na zwykły możliwy termin, lecz na konkretne okno możliwości dla wznowienia trójstronnego dialogu. Oczekiwania przedstawicieli Ukrainy i Zachodu wobec wyników pseudowyborów do Dumy Państwowej mogą być jednak wygórowane.
Nasuwa się zatem oczywiste pytanie: czy nowa runda rozmów może doprowadzić do realnego zakończenia wojny, skoro stanowiska stron w tej kwestii zasadniczo się różnią?
Amerykańska dyplomacja przywróciła negocjacje do aktywnej fazy
Nowy etap aktywności dyplomatycznej rozpoczął się po wizycie w Moskwie i Kijowie specjalnych wysłanników prezydenta USA Donalda Trumpa – Steve’a Witkoffa i Jareda Kushnera.
Amerykańscy przedstawiciele odbyli 5 września w Moskwie kilkugodzinne spotkanie z Władimirem Putinem. Następnego dnia przybyli do Kijowa, gdzie spotkali się z Wołodymyrem Zełenskim, a także przeprowadzili rozmowy z udziałem europejskich partnerów Ukrainy. Reprezentowali ich doradcy do spraw bezpieczeństwa międzynarodowego z Wielkiej Brytanii, Niemiec i Francji. Zaznaczę, że była to pierwsza wizyta Witkoffa i Kushnera w Kijowie w ramach ich misji dyplomatycznej. Strona amerykańska deklarowała, że celem podróży było zbliżenie stanowisk Moskwy i Kijowa oraz przygotowanie kolejnego etapu rozmów.
Po spotkaniach Witkoff oświadczył, że w planowaniu kolejnych rozmów trójstronnych nastąpił „znaczący postęp”. Prezydent Zełenski po spotkaniu podkreślił, że Ukraina jest gotowa powrócić do formatu trójstronnego z udziałem USA i Rosji. Jednocześnie Kijów i Waszyngton uzgodniły kontynuację odrębnych konsultacji z udziałem partnerów europejskich. Z kolei sekretarz stanu USA Marco Rubio określił rozmowy Witkoffa i Kushnera w Moskwie i Kijowie jako merytoryczne i wyraził nadzieję, że pomogą one utorować drogę do wznowienia procesu negocjacyjnego. Oznacza to, że Waszyngton faktycznie pełni obecnie rolę pośrednika między obiema stronami, próbując najpierw przywrócić sam mechanizm negocjacji. Czy jednak administracja Trumpa pozostaje „uczciwym brokerem”? Niestety, nie da się tego powiedzieć.
Moskwa również mówi o powrocie do formatu trójstronnego
W ostatnich dniach Kreml dał również do zrozumienia, że nie zamyka kanału negocjacyjnego. Rzecznik Kremla Dmitrij Pieskow przekonuje, że Rosja pozostaje otwarta na negocjacje i ma nadzieję, że w najbliższym czasie ponownie spotka się w formacie trójstronnym – Rosja, Ukraina i USA. Jednocześnie Moskwa nie potwierdziła dotąd konkretnej daty ani miejsca przyszłego spotkania. Czyli gotowość do rozmów o negocjacjach jest, ale konkretnego porozumienia w sprawie szczytu na razie nie ma. Właśnie dlatego oświadczenie Kyryła Budanowa o przygotowaniach do października ma znaczenie – Kijów mówi już nie tylko o chęci wznowienia negocjacji, ale o przygotowaniach do konkretnej rundy. Najwyraźniej opierając się na wspólnym stanowisku z krajami Zachodu.
Dlaczego akurat październik
Jedno z wyjaśnień przedstawił Dawyd Arachamia. Jak mówi, spodziewa się powrotu strony rosyjskiej do stołu negocjacyjnego po zakończeniu wyborów do Dumy Państwowej FR. Głosowanie zaplanowano na 18–20 września 2026 roku. Rosja zamierza przeprowadzić je również na tymczasowo okupowanych terytoriach Ukrainy, co Kijów i społeczność międzynarodowa uznają za niezgodne z prawem. Dlatego sam punkt odniesienia budzi wątpliwości co do jego zasadności. Sterowany charakter głosowania w Rosji nie budzi wątpliwości; oczekuje się tam, że do nowego składu Dumy Państwowej wejdzie około 150 uczestników wojny rosyjsko-ukraińskiej, a ten „putinowski zaciąg” stanie się gwarancją niezmienności kursu Kremla. Tam dobrze nauczyli się grać w demokrację.
Jednak właśnie początek października może stać się tym oknem czasowym, w którym rosyjskie kierownictwo będzie gotowe wrócić na tor dyplomatyczny. Na razie jest to jednak prognoza ukraińskiego negocjatora, a nie porozumienie między stronami. Co ciekawe, Arachamia równocześnie z optymistyczną prognozą przyznał: obecnemu procesowi negocjacyjnemu brakuje istotnej treści. Jego zdaniem strony muszą stworzyć stały mechanizm negocjacji – swego rodzaju tunel, w ramach którego ci sami przedstawiciele będą regularnie spotykać się w jednym miejscu.
Nie chodzi o to, by każde spotkanie od razu kończyło się porozumieniem. Wręcz przeciwnie – najpierw trzeba stworzyć regularny kanał komunikacji, który pozwoli stopniowo zbliżać się do rozwiązania trudnych kwestii. „To podstawa i fundament osiągnięcia rezultatu” – wyjaśnił Arachamia. Jego podejście pokazuje istotne przesunięcie akcentu: negocjacje mogą być nie jednorazowym szczytem, którego zadaniem jest natychmiastowe podpisanie umowy pokojowej, lecz długotrwałym procesem. Jego osobiste podejście polega na dążeniu do przeprowadzenia rozmów z każdym przedstawicielem otoczenia Putina z osobna, choć lider frakcji Sługa Narodu przyznaje, że na Kremlu dominują „jastrzębie”.
Kushner: główny problem – terytoria
Najbardziej konkretną ocenę obecnego stanu negocjacji przedstawił Jared Kushner. Przemawiając na konferencji YES w Kijowie, wprost nazwał kwestię terytorialną najtrudniejszym problemem, który wciąż dzieli Ukrainę i Rosję. Zdaniem Kushnera stanowisko Putina w sprawie terytoriów zostało już sformułowane. Gdyby Ukraina zgodziła się wycofać do linii, której domaga się rosyjski prezydent, znaczna część pozostałych elementów potencjalnego porozumienia, jak twierdzi, byłaby już gotowa.
Ale Kijów się na to nie zgadza. Dlatego, jak wyjaśnił Kushner, zadaniem amerykańskich pośredników jest znalezienie „kreatywnego rozwiązania”, które pozwoliłoby jednocześnie uwzględnić stanowisko Ukrainy i skłonić Rosję do zakończenia wojny. To w istocie główny węzeł obecnych negocjacji.
Moskwa chce utrwalić swoje żądania terytorialne. Ukraina nie jest gotowa zgodzić się na ich realizację. USA próbują znaleźć formułę pośrednią, wywierając przy tym presję na ofiarę agresji (Ukrainę), a nie na agresora.
Osobno Kushner sformułował stanowisko Waszyngtonu jeszcze bardziej wprost. Według niego, gdyby Ukraina zgodziła się wycofać do linii terytorialnej, której domaga się Putin, „reszta porozumienia” byłaby już gotowa. Amerykański przedstawiciel przyznał jednak: Ukraina obecnie tego nie chce. Dlatego Waszyngton szuka formuły, która pozwoliłaby zakończyć wojnę, nie zmuszając Kijowa do zwykłego przystania na rosyjskie żądania. Jednocześnie Kushner stwierdził, że kwestia terytorialna w znacznym stopniu zależy od sytuacji na polu walki. Oznacza to, że negocjacje pozostają ściśle powiązane z przebiegiem wydarzeń na froncie, gdzie próba letniej ofensywy wojsk okupacyjnych okazała się fiaskiem.
USA mówią o „właściwej formule”
Jednocześnie strona amerykańska nie twierdzi, że gotowe porozumienie już istnieje. W nowym oświadczeniu z 13 września Kushner podkreślił, że Waszyngton nadal szuka „właściwej formuły”, która pozwoli wszystkim stronom ruszyć naprzód. Według niego Donald Trump poważnie podchodzi do kwestii zakończenia wojny, a Zełenski oraz – w ocenie Kushnera – Putin również są zainteresowani jej zakończeniem. „Najważniejsze to znaleźć właściwą formułę” – powiedział amerykański specjalny wysłannik. Sformułowanie to jest ważne, ponieważ pokazuje: strona amerykańska mówi na razie o poszukiwaniu rozwiązania, a nie o już osiągniętym porozumieniu.
Pokój czy zamrożenie wojny?
Jedną z najbardziej dyskusyjnych części amerykańskiego podejścia jest pomysł faktycznego przerwania działań wojennych nawet w sytuacji, gdy nie wszystkie kwestie polityczne zostały jeszcze rozstrzygnięte. Kushner mówił o konieczności znalezienia rozwiązania, które pozwoli zakończyć konflikt i stworzyć system, który nie dopuści do jego powtórzenia. Dla Ukrainy jest to kwestia zasadnicza. Potencjalne zawieszenie broni bez wiarygodnych gwarancji bezpieczeństwa może oznaczać nie zakończenie wojny, lecz jedynie przerwę, po której Rosja zyska czas na ponowne gromadzenie sił. Dlatego dla Kijowa ważne jest nie tylko pytanie „kiedy ustaną działania wojenne”, ale i to, co dokładnie zagwarantuje, że Rosja nie rozpocznie ich ponownie.
Paradoks obecnej sytuacji jest szczególnie widoczny w Kijowie. Kushner mówił o gotowości Putina do zakończenia wojny właśnie wtedy, gdy Ukraina nadal doświadcza zmasowanych rosyjskich ataków rakietowych i dronowych. Rosja przeprowadziła 12 września kolejny zakrojony na szeroką skalę atak powietrzny na Ukrainę. Według Wołodymyra Zełenskiego od rana Rosja wypuściła prawie 500 dronów uderzeniowych. Rosyjskie uderzenia spowodowały śmierć cywilów oraz uszkodzenia budynków mieszkalnych, infrastruktury i przedsiębiorstw w różnych regionach. Dlatego dla Ukrainy dyplomacja nie istnieje w oderwaniu od wojny, lecz bezpośrednio wewnątrz niej. I właśnie ta rozbieżność między oświadczeniami dyplomatycznymi a rzeczywistością w terenie pozostaje jednym z głównych wyzwań dla każdego procesu negocjacyjnego.
Administracja Trumpa szuka wariantu sukcesu dyplomatycznego, który dałoby się „sprzedać” republikańskim wyborcom w przededniu midterms (Midterms – wybory śródokresowe do Kongresu, które odbędą się w listopadzie). Waszyngtonowi nie udaje się ruszyć z miejsca sprawy Iranu, dlatego tam postanowiono naciskać na Kijów. Donald Trump wprost wezwał Wołodymyra Zełenskiego, by „przestał uderzać w rosyjski olej napędowy”, choć to właśnie USA są największym eksporterem oleju napędowego na świecie, z 18-procentowym udziałem w rynku światowym.
Czy zmieniło się stanowisko Rosji?
Na razie nie ma podstaw, by mówić o zasadniczej zmianie stanowiska Rosji. Moskwa deklaruje gotowość powrotu do negocjacji, ale jednocześnie nadal wywiera presję militarną na Ukrainę. Sam fakt gotowości do spotkania nie oznacza jeszcze gotowości do kompromisu. Właśnie dlatego dla Kijowa ważne jest, by proces negocjacyjny nie przekształcił się w mechanizm jednostronnej presji na Ukrainę, od której żąda się ustępstw terytorialnych w imię szybkiego przerwania działań wojennych.
Wołodymyr Zełenski publicznie wyraził gotowość przybycia w grudniu do Miami na rozmowy z Putinem, który może przylecieć tam na szczyt G-20. Jednak rzecznik prasowy Putina Dmitrij Pieskow, obniżając poziom dyskusji, oświadczył, że taki wariant nie jest rozważany, i zaproponował Zełenskiemu przylot do Moskwy. Najwyraźniej wariant ten zostanie publicznie przedstawiony jako kapitulacja Ukrainy.
Równolegle USA już myślą o Ukrainie po wojnie
Kolejny ważny szczegół, który padł na konferencji YES: Waszyngton równolegle pracuje nad przyszłym modelem gospodarczym Ukrainy. Kushner potwierdził prace Kijowa i Waszyngtonu nad Ukraine Prosperity Plan – planem dobrobytu gospodarczego Ukrainy. Według niego w prace zaangażowane są między innymi Bank Światowy i korporacja BlackRock.
Amerykański przedstawiciel mówił o konieczności myślenia już teraz o potencjale gospodarczym Ukrainy po zakończeniu wojny oraz o stworzeniu warunków do przyciągnięcia kapitału. Pokazuje to, że amerykański zespół dyplomatyczny jest znacznie bardziej zainteresowany nie tyle przerwaniem działań wojennych, ile dalszym rozwojem wydarzeń. Ale tu również pojawia się zasadnicze pytanie: jaka będzie Ukraina po wojnie, jeśli jej granice i warunki bezpieczeństwa pozostaną nieokreślone? Sam Kushner w swoich słowach faktycznie powiązał gospodarczą przyszłość kraju z przyszłą granicą i politycznym uregulowaniem. Co prawda Ukraina ma już podpisaną ze Stanami Zjednoczonymi w maju ubiegłego roku umowę o wydobyciu metali ziem rzadkich, która mocno przypomina kolonialny schemat.
Czego oczekiwać po październiku
Na dziś mamy kilka faktów. Ukraina zapowiada przygotowania do nowej rundy trójstronnej w październiku. Budanow potwierdził właśnie ten format, ale nie podał miejsca spotkania. Według Pieskowa miejscem tym może zostać Abu Zabi. Arachamia spodziewa się powrotu strony rosyjskiej na początku października, po wyborach do Dumy Państwowej. Kreml deklaruje otwartość na wznowienie trójstronnych negocjacji, ale konkretna data i miejsce nie zostały jeszcze publicznie uzgodnione. Stany Zjednoczone po wizycie Witkoffa i Kushnera w Moskwie i Kijowie nadal pracują nad wznowieniem procesu negocjacyjnego. Ale jednocześnie Kushner przyznaje: strony nie mają na razie wspólnej wizji wyniku wojny, a najtrudniejszą kwestią pozostają terytoria. Dlatego październikowej rundy, o ile do niej dojdzie, raczej nie należy postrzegać jako automatycznej drogi do podpisania umowy pokojowej. Raczej może to być próba stworzenia stałego mechanizmu negocjacyjnego i sprawdzenia, czy w ogóle istnieje formuła, którą gotowe są przyjąć Ukraina, Rosja i USA.
Czy zbliża się pokój?
Pewien ruch dyplomatyczny w tym kierunku bez wątpienia jest. Po długiej przerwie Waszyngton zintensyfikował kontakty z Moskwą i Kijowem. Ukraina potwierdziła gotowość do nowej rundy trójstronnej. Rosja publicznie nie odrzuca negocjacji. Ale między rozmowami o pokoju a samym pokojem pozostaje ogromna różnica. Główne kwestie to terytoria, gwarancje bezpieczeństwa, przyszła architektura bezpieczeństwa europejskiego oraz mechanizmy, które nie pozwolą Rosji powtórzyć agresji. Właśnie dlatego najbliższe tygodnie będą ważne nie tyle ze względu na możliwą datę spotkania, ile ze względu na to, jaką konkretnie propozycję USA położą na stole i czy Rosja jest gotowa przejść od deklaracji gotowości do negocjacji do realnych kompromisów. Październik może stać się początkiem nowego etapu dyplomacji. Ale czy stanie się początkiem końca wojny – na razie nie sposób powiedzieć.
Autorka: Switłana Miałyk
Oficjalne źródła rosyjskie i białoruskie przytoczone w niniejszym tekście służą wyłącznie celom informacyjnym. Treści pochodzące z tych źródeł mogą stanowić dezinformację lub propagandę.








