Naddniestrze i stacjonujące tam wojska rosyjskie: czy Mołdawii uda się rozwiązać te problemy na drodze politycznej?

Mołdawia uznała dowództwo rosyjskiej grupy wojskowej w tzw.  Naddniestrzańskiej Republice Mołdawskiej za personae non gratae. W Moskwie propagandziści zareagowali na to nerwowo, a sekretarz Rady Bezpieczeństwa Siergiej Szojgu grozi obroną swoich obywateli. Jak Kiszyniów próbuje rozwiązać problem terytorium niekontrolowanego przez Mołdawię?

W SKRÓCIE:

  • Mołdawia uznała dowództwo rosyjskiej grupy wojsk w Naddniestrzu za peronae non gratae, co wywołało furię rosyjskiej propagandy.
  • Władze mołdawskie uważają, że Rosja nie wywiązuje się ze swoich zobowiązań, a jej wojska przebywają w Mołdawii nielegalnie.
  • Rosyjski kontyngent w Naddniestrzu jest słaby, ale armia NRM jest lepiej uzbrojona i lepiej przygotowana niż mołdawska.
  • Kiszyniów chce skłonić Naddniestrze do reintegracji z Mołdawią.
  • Mołdawia próbuje włączyć Naddniestrze do ogólnomołdawskiego systemu budżetowo-podatkowego.
  • Zasadnicze stanowisko Kiszyniowa: zmusić Naddniestrze do reintegracji wyłącznie drogą polityczną.

Rząd Mołdawii uznał dowódców tzw. Grupy Operacyjnej Wojsk Rosyjskich (OGRW), stacjonującej w separatystycznym regionie Naddniestrza, za osoby niepożądane. Na liście znaleźli się dowódca OGRW Dmitrij Zelenkow, jego zastępcy Dmitrij Opalew, Siergiej Maszenko i Siergiej Szirszow, szef sztabu Marat Jarulin, a także Aleksiej Bogomołow, który zajmuje się finansowaniem OGRW.

Dmitrij Zelenkow

Potwierdził to przewodniczący mołdawskiego parlamentu Igor Grosu. Podkreślił, że rosyjskie wojska przebywają na terytorium Mołdawii nielegalnie, dlatego rząd Mołdawii zdecydował się podjąć tę decyzję. Obecnie, jeśli osoby te zostaną zatrzymane przez mołdawskie organy państwowe na terytorium kraju, zostaną odesłane do państwa pochodzenia.

W praktyce oznacza to ograniczenie swobody przemieszczania się tych osób wyłącznie do terytorium nieuznanej Naddniestrzańskiej Republiki Mołdawskiej, nad którą rząd Mołdawii nie sprawuje kontroli. Terytorium NRM od zachodu, północy i południa otoczone jest kontrolowanym przez Kiszyniów terytorium Mołdawii, a od wschodu graniczy z Ukrainą, która nie wpuszcza na swoje terytorium mieszkańców Naddniestrza.

Położenie Naddniestrza na mapie Mołdawii

Rosyjskie media rozpoczęły już propagandową falę dotyczącą rzekomego ucisku Rosjan w Mołdawii. Uznanie dowództwa OGRW za osoby niepożądane w Mołdawii w Rosji nazywane jest krokiem w kierunku eskalacji i demontażem międzynarodowo-prawnej podstawy uregulowania konfliktu naddniestrzańskiego.

Z kolei sekretarz Rady Bezpieczeństwa Rosji Siergiej Szojgu w wywiadzie udzielonemu prorządowej gazecie „Komsomolskaja Prawda” oświadczył, że „Rosja podejmie wszelkie niezbędne kroki i wykorzysta wszystkie dostępne metody, aby chronić Rosjan w Mołdawii”. Nie sprecyzował jednak, co dokładnie miał na myśli.

Tymczasem miesiąc temu Mołdawia przedstawiła w Brukseli plan reintegracji Naddniestrza z krajem. Zawiera on kilka punktów. W szczególności proponuje się demilitaryzację, rozbrojenie i demokratyzację tego terytorium, przekazanie go na pewien czas pod zarząd zewnętrzny, dopóki nie zostaną tam ustanowione zasady demokratyczne, gospodarka rynkowa i przepisy zgodne z mołdawskimi. Proponuje się również amnestię dla naddniestrzańskich urzędników, którzy nie są zamieszani w łamanie praw człowieka.

O sytuacji w Mołdawii i możliwej reakcji Ukrainy wypowiedział się niedawno w wywiadzie udzielonemu mołdawskiego kanałowi YouTube „Malienkaja Strana” szef Głównego Zarządu Wywiadu Ministerstwa Obrony Ukrainy, generał Kyryło Budanow. Stwierdził między innymi, że armia ukraińska mogłaby przejąć kontrolę nad Naddniestrzem, ale obecnie uważa to za przedwczesne.

O tym, dlaczego Mołdawia podjęła działania wobec rosyjskiego kontyngentu w Naddniestrzu, czy chce wykorzystać zaangażowania Rosji w wojnę z Ukrainą i przy wsparciu wojskowym Ukrainy odzyskać terytorium faktycznie kontrolowane przez Rosję, a także o ogólnej sytuacji politycznej w tym wschodnioeuropejskim kraju Czarne Niebo rozmawiało z mołdawskim politologiem, dyrektorem mołdawskiego Instytutu Historii Mówionej, byłym przedstawicielem Mołdawii przy ONZ Alexeiem Tulbure.

ZDJĘCIE 4

Na jakiej podstawie rosyjskie wojska przebywają w Mołdawii?

Alexei Tulbure. Zdjęcie z archiwum osobistego.

Rosyjska grupa wojsk znajduje się w Mołdawii, na terytorium niekontrolowanym przez Kiszyniów, jeszcze od początku lat 90. Rosjanie twierdzą, że przewidują to porozumienia z 1992 roku, które wstrzymały aktywne działania wojenne w Naddniestrzu. Mołdawia natomiast twierdzi, że rosyjskie wojska przebywają na terytorium kraju nielegalnie.

Mołdawia opiera swoje stanowisko na decyzji szczytu OBWE z 1999 roku, który odbył się w Stambule. Wówczas Rosja zobowiązała się do bezwarunkowego wycofania wojsk i wywiezienia uzbrojenia z terytorium Mołdawii do 2001 roku. I rzeczywiście, część transportów wtedy wyjechała. Potem jednak wszystko się zatrzymało i w praktyce Rosja nie wykonuje decyzji szczytu OBWE ani własnych zobowiązań.

Tak, zgodnie z porozumieniem z 1992 roku istnieje misja pokojowa. W jej skład wchodzą Rosjanie, „Naddniestrzanie” i Mołdawianie. W strefie bezpieczeństwa między dwoma brzegami mają oni kontrolować przestrzeganie zawieszenia broni. Jednak ten tak zwany konflikt naddniestrzański jest chyba najspokojniejszym ze wszystkich konfliktów zbrojnych na obszarze postsowieckim. Owszem, w 1992 roku miały tam miejsce działania zbrojne, były ofiary. Jednak od 1992 roku nie doszło tam do żadnych działań wojennych.

Mołdawia uważa, że ta wojskowa misja pokojowa nie jest potrzebna. Mołdawia uważa, że kontrolę nad wykonywaniem porozumień, monitorowanie sytuacji i podobne zadania należy przekazać cywilnym przedstawicielom OBWE”,

— opowiada o sytuacji Alexiei Tulbure.

Czym są uzbrojone formacje w Naddniestrzu?

Czym właściwie jest ta grupa rosyjskich wojsk w Naddniestrzu i na ile może być niebezpieczna dla Mołdawii i Ukrainy? Obecnie jest to dość słaby kontyngent. Jednak tak zwana NRM posiada jeszcze własną, tak zwaną armię, która prawdopodobnie jest silniejsza.

Rosyjska grupa liczy około 1400 osób, trzy bataliony. Jeden z nich pełni służbę wartowniczą. Pilnuje ogromnych magazynów broni we wsi Kiełbaśna. Oprócz tego kontyngentu istnieje jeszcze tak zwana armia naddniestrzańska. Według niektórych szacunków liczy ona około 6000 osób. Wielu z nich to obywatele Mołdawii, obywatele tak zwanego Naddniestrza oraz obywatele Rosji. Mają taką kolekcję obywatelstw.

Wojska mołdawskie i rosyjskie podczas parady w Tyraspolu. Zdjęcie: newsmaker.md

Grupa ta jest uzbrojona w broń pozostałą po radzieckiej 14. Armii, która stacjonowała tam przed rozpadem ZSRR. Była to armia uderzeniowa, a jej zadaniem było w razie potrzeby przeprowadzenie ataku w kierunku Bałkanów. Była bardzo dobrze wyposażona.

Pod względem liczebności ta armia naddniestrzańska jest w pełni porównywalna z armią Mołdawii. A jeśli chodzi o zdolność bojową, wydaje się lepiej przygotowana i lepiej uzbrojona. Dysponuje bowiem ciężkim uzbrojeniem, czołgami. Armia mołdawska nie posiada ani jednego czołgu ani samolotu bojowego. Dlatego te formacje z Naddniestrza są lepiej uzbrojone. Nie oznacza to jednak, że w bezpośredniej konfrontacji są w stanie wykonać jakieś poważne zadania, moim zdaniem.

— uważa ekspert.

Dlaczego Kiszyniów zaczął podejmować działania w sprawie rosyjskich wojsk w Naddniestrzu?

Władze mołdawskie próbują pozbyć się rosyjskiego kontyngentu na lewym brzegu Dniestru i skłonić sam region do reintegracji z Mołdawią. Według Alexeia Tulburego właśnie tym można wyjaśnić uznanie dowództwa OGRW za osoby niepożądane:

Nie mamy blokady gospodarczej Naddniestrza, dlatego paliwo jest tam dostarczane w normalnym trybie. Kupują paliwo w Rumunii. Jednak przed zajęciem Krymu przez Rosję w 2014 roku kwestie dostaw były łatwiejsze do rozwiązania, ponieważ wszystkie towary, materiały i tak dalej były dostarczane przez terytorium Ukrainy. Tak samo odbywała się rotacja personelu rosyjskiej grupy wojsk.

Po 2014 roku nie mogą latać przez Ukrainę. A Kiszyniów zakazał rotacji personelu rosyjskich wojsk przez Mołdawię. Obecnie większość osób służących w tych trzech rosyjskich batalionach to lokalni mieszkańcy posiadający rosyjskie obywatelstwo. W ten sposób rozwiązali problem niemożności prowadzenia rotacji z Rosji. Ale oczywiście trzeba wymieniać kadrę oficerską, sprowadzać części zamienne do uzbrojenia. Tych problemów nie potrafią rozwiązać już od dziesięciu lat.

Obecnie Kiszyniów podjął decyzję o uznaniu kierownictwa OGRW za osoby niemile widziane. Znajdują się oni na terytorium Naddniestrza. Nie mogą wyjechać na Ukrainę. A teraz nie mogą też wyjechać do Mołdawii. Dokładniej: mogą próbować wyjechać do Mołdawii, ale zostaną natychmiast wydaleni bez prawa powrotu. I jest mało prawdopodobne, aby Kiszyniów zgodził się przyjąć tam jakiekolwiek inne dowództwo.

Dzieje się to równolegle z tym, że niektórym przywódcom Naddniestrza, zwłaszcza tym, którzy są zamieszani w przestępstwa lub naruszenia praw człowieka, cofnięto obywatelstwo mołdawskie.

Na przykład były minister spraw wewnętrznych NRM Rusłan Mowa został pozbawiony obywatelstwa mołdawskiego, opuścił Mołdawię i nie może już wrócić. Mołdawia uznała go za osobę niepożądaną.

Widzimy więc, że podejmowane są pewne kroki, które mają skłonić region naddniestrzański do politycznego rozwiązania konfliktu. Dotyczy to również obecności rosyjskich wojsk na terytorium Mołdawii. Takie twardsze stanowisko Kiszyniowa wynika zarówno z wewnętrznej krytyki wcześniejszej miękkości, jak i z faktu, że obecnie Mołdawia jest krajem kandydującym do Unii Europejskiej. A Mołdawii bez Naddniestrza tam nie przyjmą.

Czy Mołdawia rzeczywiście stosuje blokadę gospodarczą wobec Naddniestrza?

Rosyjska propaganda i urzędnicy oskarżają Mołdawię o blokadę gospodarczą Naddniestrza, która powoduje cierpienia lokalnej ludności. Alexei Tulbure twierdzi jednak, że żadnej blokady nie ma, a Mołdawia będzie próbowała włączyć gospodarkę separatystycznego regionu do gospodarki ogólnokrajowej i wprowadzić ją na cywilizowane tory:

Nie ma żadnej blokady gospodarczej Naddniestrza. Kiszyniów zaczął bardziej konsekwentnie dążyć do włączenia Naddniestrza do ogólnej polityki budżetowo-podatkowej kraju. Wcześniej producenci z Naddniestrza mieli pewne ulgi. Firmy stamtąd nie płaciły Mołdawii podatków, ceł ani akcyzy, chociaż cały eksport z Naddniestrza i import do niego odbywa się przez Kiszyniów. Istniały takie ustalenia, że wszystko to płacili u siebie.

Co więcej, obecnie te płatności nie trafiają nawet do budżetu Mołdawii. Kiszyniów wymyślił taką nieszkodliwą formę jak fundusz konwergencji. Do tego funduszu trafiają wszystkie te środki, a następnie będą one wykorzystywane na potrzeby regionu naddniestrzańskiego po odzyskaniu nad nim kontroli.

Jeśli chodzi o kwestię energetyczną, to również tutaj Kiszyniów zezwolił Naddniestrzu na zakup gazu w Europie za rosyjskie środki, które napływają od jakichś saudyjskich firm przez europejskie banki, w ramach bardzo nieprzejrzystego schematu. Otrzymują gaz poprzez nasze sieci transportowe i dystrybucyjne. Choć początkowo, po zaprzestaniu tranzytu rosyjskiego gazu przez Ukrainę na początku 2025 roku, Kiszyniów proponował przejrzysty schemat zakupu gazu na europejskich giełdach za środki, które Unia Europejska przeznaczyła właśnie na zakup gazu dla Naddniestrza. Jednak Naddniestrzanie nalegali na swój schemat z rosyjskimi pieniędzmi. I nasi się zgodzili.

Mołdawska GRES. Zdjęcie: wikipedia.org.

Oznacza to, że gaz tam dociera, ale w mniejszych ilościach niż wcześniej. Wystarcza go na ogrzewanie mieszkań i obiektów użyteczności publicznej oraz na funkcjonowanie kilku przedsiębiorstw, ale nie całego przemysłu Naddniestrza. Na przykład Mołdawska, czyli Kuczurgańska GRES [Regionalna Elektrownia Państwowa, położona nad Limanem Kuczurgańskim – red.] w mieście Dniestrowsk jest jednym z głównych aktywów gospodarczych Naddniestrza. Na darmowym rosyjskim gazie produkowano tam energię elektryczną, którą sprzedawano Mołdawii, Ukrainie, Bułgarii i Rumunii po cenach niższych niż ogólnie w regionie. Obecnie nie ma gazu potrzebnego do pracy tej elektrowni. Stracili źródło wzbogacenia się — bo wiązała się z tym ogromna korupcja — a także wpływów do budżetu Naddniestrza.

Nie należy jednak sądzić, że Mołdawia jest jakimś rycerzem na białym koniu. U nas też istnieje korupcja i inne negatywne zjawiska. Nawet to, że rząd zgodził się na nieprzejrzysty rosyjski schemat zakupu gazu dla Naddniestrza, dało wielu osobom podstawy do twierdzenia, że w rządzie Mołdawii są ludzie, którzy mają interesy gospodarcze w przedsiębiorstwach Naddniestrza.

Kiszyniów przeciwko wojskowemu rozwiązaniu kwestii Naddniestrza

Jeśli chodzi o propozycje przejęcia kontroli nad Naddniestrzem przy pomocy armii ukraińskiej, to — jak twierdzi Alexei Tulbure — Kiszyniów odrzuca takie propozycje, nalegając na wyłącznie pokojowe, polityczne rozwiązanie problemu:

Propozycje siłowego rozwiązania problemu samego Naddniestrza oraz obecności tam rosyjskich wojsk pojawiały się już w 2022 roku. I niekoniecznie drogą militarną, lecz także poprzez jednoczesną presję ze strony Kiszyniowa i Kijowa. Kijów proponował to Kiszyniowowi, ale Kiszyniów nie zgadza się na taki wariant, ponieważ istnieją obawy, że Rosja zacznie bombardować również terytorium Mołdawii.

Oznacza to, że problem nie polega na tym, że armia NRM będzie stawiać opór, lecz na tym, że Rosja może zaatakować terytorium Mołdawii swoimi rakietami dalekiego zasięgu i dronami. Dlatego Kiszyniów chce rozwiązać problem Naddniestrza, ale drogą pokojową. To zasadnicze stanowisko Mołdawii: zmusić region naddniestrzański do reintegracji wyłącznie poprzez presję dyplomatyczną i ekonomiczną, bez stosowania jakichkolwiek metod wojskowych”.

Jednocześnie Alexei Tulbure twierdzi, że w mołdawskim społeczeństwie problem Naddniestrza nie znajduje się obecnie nawet w pierwszej dziesiątce najczęściej dyskutowanych kwestii. Oczywiście zwolennicy obecnej władzy o tym mówią, a opozycja — głównie prorosyjskie partie socjalistyczne i komunistyczne — krytykuje działania władz. Ogólnie jednak w dyskursie politycznym kraju dominują obecnie inne sprawy.

Andruś Hajovy

Oficjalne źródła rosyjskie i białoruskie przytoczone w niniejszym tekście służą wyłącznie celom informacyjnym. Treści pochodzące z tych źródeł mogą stanowić dezinformację lub propagandę.

Udostępnij w mediach społecznościowych